O
The Sky Crawlers i polskich akcentach w tym anime słyszałem, ale nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego anime. W ogóle Mamoru Oshii w jakiś sposób upodobał sobie nasz kraj, w końcu zdecydował się tutaj nakręcić (razem z naszymi aktorami, z Małgorzatą "Zosią Burską" Foremniak na czele, stylizowaną trochę na polską Motoko Kusanagi ;P) swój
Avalon. Chociaż powiem szczerze, że próbowałem kiedyś zmęczyć ten film, ale nie dałem rady - pewnie dlatego, że podchodziłem do niego, spodziewając się filmu akcji w świecie sci-fi, a do tego trzeba raczej podejść z nastawieniem na filozoficzno-refleksyjny styl znany z dzieł Oshiiego ;P Cóż, przy najbliższej okazji spróbuję spojrzeć na to w ten sposób, to może tym razem nie usnę podczas seansu... ;P
A ja, będąc na świeżo po obejrzeniu właśnie ostatniego odcinka, chciałem dzisiaj opowiedzieć trochę o pewnym dość dziwnym anime, którego cała historia powstania jest jeszcze dziwniejsza niż ono samo ;P Mianowicie chodzi mi o
Black★Rock Shooter. Ale od początku - zaczęło się od tego, że pewien japoński rysownik o ksywce Huke pewnego grudniowego dnia w 2007 roku zamieścił na swoim blogu concept-art pewnej żeńskiej postaci, którą nazwał właśnie Black Rock Shooter. Ilustracja ta mocno zainspirowała Ryo, założyciela popularnego* w Japonii zespołu
supercell. Przyjął on Huke do swojego bandu i stworzyli razem teledysk do piosenki o tej samej nazwie, w której wokal przypadł, standardowo dla supercella, niezawodnej Miku Hatsune (więcej o tej, hmmm...
postaci na samym dole ;P). Piosenka spodobała się fanom Miku (którzy po części utożsamiali Black Rock Shootera ze swoją idolką) oraz zespołu i odniosła olbrzymi sukces, nakręcając przy okazji potężną machinę marketingową, sprzedaż figurek, gier na PSP... Wkrótce zaczęto mówić o anime bazującym na tym właśnie teledysku, który przy okazji wyglądał tak:
http://www.youtube.com/watch?v=Cf5OA3OSwV8
Black★Rock Shooter (OVA)
W 2010 roku pojawiła się trwająca 52 minuty jednoodcinkowa OAV-ka z BRS w roli głównej. O czym traktowała? Cóż, jakby to najlepiej wyjaśnić... Akcja tego anime rozgrywała się w dwóch światach. W pierwszym, naszym świecie, opowiadała historię dwóch licealistek, pokazywała ich przyjaźń i życiowe rozterki. Natomiast w drugim, fantastycznym świecie ich odpowiedniczki, które przejmowały ich ból i cierpienie, toczyły ze sobą zaciętą, widowiskową walkę. No i... to by było na tyle ;P Brzmi trochę bezsensownie? No bo takie jest, fabuła praktycznie nie istnieje, nie ma tutaj jakiejś głębszej filozofii, wątki dramatyczne są trochę słabe i przesadzone, brak jakichkolwiek wyjaśnień odnośnie tego drugiego świata, a same walki do porywających nie należały. No tak, moim osobistym zdaniem ta OVA do udanych anime raczej nie należała, przede wszystkim była za krótka, za mało było wyjaśnień, a to, co miało stanowić główną atrakcję, czyli fantastyczne walki, po prostu nie porywało. Ale chyba największą wadą IMO było to, że zabrakło piosenki supercella i głosu Miku w openingu - jak w anime, które powstało właśnie dzięki olbrzymiej popularności tego utworu, mogło go zabraknąć? Niepojęte dla mnie... ;P
Black★Rock Shooter (TV)
