Ok, doszedłem do walki z Ojcem Gascoigne i... po tym jak się przemieni w wilkołaka jest dość trudny. Jego pierwsza forma to banał - blokowanie go za nagrobkami, używanie pozytywki i po kilku minutach nie ma już połowy HP. Jak pisałem - schody zaczynają się po przemianie.
Moje wrażenia z pierwszego posta dalej podtrzymuję - gra jest świetna.
PS. Podczas powrotu do Ojca Gascoigne (jak na razie zginąłem dwa razy i jeszcze go nie pokonałem) spadłem do kanałów, zginąłem i moje 10000 Blood Echoes w jego "leżu" poszło się jeb... zniknęło. Ech...