Arraqnz said:
I tylko tyle masz do powiedzenia na temat interesowania się Emhyra van Emreisa Geraltem? To chyba przeczytaj jeszcze raz, szczególnie ostatnią część.
Problem w tym, że jakkolwiek cesarz żywo interesował się Geraltem i osobami z którymi ten był emocjonalnie najmocniej związany, jedną w szczególności, tak w finale jego motywacja i priorytety uległy zasadniczej zmianie. Krótko, to już nieaktualne.
Nawet jeśli Emhyr nadal zainteresowany jest Ciri, to z innego, aniżeli poprzednio powodu.
Możliwe, że cesarz zdaje sobie sprawę z zagrożenia jakie Gon stanowi (wielkie zło i w ogóle), a Geralt i Yen siedzą w tym przecież po same uszy. To że czarodziejka i cesarz grają w jednej drużynie, przyświeca im wspólny cel wydaje się prawdopodobne.
Z czysto ekonomicznego punktu widzenia ta cała nowa wielka wojna jest bezsensem.
Cesarstwo czerpało krociowe zyski dostarczając wszystkiego, co zrujnowanym gospodarkom północy miało pomóc stanąć na nogi. Kosztowna kampania i niszczenie ogromnego rynku zbytu nijak się Nilfgaardowi nie kalkuluje, w każdym razie taki obraz przedstawia w sadze Sapkowski, a Emhyr doskonale zdaje sobie z tego sprawę, wszak nie jest idiotą, przeciwnie.
Przygotowania do inwazji dziwnym trafem zbiegają się z powrotem Geralta i Yennefer do wiedźminlandu, przy czym czarodziejka ostatecznie ląduje cesarzowi w chałupie.
Sądzę, że Emhyr czegoś na północy szuka, a sprawa jest na tyle poważna, iż gotów jest zapłacić każdą cenę. Nie bardzo ma też inny z wybór aniżeli zbrojna wyprawa. Inaczej niż z wojskiem na północ nie wparuje, wizy raczej nikt mu nie da.
Dlatego z outrem W1 dostajemy próbę wyeliminowania Foltesta, a w dwójce wiadomo co. Chodzi o zdestabilizowanie sytuacji na północy, a tym samym zwiększenie szans powodzenia inwazji. Ta jednak nie jest celem samym w sobie a środkiem. Znaczy, tak sobie gdybam. Nieważne...
Jeśli o Charlesa Dance'a chodzi, cóż...
Strzał w dziesiątkę pod względem czysto aktorskim i marketingowym zarazem.
Tyle że rodzimy odtwórca Emhyra będzie miał przekichane.
Na bank część osób będzie panów porównywać, a że poprzeczka zawieszona wysoko trzeba nam kogoś naprawdę dobrego.
Na myśl przychodzą mi, póki co, trzy nazwiska. Adam Ferency, wspomniany już Piotr Fronczewski i Henryk Talar, ze wskazaniem na tego ostatniego.