Szczęściarz... Ja właściwie nie jestem w stanie jej ukończyć, bo, za przeproszeniem, wypieprza mnie do pulpitu za każdym razem jak chce wczytać epilog. Prawdziwe Tedd Deireadh mi twórcy zgotowali. A później się dziwić, że ludzie się buntują po zakupie edycji premierowej...
Sprawdziłem - wina...