To jeszcze tylko dodam żebyś miał mniej więcej pojęcie, o co mi chodzi z żerowaniem i czemu się tak zżymam - bo gołym okiem widać, jak mnie temat drażni: każdy normalny rodzic zrobi dla swojego malucha wszystko, co sie da, byle zapewnić mu bezpieczeństwo. Prawda?
Wiesz, ile kosztuje zapewnienie bezpieczeństwa bąblowi od narodzin do roczku? A tak ze 4k. Na szczepionki przeciwko ww. pneumokokom, rotawirusom i meningokokom. Wyobraź sobie, że mało kogo stać na taki zestawik szczepień, bo obok jeszcze pieluchy, ubranka, papki, kubki, srutki. Jasne, że można jechać na pożyczonych i w ogóle wrzucić na luz, ale nie o to chodzi. Nie liczę szczepionek przeciwko grypie, nie wiem, jakie są stawki, ale szczepisz co rok, prawda?
I mi teraz powiedz - skoro to jest wszystko takie niezbędne, takie konieczne, że się wywala tony szmalu na reklamy w tv i gazetach, to czemu jest to przy okazji takie drogie? I czemu NFZ nie uwzględni finansowania tego tak, jak finansuje odry czy świnki? Abstrahując, że wiecznie nie ma kasy (ciekawe, gdzie idą moje 3 składki zdrowotne miesięcznie, btw)
Garść statystyk w necie nie zmieni tego, że temat jest głęboki i ma przynajmniej jedno dodatkowe dno - zwłaszcza, że na dobrą sprawę znajdziesz i statystyki świadczące na niekorzyść tych szczepień. Tylko są mniej promowane, widocznie nie stoi za nimi taki pieniądz, jak za szczepionkami.