oto moja refleksja na temat jego Wilekości w walce. Nie wiem czy wiecie, ale Aleksander Macedoński nigdy (albo prawie nigdy ) nie zakładał hełmu, bo chciał byś głównym celem dla wszystkich wrogów (w końcu olimpias wpoiła mu że jest bogiem ) poza tym on oraz diadochowie (jego przyjaciele dzieciństwa później najblizsi towarzysze w walce) raczej nie sprawiali wrażenia "normalnych". Oni byli w pewnien sposób popieprzeni czasami naprawde prosili sie o smierc, bo sciganie niewielką grupką znacznie silniejszej grupki wrogów to waśnie przedtstawia. poza tym sam Aleksander sprawiał, że morale armii rosło. Był on niezwykle silny, "wysportowany", i wyćwiczony w fechtunku. Najlepsze jest to, ze Tracjanie (mieszkańcy Tracji-> albo Traci) po prostu go uwielbiai (taki kult siły), a trzeba przyznać, że tworzyli silny kontyngent wojsk w jego armii. Ale jednak Spartianie byli troszke lepiej zaprawieni w bojach moim zdaniem, chodzi oczywiście o kryptee i w ogóle (dla żon czasami lepiej było jak mąż nie wrócił z bitwy bo mógłby byż oskarżony o tchórzostwo- paradoks mały )poza tym byli zawsze pewni siebie i gdy do Sparty przyszedł list od Aleksandra, który opisywał przez kilka zwojów, że braterska pomoc, że dla świata hellenistycznego, a przesłanką było: macie się stawić gdy bede wyruszał na persje, bo jak nie to wpierw zniszcze was ) to Spartianie pokazali co to znaczy wysławiać się lakonicznie: wysłali list z odpowiedzią, a w nim jeded wyraz: "Spróbuj" za to ich uwielbiam