nie głupie. Jeżeli się zastanowić wszyskto odbywa się w cyklu, raz w roku Ziemia znajduje się w tym samym położeniu, raz na kilka tysięcy lat planety układu słonecznego też znajdują się w tym samym położeniu. Galaktyki też się obracają, wszechświat zapewne też ale nie mamy punktu odniesienia żeby sprawdzić. Tak więc koniec będzie napewno początkiem czegoś nowego, być może ludzkości. Kto wie ile razy na przestrzeni dziejów tak było. Być może ludzkość już istniała już przed ludźmi pierwotnymi, niekonicznie na Ziemi. Tak na marginiesie jesteśmy napewno malutką cząstką jakiejś większej całości i podążamy zgodnie z jej rytmem. A co jeżeli wszechświat jest żywym i świadomym organizmem. Wyobraźmy sobie taką sytuację że w wyniku ewolucji w naszych komórkach powstają cząstki które uzyskują świadomość, kraża wokół jądra komórkowego i badają swój świat, później odkrywają że istnieją jeszcze miliony takich samych komórek. Rozumiecie do czego zmierzam ?Elwer said:Hmm ja bym jednak skłaniał się do tezy, że koniec świata, nie ma być końcem ludzkości, a raczej początkiem nowego porządku na ziemi. Jakkolwiek głupio i pokrętnie by to nie brzmiało.


