Zabrałem się w końcu za czytanie dodatkowych rozdziałów Naruto, wbrew pozorom nie są o jego synalku (w każdym razie nie tylko). Pomijając debilizmy typowe dla tej serii to czyta się przyjemnie. Zupełnie jak pierwsze rozdziały te kilkanaście lat temu kiedy liczyła się przygoda i humor, a walki były jeszcze normalne zamiast ataków rozwalających pół świata. Na pewno obejrzę nowy film, aczkolwiek z tego co widziałem to fabuła nie będzie bazować na tych dodatkowych rozdziałach.
Ciekaw jestem czy pociągną to dalej. Słyszałem plotki, że jak seria się przyjmie to będzie ciąg dalszy, ale rysowany już przez innego autora (Kishimoto ma w tym roku ruszyć z zupełnie nowym projektem).
---------- Zaktualizowano 20:57 ----------
Oho, widzę, że wspominanie o blond włosym dresiarzu z babskim głosem trochę zabiło temat. Spróbuję to naprawić wyszperanym właśnie artykułem, w którym autor przybliża temat anime w Polsce lat '90, mówi o charakterystycznych elementach ówczesnego fandomu, najpopularniejszych gatunkach, a całość kończy mocno subiektywną listą dziesięciu najpopularniejszych tytułów tamtych lat.
Link do artykułu
Jest tam trochę błędów, z paroma rzeczami się nie zgadzam, ale tekst naprawdę fajnie się czyta. Zarówno będąc starym piernikiem, który pamięta czasy 'chińskich porno bajek' na Polonii 1, Kawaii w kioskach oraz przegrywania 'importów' z płyt CD na pierwszych konwentach jak i młodszym fanem, który może zobaczyć
jak to drzewiej bywało.
Skłoniło mnie to do odświeżenia sobie listy ulubionych tytułów, które w tamtych czasach oglądałem w telewizji i wyszło mi coś takiego (kolejność przypadkowa):
Tosho Daimos
Uchu no Kishi Tekkaman Blade (uwielbiam do dziś)
Kaiketsu Zorro
Dragon Ball (uwielbiam do dziś)
Slayers
Senkaiden Hoshin Engi
Iria: Zeiram the Animation (chyba pierwsze 'poważne' anime jakie widziałem, po latach dowiedziałem się że powstało na podstawie filmu aktorskiego)
Lodoss to Senki
Cowboy Bebop (od ponad dekady mój numer 1, wątpię żeby kiedyś spadł z tronu)
Jeśli zaś chodzi o filmy pełnometrażowe:
Kokaku Kidotai
Mononoke-hime
Hotaru no haka (autentycznie mnie zniszczył, chyba byłem za młody na coś takiego...)
Oczywiście niemal wszystkie powyższe po raz pierwszy oglądałem z włoskim, francuskim, niemieckim, angielskim lub nawet polskim dubbingiem (po latach udało się wszystko nadrobić w wersji japońskiej jak Bóg przykazał). W tamtych czasach stacja telewizyjna Hyper jawiła się jako mekka polskich mangoludków, bo w dużej mierze emitowała anime w oryginalnej wersji językowej i to z polskimi napisami, a nie jakimś zagłuszającym wszystko badziewnym lektorem (m. in. Iria i Bebop).
A jak to u was wyglądało?