Dwa lata później światło dzienne ujrzała 8-odcinkowa seria TV. Twórcy drugi raz nie popełnili tego samego (IMO, czyli fana Miku ;P) błędu i tym razem supercellowy utwór Black★Rock Shooter wesoło przygrywa w openingu (a ending również jest autorstwa supercella, chociaż tym razem bez Miku) ;P Seria też moim zdaniem wybija się przed poprzedniczkę - tym razem dostaliśmy więcej odcinków, dzięki czemu dało się już wpleść tutaj jako-taką szczątkową fabułę, pojawiły się wreszcie jakieś wyjaśnienia odnośnie tego drugiego świata, chociaż dalej jest to zbyt przesadzone dramatycznie, bzdurne i głupawe, no i przede wszystkim mało sensowne (albo to ja jestem po prostu za głupi, by dostrzec tu jakąś głębszą symbolikę ;P). Czemu więc o tym w ogóle piszę, zamiast po prostu machnąć ręką i zapomnieć o tej serii? Bo tym razem zaskoczyło to, co IMO nie wypaliło w OAV-ce - toczone w fantastycznym świecie
walki. Tym razem wypadają naprawdę genialnie i niesamowicie widowiskowo, oprawa graficzna jest bardzo psychodeliczna i atakuje psychikę widza całą paletą barw i różnych kształtów, a najlepiej ze wszystkiego wypada animacja - bez obaw o przesadyzm mogę stwierdzić, że to najlepiej
animowane anime (wow, jaki dziwny tworek słowny wyszedł ;P), jakie w życiu miałem przyjemność oglądać. Animacje są naprawdę dopracowane i szczegółowe, wyglądają jak film Transformers 2 w świecie anime ;P Nie ma co ukrywać, tego anime (bazującego, nomen omen, na jednoodcinkowej OVA, bazującej na teledysku do piosenki, bazującym z kolei na obrazku jednej postaci ;P) nie warto oglądać dla fabuły (której prawie nie ma albo w najlepszym przypadku jest mało sensowna), nie dla postaci (które w zasadzie niczym się nie wyróżniają), a jedynie dla tego fantastycznego świata i toczonych w nim starć (które miażdżą, a przynajmniej mnie zmiażdżyły ;P). Jeśli chce ktoś zrobić sobie chwilową przerwę i odpoczynek dla mózgu od ambitniejszych fabularnie serii i popatrzeć sobie na artystyczny i mocno psychodeliczny popis mistrzów wysokobudżetowej animacji, to szczerze polecam to anime ;]
* - popularnego głównie dzięki Miku Hatsune, chociaż w sumie Ryo i Miku nawzajem się wypromowali dzięki piosence Melt, którą Ryo kiedyś skomponował i zamieścił na Nico Nico Douga (japońskim odpowiedniku YouTube). Dzięki jej niezwykłej popularności zwykły program symulujący ludzki śpiew zyskał ludzką "osobowość" i rzesze oddanych fanów, a Ryo mógł założyć swój zespół i stać się jednym z najbardziej znanych w Japonii młodych twórców muzyki j-pop (w większości jego piosenek partie wokalne przypadały dalej Miku, chociaż od jakiegoś czasu w końcu znaleźli sobie prawdziwą, żywą wokalistkę ;P).
A właśnie, ktoś z was jest może również fanem Miku jak ja? Tzn. nie samego wokalu, "twórczości artystycznej" czy tej jej sztucznej osobowości, ale jej, że tak powiem, fenomenu kulturowego. W głowie się nie mieści, jak taki zwykły program komputerowy, dzięki sprytowi i pomysłowości speców od marketingu mógł zaskarbić sobie serca tylu osób i zdobyć tak ogromną popularność, a także własną "osobowość". A organizowane już od 3 lat w marcu koncerty "na żywo", podczas których na scenie pojawia się jej genialnie animowany hologram, to prawdziwe mistrzostwo świata i cud techniki ;P