Wybrałem oczywiście Beauclair, ale zawsze marzyłoby mi się pomieszkać przez jakiś czas w takim Kaer Morhen, ale nie w takiej ruinie jak w książkach i grach, tylko w czasach świetności tego zamku. Oczywiście mówie tylko o zamieszkaniu, a nie uczestniczeniu w wiedźmińskim szkoleniu, znając moje szczęście to na pierwszym treningu na mordowni skręciłbym sobie kark XD
Ciekawi mnie po jakim czasie takiego wyciszenia z dala od cywilizacji i całego tego zgiełku, trafiłby mnie szlak
