Ciężko wybrać. Z jednej strony bardziej podobał mi się obóz wojsk Henselta niż błądzenie po ciemnych krasnoludzkich kopalniach. Z drugiej - to właśnie końcówka II aktu po stronie Iorwetha wywołała u mnie "szczękoopad". ;-) Może zatem dopiero po kolejnych dwóch przejściach gry będę potrafił...