Ale odmawianie sobie fajnej gry, bo nie chodzi w 60 klatkach, to trochę niezrozumiałe dla mnie podejście .
Nie zrozumiałeś. Nie chodzi o 60 klatek, tylko o jakość portu, a tę ocenić można (i to w pełni obiektywnie) właśnie na podstawie tego, jak konkretny tytuł działa w określonych ustawieniach i czego wymaga do uzyskania pułapu minimalnej oraz optymalnej płynności, która wynosi ni mniej, ni więcej, a właśnie 60 klatek.
Aby poznać jakość portu nie trzeba też testować gry osobiście. Od tego są serwisy pokroju purepc, gamegpu, digitalfoundry itp.
Dokonują rzeczowej analizy strony technicznej poszczególnych produkcji po to, żebyśmy my nie musieli.
I na tej podstawie wiadomo czy dany port jest dobry, czy wprost przeciwnie.
Oczywiście są i inne kryteria oceny, ale optymalizacja ma tutaj kluczowe znaczenie, bo warunkuje czy i jak w ogóle zdołamy pograć.
Aha, to że jeden gracz z drugim zawoła "a mi tam działa dobrze", wbrew pozorom nie znaczy jeszcze nic.
Raz, że statystyczny gracz dysponuje raptem jedną "stacją testową", a dwa, najczęściej dokonuje oceny metodą "na oko". A ta jest mocno zawodna.
Przykładem mój znajomy, któremu swego czasu opowiadałem, jak to fatalnie działa mi GTA IV twierdził, że to dziwne, bo u niego (na słabszej maszynie) wszystko śmiga. Jak się potem okazało "śmiganie" oznaczało w praktyce framerate rzadko przekraczający 30 klatek, za to często spadający do granicy 15. No, ale są tacy, którym to nie przeszkadza, podziwiam i gratuluję samozaparcia.
Żeby była jasność. Rozumiem, że komuś brak 60 klatek może nie wadzić. Ba, mi też w zupełności wystarczy stałe 30, ale nie widzę powodu, aby tolerować sytuację, w której gra zużywa o wiele więcej zasobów aniżeli inne produkcje, o podobnym poziomie rozbudowania czy oprawy. Dajmy na to nie nazwę udanym tytułu, który nie uzyskuje stałych 60 klatek, nawet na potężnym piecu z GTX'em 780Ti/970Ti. I to bez wygładzania krawędzi oraz dodatkowych bajerów w postaci np. zaaw. physx'a (ACIV). Gry takiej przy najszczerszych chęciach określić mianem dobrej konwersji zwyczajnie nie można. I jeśli gracze będą tolerować słabe konwersje, to wyłącznie takie będą otrzymywać, bo skoro i tak kupują, to po co się starać?
Odnośnie "fajności "AC", to co kto lubi, dla mnie od kilku już lat jest to rzecz dyskusyjna, formuła przejadła mi się na etapie Revelations, zaś gier Ubi, jako takich nie kupuję, bo nie po drodze mi z polityką firmy, która graczy pecetowych traktuje niczym zło konieczne. O czym świadczą min. właśnie słabe porty.
Nie zwykłem wspierać wydawców z których polityką się nie zgadzam.
To jedyny znany mi sposób, aby zmusić firmy do zmian, lub spowodować, że znikną z rynku.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jednostka niczego nie zmieni, ale w tyle się naczytałem o głosowaniu portfelem, że w końcu byłoby fajnie zacząć stosować to w praktyce na większą skalę.
W każdym razie na liście ignorowanych wydawców mam, Ubi (od 2012), EA (od 2011) oraz Activision.
Od tych ostatnich nie kupiłem niczego od 2004 roku, kiedy to jeszcze posiadali prawa do cyklu Total War.
Aczkolwiek z ekipą Koticka sprawa jest o tyle prostsza, że to co wydają totalnie mnie nie kręci, uważam ichnią ofertę za mocno przereklamowane średniaki, w najlepszym razie.
EA i Ubi od czasu do czasu wydadzą coś interesującego i trudniej przejść obojętnie.
Mimo wszystko na brak tytułów do ogrania nie narzekam.