Wywodu ciąg dalszy. Co prawda ciągle nie otrzymałem odpowiedzi od REDów (bądź innych graczy, którzy chcieli to sprawdzić) w sprawie większości przedstawionych przeze mnie błędów i nieścisłości. Flash odpowiedział mi jedynie w sprawie adrenaliny, być może wartości podane w talentach są dobre, ale wartość bazowa w atrybutach jest zła (podana jest 1, a według Flasha jest 1.25). Niemniej jednak inne pozostają niesprawdzone, jak np. Młynek (niedziałający drugi poziom), Zmysł Walki (10% dodatkowych obrażeń zamiast 30%) oraz powiększane statystyki w ścieżce Alchemika.
Co się tyczy nowych rzeczy. Związane są one głównie z walką na Arenie, podczas zwyczajnej gry może nie są one zauważalne, ale na Arenie są naprawdę irytujące:
- znak Aard: często zdarza się, że po rzuceniu znaku Aard na jakiegoś przeciwnika (człowieka), ten pada, lecz momentalnie się podnosi (tzn. pojawia się zwarty i gotowy do walki). Błąd ten ujawnia się głównie wtedy, gdy po przewróceniu przeciwnika przez Aard, Geralt robi przewrót w stronę tegoż przeciwnika. Bardzo irytujący błąd, bo przecież po to się używa Aardu, żeby wybić przeciwnika z nóg i momentalnie go zaatakować leżącego/podnoszącego się. Wszyscy chyba już wiedzą, że niestety ale nieocenioną taktyką walki jest praktycznie turlanie się przez cały czas (bo jest szybsze niż bieg). Więc moim naturalnym odruchem po rzuceniu Aarda jest unik w stronę tego wroga i okładanie go. No ale wtedy on momentalnie wstaje. Bardzo irytujące.
- Czarodzieje - koszmar! Wyżej opisany błąd dotyczy w szczególności owych czarodziei, tylko że w ich przypadku, oni nie tylko momentalnie pojawiają się, ale również od razu mają nałożony swój Quen. Totalna irytacja. Nie dość, że mają upierdliwą skłonność do nakładania na siebie znaku Quen, więc rozsądną taktyką wydaje się przewracanie ich Aardem, to ta taktyka nie działa jak powinna. Nie dość, że tracimy wigor na Aard, to nic nie daje (a powinno!). Zdarza się też, że gdy Geralt "strzela" Aardem w czarodzieja, ten ma już nałożony Quen. Oszustwo! Geralt, żeby nałożyć Quen potrzebuje chwilę czasu, Czarodziej niby też (musi podnieść laskę), ale gdy się próbuje go przewrócić Aardem, to on momentalnie ma już nałożony Quen, bez "wykonania rytuału". Bardzo irytujące.
- Elitarni królobójcy - też irytujący. Quen Geralta działa albo na czas, albo na ilość przyjętych obrażeń. Natomiast Quen Elitarnego królobójcy działa tylko na czas. Innymi słowy, gdy ma nałożony Quen, można w niego nawalać ile wlezie, a jego Quen nie "pęknie" (w przeciwieństwie do naszego). No taka niesprawiedliwość trochę.
Natomiast Aard Elitarnego królobójcy ma tendencję do zmieniania kierunku po wypuszczeniu. Można to zauważyć jak się gra z kompanem na Arenie. Królobójca okłada kompana, Geralt chce zaatakować od tyłu, wtedy królobójca puszcza Aard w stronę kompana, ale dostaje Geralt. No troszkę idiotyczne się wydaje, zważywszy na brzydki nawyk królobujcy, polegający na częstym puszczaniu Aardu gdy Geralt się do niego zbliży.
- "Przeciwnicy niezabijalni" - mam na myśli głównie Wilkołaki i Krasnoludy (również krabopająki, ale już do nich się nie czepiam tak mocno). Dlaczego, dlaczego nie można ich wykończyć w sposób inny niż monotonne machanie mieczem?! Nie działa na nich ani atak kończący (po naładowaniu adrenaliny) oraz natychmiastowa śmierć poprzez zwykły atak (z talentu Nagła Śmierć). Nagła śmierć działa prawie na wszystkich przeciwników, nawet Królową Endriag czy Gargulce i Draugiry. To dlaczego nie zadziała na takiego pionka, którym jest Krasnolud? Odpowiedź: wg. mnie jest to lenistwo REDów i ten nie do końca udany system ciosów kończących, polegającym na odgrywaniu cut-scenek. Myślę, że tworząc Arenę, REDzi nie dograli nowych cut-scenek dla Krasnoludów i Wilkołaków, który nie było w pierwotnej wersji gry. Stąd brak ciosów kończących po naładowaniu adrenaliny. Ale dlaczego nie zaimplementowali chociaż Nagłej Śmierci tym przeciwnikom? Walka z Wilkołakami to istna mordęga. Nie dość, że jeden ich atak zabija, to jeszcze mają ogromną ilość punktów żywotności, a jedyną taktyką na te potwory to bezmyślne okładanie mieczem. Ewidentne niedogranie i niedopatrzenie.
- "obracanie się potworów w miejscu" (zwłaszcza dużych) - potwory mają tendencję do obracania się w miejscu podczas gdy Geralt się turla wkoło nich. Duże potwory o dużej ilości punktów wytrzymałości chciałoby się atakować od tyłu, ale gdy Geralt chce się znaleźć za ich plecami, to one ciągle są twarzą do Geralta. Chyba na tym polega idea całego tego turlania (które jest JEDYNĄ słuszną formą poruszania się na Arenie), aby zachodzić przeciwników od tyłu. Ale to również nie do końca działa tak, jak by się chciało.
- znikanie paska adrenaliny podczas walki z Draugiem - pytam się, dlaczego? Rozumiem, że nie można go zabić przez cios kończący, ale dlaczego nie można wspomóc się Heliotropem? Pasek adrenaliny po prostu znika.
Warto byłoby naprawić takie rażące błędy. Najbardziej mnie denerwują te Wilkołaki i Krasnoludy, bo uważam, że REDzi poszli trochę na łatwiznę umieszczając je na Arenie, niby nowe potwory, ale ewidentnie niedopracowane. Marzyłaby mi się jakaś odpowiedź ze strony REDów do tego, i do pierwszego postu.