Animacje, czyli seriale animowane

+
Kontynuację Blu Eye Samurai z chęcią obejrzę, bo poza jednym czy dwoma momentami z nietrafionym podkładem muzycznym, była to świetna animacja - i to niemal pod każdym względem.
 
Last edited:
Ja się odbiłem po kilku odcinkach. Początkowo zachęcające, z czasem straciłem zainteresowanie i juz nie wróciłem. Chyba połączenie stylu graficznego i animacji, która miała dziwnie nienaturalny sznyt, sprawiło, że miałem coraz mniej chęci by to dokończyć.
 
Kwestia gustu, mi tam animacja w ogólnym rozrachunku pasowała. Oczywiście wolałbym aby było mniej CGI, a więcej naturalnej kreski ale ogólnie stylizacja była w porządku.

Devil May Cry zapowiadał się natomiast fajnie, ale nieco całość pokpili (zwłaszcza zakończenie i postać samego Dante), co nie znaczy, że nie było plusów jak niewątpliwie genialny odcinek, w którym zupełnie zmienili styl graficzny (aby odpowiadał postacią opowiadającym historię) i praktycznie pozbyli się dialogów. Cudowny w swej prostocie zabieg, jeszcze z bardzo piękną piosenką Evanescence.
 
Jest zajawka kolejnej growej animacji od Netflix'a - Splinter Cell:


Wygląda... przeciętnie, ale nie tragicznie. Jest kilka plusów, jak chociażby intryga wydaje się być ciekawa, a przynajmniej pasująca do świata gry (chociaż trudno to jednoznacznie ocenić z tak krótkiego fragmentu), ujęcia akcji wyglądają zjadliwie i głos Sama brzmi naprawdę dobrze (chociaż nie jest to Michael Ironside).

Teraz przejdźmy do krytyki.
Nie leży mi, że Sam jest już praktycznie dziadkiem (w grze był już w dojrzałym wieku, chociaż w niektórych odsłonach się to nie co zmieniało) i jako osoba działająca samotnie będzie miał towarzyszkę na polu walki (co śmierdzi mi rozwiązaniem z He-Man od Netflix'a).
Sam styl animacji jest znowu tym generycznym animowanym tworem, który taśmowo klepie Netflix (z racji, że zapewne będzie tam często ciemno, wówczas całość wypadnie jeszcze bardziej nijako).

Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo z ciekawości (i z sentymentu do serii) rzucę okiem.

P.S. Do dziś nie mogę odżałować, że te (około) dwie dekady wstecz nie dostaliśmy normalnego, pełnoprawnego filmu z przygodami Sama :( ...
 
Na Prime ostatnio wylądowały 3 pierwsze odcinki The Mighty Nein. Jeśli komuś podobało się The Legend of Vox Machina to tutaj poczuje się jak w domu. Serial opowiada losy drugiej kompani i rozgrywa się 20 lat po wydarzeniach z poprzedniego serialu.

 
Nie powiedziałbym, że Potężna Dziewiątka to pozytywne zaskoczenie, bo po Legendzie Vox Machiny spodziewałem się raczej że będzie dobrze. Bardziej jednak czekałem na kontynuację poprzedniego serialu, bo z ekipą Vox Machiny już się zżyłem. Co więcej, zwiastuny Potężnej Dziewiątki średnio mi się podobały.

Zasiadłem jednak do seansu w dniu premiery i błyskawiczne się wkręciłem :D Główna intryga wydaje się strasznie oklepana i przewidywalna (choć liczę jeszcze na jakieś zwroty akcji), ale nadrabiają osobiste wątki. Póki co szczególnie Caleb, a po najnowszym (piątym) odcinku to już w ogóle, bo co się tam odjaniepawliło to ja nawet nie :eek:



Podoba mi się duży nacisk na czary, bo większość członków ekipy oraz ich przeciwników włada jakimś rodzajem magii. Dzięki temu walki są mega odjechane, bo ten pluje na ręce, tamten żre robaki, jeszcze inny przywołuje jakieś powalone obiekty. Dobrze się to ogląda.

Fajną nowością jest też to że w przeciwieństwie do Vox Machiny, tutaj bohaterów poznajemy zanim jeszcze uformowali drużynę. Dzięki temu początkowo śledzimy kilka oderwanych od siebie historii i możemy na własne oczy zobaczyć jak ich drogi się przecięły oraz jakie wspólne cele ich połączyły.

Podsumowując, kawał dobrego serialu i aktualnie mój obowiązkowy seans w każdą środę. Na kolejne przygody Vox Machiny oczywiście nadal bardzo czekam, ale teraz równie mocno będę wyglądał też zapowiedzi ciągu dalszego Potężnej Dziewiątki.
 
Plus jest taki, że pierwszy sezon Samuraja był naprawdę bardzo dobry, więc jest nadzieja.

Inna sprawa, że planują zamknąć historię w trzech sezonach (trzeci sezon ma zadebiutować gdzieś w okolicach 2028, więc pewnie tworzą drugi i trzeci sezon równocześnie).
 
Początek pierwszego sezonu mnie zachęcił, obejrzałem kilka odcinków, ale poźniej coraz mniej mi to wszystko podchodziło, przerwałem oglądanie i już nie wróciłem. Nawet nie do końca wiem, co mnie zniechęciło.
 
Fabułka taka se, i typowe Netflixowe fikołki (nie powiem o co chodzi, bo moderacja patrzy, ale wiadomo o co chodzi).
Jedyne co tam mi się podobało to animacja.
 
W mojej opinii Netflix ma o wiele więcej gorszych (jako całość, bo nie oceniam tutaj tylko warstwy artystycznej - ta na ogół prawie zawsze stoi na przyzwoitym albo bardzo dobrym poziomie) animacji.
A Samuraj to po prostu dobrze zrobione kino zemsty, a nie do końca typowa animacja Netflix'a (tutaj zaliczyłbym Devil May Cry czy ostatniego animowanego Wiedźmina), ale widać ocena tego to kwestia indywidualnego podejścia.

Tak czy inaczej, tutaj (wyjątkowo) jestem w większości opinii, bo Samuraj ma 97% wśród krytyków oraz 93% wśród fanów na RT, a taki Devil May Cry co prawda 98% wśród krytyków ale już tylko 69% wśród fanów, a ostatniego animowanego Wiedźmina to już lepiej przemilczeć.
Moim zdaniem to powyżej jest "typową animacją od Netflix'a".
Ot, średni akcyjniak oraz dno, muł i wodorosty.
 
Top Bottom