A czy, jeśli to jakiś teren wspólnoty mieszkaniowej, to nie możesz przynajmniej zrobić awantury? Jest, zdaje się, jakiś obowiązek usuwania takich sopli, bo, well, mogą komuś zrobić krzywdę...Spotkała mnie właśnie bardzo ekscytująca sytuacja i postawiłem sobie za punkt honoru gdzieś ją opisać.
Wychodzę z psem i widzę przy drzwiach wielki sopel leżący w śniegu, myślę: ciekawe co by było, gdyby to komuś na łeb spadło? I w tym właśnie momencie, 0,1 sekundy po skończeniu myśli, coś mnie tak pier***ło w tył głowy, że aż prawie ukląkłem.(...)
:O dziękiChroma - najlepszego na urodzinki.![]()
Niby jest taki obowiązek, ale co z tego, skoro do podobnych zadań nie ma ludzi ani sprzętu? Nawet w centrum miasta, w co bardziej niebezpiecznych miejscach, jest po prostu rozwinięta biało-czerwona taśma wokół 'stref rażenia'. Poza tym nawrót zimny nastąpił przedwczoraj, tak więc usunięcie sopli w tak krótkim czasie jest raczej mało wykonalne, o ile władze ktoś nie dysponuje latającym dywanem.A czy, jeśli to jakiś teren wspólnoty mieszkaniowej, to nie możesz przynajmniej zrobić awantury? Jest, zdaje się, jakiś obowiązek usuwania takich sopli, bo, well, mogą komuś zrobić krzywdę...
Mój spadł z samej góry, czyli de facto też z 4 pietra, ale miałem na sobie czapkę i gruby kaptur. Twój kolega musiał zarobić naprawdę tęgim soplem.Yakin said:mój kolega nie miał tyle szczęścia i po tym jak spadł na niego sopel pękła mu czaszka (niegroźnie, ale zawsze, wstrząs mózgu i utrata przytomności). A sopel spadł tylko z czwartego piętra... .
Noale to żadne wytłumaczenie. Szczęście w nieszczęściu, że trafiło na Ciebie i że byłeś dobrze ubrany. A gdyby zleciało na dziecko, albo kogoś z gołą głową? Od tego jest administracja/zarządca budynku, żeby o takie sprawy dbać. W ostateczności, jak pisze Yakin, ogrodzić taśmą, wywiesić ostrzeżenia.Niby jest taki obowiązek, ale co z tego, skoro do podobnych zadań nie ma ludzi ani sprzętu? Nawet w centrum miasta, w co bardziej niebezpiecznych miejscach, jest po prostu rozwinięta biało-czerwona taśma wokół 'stref rażenia'. (...).