Ergo, absolutnie nie można twierdzić, ze Major "proponuje seks".
Skrót myślowy. I tak jak mówisz, nie można stwierdzić o jakie współżycie chodzi. Jeśli chodzi o droczenie - myślałem, że to jasne, dlatego to pominąłem.
Tak po prawdzie, w Łowcy Androidów nie ma... androidów.
Nie będę się spierał o nazwy, to nieistotne akurat w tym aspekcie, który chciałem poruszyć. Zakreślałem problem, który jest ten sam - problem z odróżnieniem człowieka od nie-człowieka czy raczej quasi-człowieka (android, replikant, humanoid) - jednostki, którym odmawia się posiadania duszy.
Mimo to dzięki za uzupełnienie i sprecyzowanie, to zawsze się przyda, jeśli nie mi, to innym czytelnikom w zbudowaniu obrazu sytuacji.
O ile mi wiadomo, to "jedzenie dla androidów" miało jedynie aspekt psychologiczny. Wspomniane przez Ciebie składniki, były wymieniane podczas regularnych przeglądów.
Ciachnę tu obszerny cytat z mangi (str. 104). W sumie, po jego lekturze, na dwoje babka wróżyła.
Kilka słów o posiłkach "kompletnych" cyborgów. Być może na początku dominowały pasty i tabletki w małych ilościach, ale na tym etapie bierze się pod uwagę psychologiczny aspekt spożywania jedzenia. Dlatego aktualnym głównym trendem są "sztuczne produkty przypominające wyglądem i smakiem produkty prawdziwe". Oczywiście można by załatwić problem na poziomie cybermózgowym, lecz dla zachowania odpowiedniego rytmu codziennego życia, chyba lepsze jest posilanie się przy pomocy ust. Jeśli chodzi o fuchikomy, to jedna wymiana pojemnika z "przystosowanym do neurochipów płynem" starcza na dwa miesiące. Tak załóżmy (fuchikomy nie sątworzone na bazie czysto organicznej, ale...)
To, co wiemy na pewno - aspekt psychologiczny, zaspokojenie odczucia głodu i harmonia codzienności (codziennego bycia człowiekiem). Odżywianie 10% człowieka, które zostało (czyli mózg + rdzeń).
Z porównania do naszych czołgowych pajączków, można domniemywać, że olej fuchikom i pokarm cyborgów przynosi podobne efekty dla części mechanicznej. Skoro pojawiają się części mechaniczne trzeba o nie jakoś dbać. Oprócz przeglądów, o których wspomniałeś, codzienne konserwacja, uzupełnianie płynów zmniejszających tarcie itd. itp. Olej starcza pajączkom na 2 miesiące. Jak jest z cyborgami? Nie wiemy.
Jednym z podstawowych efektów połączenia Władcy i Motoko był waśnie motyw, że każde z nich się zmieni i nie zostanie w 100% sobą.
W ogóle w anime bezpośrednio pada tekst, że po połączeniu nie ma już Major, ani Władcy Marionetek, jest całkiem nowy twór, nowa forma życia. Zdecydowanie nie nazywałbym go cyborgiem (termin oznacza połączenie elementów biologicznych z cybernetycznymi).
Użyłem tego sformułowania, żeby zobrazować sytuację - 100% cyborg, czyli brak elementu biologicznego. Zostaje duch Motoko scalony z Władcą Marionetek, który chciał uniknąć słabych zabezpieczeń przy kopiowaniu (tak jak w monokulturach lasu łatwiej o "epidemię"). Potrzebował duszy, czyli czynnika zmiennego (zmiennej), która to uniemożliwi. A że upodobał sobie Motoko w środku piramidy istnienia (mickorświat - człowiek - makroświat; temat na inną dyskusje; odsyłam do mangi, średniowiecznej alchemii i teorii humoralnej, a także starożytnych filozofów z Arystotelesem na czele) chciał się z nią
scalić. Po przemianie, sama Motoko, to już nie mózg i rdzeń kręgowy tylko wolny duch. Dlatego w GitS 2 Innocence, tak łatwo przejmowała kontrolę nad androidami - tak jak Władca.
Władca nie gwarantował, że po
scaleniu zostaną tacy sami. Nie potwierdzał też, że w jakikolwiek sposób się zmienią. Jeśli nawet jakieś zmiany by nastąpiły, nie byliby ich świadomi (jako nowy twór). Władca zyskuje życie, Motoko zyskuje wydostanie się ze skorupy. Zresztą człowiek pod wpływem nowych informacji się zmienia... no, to jest przecież "ludzkie". Motoko została obdarzona informacją (Władcą i jego "dziećmi" - baza danych), pod tym wpływem - oczywiście - musiała się zmienić. Lecz wszystko, co człowiecze w tym połączeniu przynosi Motoko - ducha, emocje, osobowość... tego chce Władca, bo tego nie posiada.
Jestem skłonny przyznać jednak, że to wciąż Motoko. Albo Władca Motoko, jedno i drugie, które jest nowe, a nie nowe, które nie jest ani jedną, ani drugim (jeśli wiesz, co chce przez to powiedzieć).
Mówisz sam, że jest nową formą życia i w drugim zdaniu mi zaprzeczasz (a mówię o tym samym), nie rozumiem. Możesz doprecyzować, w którym momencie tworzę fanfic (miło, że się podoba

)? Może to interpretacja, ale oparta na solidnej podstawie. Jeśli scalimy SI z Ghostem (Program/Maszynę z Człowiekiem/Duszą) powstanie nam Maszyna obdarzona duszą i Człowiek obdarzony programem. Wolny Duch, który może wtłaczać swojego ghosta (i to nie zdubbingowanego - scheda Motoko) do dowolnego androida. Może też wędrować swobodnie poprzez sieć (bo przecież ma cechy programu od Władcy).
W sumie to nadal operacja na wyobraźni, bo jeszcze nie mieliśmy (i długo nie będziemy mieli) przypadku scalenia SI z człowiekiem, który można naukowo obserwować, badając wyniki i porównując fakty.
PS. Nie wiem na ile słowa oddadzą sytuację, więc od razu chcę wspomnieć tu, że nie chcę się jakoś wywyższać i poniżać cię - zbijać argumentów, żeby pokazać swoją jedyną prawdę. Chcę dyskutować i wymieniać poglądy. Przepraszam za ten wtręt, ale zdarzały mi się już sytuacje, w których byłem posądzany o chęć dominacji i uznania tylko mojej racji, więc chciałem tego uniknąć i postawić sprawę jasno.
I dzięki za podjęcie tematu.