Tylko, że to by był duży zbieg okoliczności, gdyby prosty wiedźmin(inny niż Geralt) tak ni z gruchy ni z pietruchy nagle stał się ważną postacią na świecie. Ciężko oprzeć o to interesującą fabułę. Bo co taki zwyczajny wiedźmin ma ciekawego do zaoferowania.
A jak Geralt dostał się na salony?
Ot, na królewskim dworze ktoś wysoko postawiony został przeklęty, a że w mieście akurat był wiedźmin... I zaczyna się opowieść. Na przykład.
Zresztą błędnie zakładasz, że tą polityką gra w jakimś stopniu musi stać.
Dla mnie najlepszym fragmentem fabuły W3 jest quest z Krwawym Baronem i kultem czarownic. Bo postaci są świetnie rozpisane, bo oś tej części fabuły skupia się na autentycznym, ludzkim dramacie, dorzucając przy tym szczyptę legend i klątw - zlecone Geraltowi zadanie stanowi esencję wiedźmiństwa, a otoczka wokół zlecenia to mistrzowska robota scenarzystów, która targa emocjami. I właśnie tego, tej głębi brakło mi w dalszej części gry. I w W2.
I gdyby na podobnym założeniach oprzeć całą grę, mielibyśmy konkurenta dla takich tytułów, jak na przykład The Last of Us.
Ja bym chciał taką grę, bliższą opowiadaniom. Tylko tego z Geraltem zrobić się nie da, chyba że cofniemy się w czasie.
Według mnie jest to wysoce nieprawdopodobne. Dalej twierdzę, że efektu jaki osiągnął ME czy AP (choć tu bym się bardzo kłócił, że ten efekt jest) nie da się osiągnąć w wiedźmińskim settingu. Za dużo ograniczeń (szczególnie gdy nasz protagonista ma być wiedźminem, a o takim wariancie przecież dyskutujemy). W w/w produkcjach świat od samego początku jest tworzony z myślą o tworzonym przez gracza bohaterze i mimo tego taki Shep czy Thorton nie godni są Geraltowi podeszew lizać jeśli chodzi o tło fabularne i głębie postaci. Do tego mit głębi Sheparda powstał w wyniku tego jak prowadzona jest fabuła (jedna historia rozpisana na trzy gry). W ME1 można było wybrać, gdzie się komandor wychowywał i czy ma tendencje do poświęcania podkomendnych. Nie wspominając o tym, że obie produkcje to mocno tradycje "zamknięte" gry.
A imo ten efekt nie dość, że jest osiągalny, to może być jeszcze lepiej rozpisany.
Zresztą mówimy tu o dwóch różnych rzeczach - ty o bohaterze, który głębią dorówna Geraltowi, pod co właściwie podpada rodzaj scenariusza i tego, co gra ma oferować, ja z kolei o nieco innym podejściu do produkcji, eksploatacji jednego z głównych filarów trzeciej części gry, czyli stricte wiedźmińskiego fachu.
Opowiadania Lamberta, Eskela, czy nawet notatki o wiedźminach z różnych szkół znajdowane przy kompletowaniu dedykowanych rynsztunków pokazują, że to ma potencjał.