Wracając do broni drzewcowej - jest bardzo groźna, i sprawdza się w bitwie nie tylko przeciwko jezdnym. Władający bronią drzewcową sam sobie dba o pole do manewru, jego ciosy są potężne, szybkie, sztychy bardzo mocne itp. Fakt, jak ktoś podejdzie zbyt blisko to się robi problem (choć zawsze można złapać w połowie drzwca). Ale tu jest sytuacja analogowa do piki - spróbujcie walczyć piką na pojedynku albo w bitwie, gdy wszyscy dookoła machają mieczami... Ale w momencie, gdy zastosuje się odpowiednią taktykę, pika staje się groźna, a do momentu załamania formacji to wróg ma problem, nie pikinierzy. Słyszałem o pewnej kobiecie w bractwie rycerskim, która była za słaba żeby używać skutecznie innej broni, więc walczyła bronią drzewcową. Dwóch gości z tarczami przed nią, ona za nimi i 'robili' z wielką skutecznością. Inna ciekawa sprawa - jak byłem młodszy, tłukliśmy się z kumplami kijami. Jako słabeusz miałem przechlapane, ale do momentu aż znalazłem kijek mojej wysokości i walczyłem jak włócznią. Wygrywałem każdą walkę na trafienie aż moją 'dzidę; połamali ;] . I jesli musiałbymł złapać za jakąś broń i walczyć, tuż za AK byłaby spisa ;]Co do długich mieczy - zza pleców wyciągało się je po prostu w kilku ruchach. Jak ktoś chciał szybko i niespodziewanie chlasnąć czymś w mordę to kupował nóż. A ciężkie miecze żeczywiscie wyjmowało się przed bitwą. Shurikeny, w Wiedźminie (może i nie tylko nie wiem) oriony, u nas zwane gwiazdkami ;] - wcale nie trzeba być mistrzem, żeby tego używać. Do 10 metrów spokojnie można nauczyć się trafiać w człowieka. Byleby doleciało, wbije się na 100$ (testowane na drzwiach w szkole...nie przez mnie). Oczywiście, jak we wszystkim żeby osiągnąć finezję, trzeba włożyć sporo wysiłku. Ale szczerze mówiąc, jakbym kupował coś do samoobrony, to lecę do sklepu po shurikeny, od 20 zeta za sztukę ;].