Siema! To znowu ja! ^_^
Kilka dni temu na blogu Mirosława Gucwy - Znad Planszy - pojawił się wywiad z Ignacym Trzewiczkiem, autorem WGP. Zacytuje najbardziej interesującą część dla fanów Wiedźmina:
Tycjan: Od adaptacji filmu blisko jest od adaptacji książki, czy od zawsze chciałeś zrobić grę o Wiedźminie?
Trzewik: Od zawsze chciałem zrobić Robinsona. To było moje marzenie od lat. Z Wiedźminem sprawa była bardziej przyziemna – Wiedźmin to świetna licencja, wierzyłem, że jeśli zrobię grę w tym świecie, dotrę do wielu nowych klientów i będę w stanie przekonać ich do naszego hobby. Sięgną po Wiedźmina z ciekawości i zostaną z nami. To był mój pomysł na rozwój naszego rynku i zarazem wydawnictwa Portal Games. Oczywiście wychowałem się na opowiadaniach i powieściach z tego świata, oczywiście uwielbiam tych bohaterów i szansa zrobienia gry w świecie Wiedźmina o wiele bardziej mnie podniecała, czy np. możliwość zrobienia gry w świecie Mass Effect – też fajny brand, ale nie identyfikuję się z nim, bo gry nie znam.
Niestety, moje pierwsze podejście zakończyło się fiaskiem, licencję na Wiedźmina uzyskała Kuźnia Gier, a nie Portal i wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Ukazała się karcianka, w którą nikt dziś nie gra. W wyniku tej operacji CD Projekt zadecydował, że już nigdy więcej nie wypuści na zewnątrz praw do gry i chce mieć pełną kontrolę nad tytułem. Stąd moje drugie podejście to już mogła być tylko praca dla CDP, a nie wydanie gry jako Portal Games. Projekt więc dziś jest z jednej strony olbrzymią frajdą z tworzenia adaptacji świetnego cyklu, ale i z drugiej strony olbrzymią nadzieją, że kilka tysięcy ludzi przekona się do gier planszowych i wkroczy w nasze hobby. Tworząc Wiedźmina cały czas miałem to w głowie, że to wielka szansa dla całej naszej branży, że po tę grę sięgną nowi ludzie i że piekielnie ważne, by jak najwięcej z nich zostało już z nami na zawsze. Mam nadzieję, że Wiedźmin będzie silnym, pozytywnym zastrzykiem nowej krwi dla naszego hobby.
Robiąc grę o Wiedźminie, naturalnym gatunkiem jest gra przygodowa, ale czy widzisz może szansę na zrobienia z tego gry w innym gatunku? Pytam, bo intryguje mnie kwestia zależności pomiędzy mechaniką, a fabułą w grach. Czy trudno łamać schematy myślowe?
Zdecydowaliśmy się na grę przygodową, ponieważ od początku zakładaliśmy, by gra była możliwa do zagrania przez niedzielnych graczy, takich co to kiedyś grali w Magię i miecz, a teraz mają 30+ lat i grają w gry komputerowe, są inteligentni, lubią ten brand, ale nie są otrzaskani w Agricolach czy Zimnych wojnach. Dlatego postawiliśmy na przygodówkę. Natomiast świat Wiedźmina jest bardzo bogaty i można tu stworzyć wiele innych gier. W szufladzie mam dwa zupełnie inne projekty gier – czy kiedykolwiek zostaną zrealizowane – to już zadecyduje rynek i to jak będzie przyjęty przygodowy Wiedźmin.
Kto pierwszy zagrał w pierwszą wersję prototypu Wiedźmina i jaka była jego reakcja?
Merry moja oczywiście, to mój pierwszy i najlepszy tester. Grałem też z dzieciakami, bo oni katują regularnie Talisman i musiałem sprawdzić jak się odnajdą w Wiedźminie. Pierwsze testy i rozgrywki oczywiście były nudne jak flaki z olejem, lecz z każdym tygodniem było lepiej i ciekawiej.
Wiem, że zadając ci pytania o Wiedźmina stąpam po kruchym lodzie, bo masz umowę milczenia z wydawnictwem, więc tylko jedno, ostatnie pytanie. To będzie tytuł tylko dla miłośników przygody w stylu Talismana i nie chodzi mi tu mechanikę? Spodoba się np. fanom Robinsona?
Gra jest trudniejsza od Talismana, jest krokiem naprzód jeśli chodzi o ilość wyborów i decyzji, ale nie jest tak skomplikowana jak Robinson. To kawał rzetelnej gry przygodowej, przygodowej, nie euro. Będą questy, będą potwory, będzie pakowanie postaci i próba jak najszybszego i jak najbardziej efektywnego realizowania zadań.
Cały, dość obszerny wywiad z Trzewikiem można przeczytać
TUTAJ.