Przeszedłem grę i oto co zauważyłem (pomijam część pomniejszych rzeczy o których była już mowa): - pod koniec III aktu, kiedy uciekając przed królową kikimor wbiegłem do korytarza i zacząłem przewracać belki podtrzymujące strop, bodaj po drugiej, drogę zatarasowały mi kikimory robotnice, tak że nie byłem wstanie przedostać się dalej. Po rozegraniu tej sceny na nowo, kikimory już drogi nie blokowały. Mimo wszystko skoro miało to miejsce, może warto byłoby ograniczyć im dostęp do korytarza,- bardzo często zwłoki zabitych przez Geralta postaci sprawiają wrażenie jak gdyby częściowo wkopane były w podłoże (szczególnie miejscami na nierównym gruncie) tzn. spód trucheł znajduje się nieco poniżej powierzchni,- kilkakrotnie kiedy wchodziłem do Nowego Narakortu znajdujące się w moim polu widzenia mieszczanki przez pewien czas stały nieruchomo z rękami wyciągniętymi na boki,- kilka razy widziałem kapłana Vodanoi ślizgającego się po ołtarzu Pani Jeziora (nie poruszał nogami). Później zaobserwowałem podobne zachowanie u innej postaci - niestety nie pamiętam u której,- zauważyłem że kapłani Dagona mają dziwny odruch pośmiertny - kiedy położymy ich trupem, falują im ogony (a jakby się przyjrzeć bliżej, to także te ich wąsy),- gdzie do cholery sypia sołtys Odmętów? Czy aby jego postać nie znika po zmroku?- w Wyzimie Klasztornej zdarzało mi się wejść za jakąś przypadkową postacią do domu, i kiedy już załadowała się taka lokacja, nikogo wewnątrz nie było,- odczarowana Adda, atakująca (po wyjściu z krypty i rozmowie z nią w V akcie) utopce, topielce itp. na cmentarzu na bagnach, może nie jest błędem ale wygląda co najmniej dziwnie, w szczególności że rycerze i Velerad którzy powinni ją odeskortować do ojca, stoją sobie przy starym kościółku, - w V akcie, na dziedzińcu Dworzyszcza, kiedy pozbyłem się wrogów, zauważyłem w górze jakieś deski - wisiały wysoko w powietrzu. Wcześniej używałem tam znaku Aard, więc może fragmenty beczki czy inne dechy pofrunęły w górę i już nie spadły, - w II akcie, w Wyzimie Zakonnej spotkałem raz strażników których halabardy były nie widoczne, tzn. mieli postawy (zachowywali się) tak jakby je nieśli, ale ich broni nie było widać,- w trakcie walki na pięści (praktycznie każdej) kiedy nasz przeciwnik dostaje łomot, jego nazwijmy to okrąg żywotności mimo przegranej jest zapełniony w 1/4,- w IV akcie, na polach blisko jednego z miejsc w którym znaleźć można fragment zwierciadła leżą dwa ciała przy których grasują wiwerny. Ciał nie da się przeszukać. Obok nich znalazłem stalowy (chyba) miecz, z niezłymi parametrami. Potem udałem się do pobliskiej krypty i kiedy lokacja się załadowała wywaliło mnie do windy. Zdarza się pomyślałem i załadowałem grę od momentu przed znalezieniem wspomnianego miecza. Nie poszedłem jednak w to miejsce (po miecz) od razu tylko wróciłem tam po wizycie w innej lokacji (we wiosce lub na brzegu - nie pamiętam). I kiedy wróciłem miecza tam nie było, i wreszcie najważniejsze:- w sytuacji kiedy jesteśmy oblegani przez wrogów, albo wówczas gdy walczy naraz kilka postaci (sprzymierzeńcy Geralta i wrogowie), postać bardzo często nie reaguje na polecenia ataku, nawet - albo szczególnie - gdy używamy stylu grupowego. Żeby zmusić Geralta do ataku musiałem się bardzo często przesuwać, przechodzić w inne miejsce i to nie za pomocą myszki na której wskazania postać jakby nie reagowała a klawiatury (a gryzonia mam zdrowego),na koniec słowo o wyrzucaniu do Windowsa (w moim przypadku XP z SP2): od początku do końca gry wywaliło mnie jakieś siedem razy. Nie pamiętam żebym przed każdym wyrzuceniem coś szczególnego robił - po prostu mnie wywalało. Grałem z łatą 1.1a.Mimo powyższych spostrzeżeń grę uważam za wybitną, ale o tym w innym wątku.