Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

+

Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

  • Luke Skywalker

    Votes: 22 11.8%
  • Yoda

    Votes: 65 34.8%
  • Palpatine

    Votes: 5 2.7%
  • Obi-Wan Kenobi

    Votes: 30 16.0%
  • Qui-Gon Jinn

    Votes: 5 2.7%
  • Darth Vader

    Votes: 37 19.8%
  • Hrabia Dooku

    Votes: 3 1.6%
  • Mace Windu

    Votes: 20 10.7%

  • Total voters
    187
Kenobi wciąż z tyłu głowy ma, że Anakin to wybraniec, wciąż wierzy, że przeznaczenie Skywalkera nie spełniło się w momencie przejścia na ciemną stronę. Więc w obu przypadkach pozostawia los rannego Vadera w rękach Mocy, by ta zdecydowała, czy ma żyć, czy umrzeć.
Śmieszne jest to że w obu pojedynkach powiedział "I will do what I must", i w obu tego nie zrobił.
 
Nie mogę teraz znaleźć konkretnego cytatu, ale z tego co kojarzę, oficjalnie jedna i druga sytuacja jest wyjaśniana tym, że Kenobi wciąż z tyłu głowy ma, że Anakin to wybraniec, wciąż wierzy, że przeznaczenie Skywalkera nie spełniło się w momencie przejścia na ciemną stronę. Więc w obu przypadkach pozostawia los rannego Vadera w rękach Mocy, by ta zdecydowała, czy ma żyć, czy umrzeć.
Jee tam, po prostu scenopisarstwo Lucasa. Ktoś tam powinien dać Georgowi do zrozumienia, że ten moment fabuły wymaga przepisania, żeby ogólnie była widowiskowa walka między Anakinem i Obi Wanem, by ten pierwszy został tak ciężko raniony, i wymyśleć przy tym lepsze wytłumaczenie czemu Obi Wan go nie dobił bądź nie uratował od sfajczenia. No ale nikogo takiego niestety przy Lucasie nie było.
Na przykład umieranie Padme "ze smutku", to dla mnie wciąż jeden z najsłabszych momentów sagi Skywalkerów.
Na to akurat istniało świetne wytłumaczenie/teoria, które powinno być kanoniczne. Otóż według niej to Palpatine zabił Padme, za pomocą mocy wysysając z niej życie i wtłaczając je w Anakina, tym samym go ratując mimo sporych obrażeń. To pasuje taki idealnie, że aż szkoda że to nie kanon.
 
Ja osobiście nie mam problemu z tym, ze Kenobi nie dobija Vadera, a bardziej z tym, że po pierwszym pojedynku zostawia go pociętego na skraju rzeki lawy i biernie patrzy jak ten dosłownie płonie. To było niepotrzebne i okrutne, a mógłby go choćby za pomocą mocy odsunąć od krawędzi.
To akurat jest jak najbardziej dobrze przedstawione i zrozumiałe. Obi Wan z jednej strony nie chciał krzywdzić Anakina, a z drugiej przemawiała przez niego buta Jedi. Pokonał go, a potem niejako umył ręce. Nie chcę Cię krzywdzić, nie możesz już chodzić, więc nie stanowisz zagrożenia. Cierpisz? Twój problem, po co było przechodzić na Ciemną Stronę itp. Ot, uznał że Anakin tam zginie, nie miał pojęcia, że zostanie przez kogokolwiek uratowany, ale nie chciał przykładać swej ręki do 'dobicia' przyjaciela.
To właśnie tego rodzaju buta Jedi doprowadziła do upadku Zakonu.

Inna sprawa to serial Kenobi, tam bowiem logiki dużo mniej. W filmie Ben nie wiedział co stanie się z Anakinem, w serialu wiedział kim jest Lord Vader, i do czego jest zdolny. Trzymał również sekret jego syna w ścisłej tajemnicy przez tyle lat, a po odkryciu przez Siostrę, pozwala ot tak jej odejść,. A ta, choć nawet jeśli nie z własnej woli, Imperium może ją zawsze pojmać, i zmusić ją do wydania tego co wie.
Tu ciężko to jakoś uratować to, może tylko poprzez drugi sezon Kenobiego, gdzie owa Siostra szybko ginie, i tyle. (Już sam fakt że w scenie, gdy Vader ją dusił, pozwala jej żyć, jest to niedorzeczne, nie był on bowiem znany z okazywania litości. Tak idealna okazja do pozbycia się tej okropnej postaci, tak fatalnie zmarnowana).
 
To akurat jest jak najbardziej dobrze przedstawione i zrozumiałe. Obi Wan z jednej strony nie chciał krzywdzić Anakina, a z drugiej przemawiała przez niego buta Jedi. Pokonał go, a potem niejako umył ręce. Nie chcę Cię krzywdzić, nie możesz już chodzić, więc nie stanowisz zagrożenia. Cierpisz? Twój problem, po co było przechodzić na Ciemną Stronę itp. Ot, uznał że Anakin tam zginie, nie miał pojęcia, że zostanie przez kogokolwiek uratowany, ale nie chciał przykładać swej ręki do 'dobicia' przyjaciela.
To właśnie tego rodzaju buta Jedi doprowadziła do upadku Zakonu.


Z całym szacunkiem, Totalnie się z tym nie zgadzam. Buta u Kenobiego? Bute to miał Windu i do pewnego stopnia nawet Yoda. Ale u Kenobiego, który przymykał oko na łamiący zasady zakonu związek Anakina i Padme? Kenobi był jednym z nielicznych, nieskorupowanych Jedi, z tych Jedi którzy czasami działali wbrew skostniałym dogmatom zakonu. Kenobi patrzący na płonącego przyjaciela, brata, nie da się w żaden sposób logicznie wyjaśnić, to było zachowanie całkowicie wbrew jego charakterowi i relacji z Anakinem.

Trzymał również sekret jego syna w ścisłej tajemnicy przez tyle lat, a po odkryciu przez Siostrę, pozwala ot tak jej odejść,

Czyli postąpił tak jak powinien postąpić Jedi, nie poświęcać niewinnych, wierzyć w jasną stronę, nie iść po trupach do celu.
u ciężko to jakoś uratować to, może tylko poprzez drugi sezon Kenobiego, gdzie owa Siostra szybko ginie, i tyle.

Nic nie trzeba, z OT wiemy, że sekret się nie wydał. Reva mogła zginąć, mogła żyć, to nieistotne, istotne jest to, że Keobi postąpił tak jak powinien.

Jee tam, po prostu scenopisarstwo Lucasa. Ktoś tam powinien dać Georgowi do zrozumienia, że ten moment fabuły wymaga przepisania, żeby ogólnie była widowiskowa walka między Anakinem i Obi Wanem, by ten pierwszy został tak ciężko raniony, i wymyśleć przy tym lepsze wytłumaczenie czemu Obi Wan go nie dobił bądź nie uratował od sfajczenia. No ale nikogo takiego niestety przy Lucasie nie było.

Z tym nie polemizuje. Jak wyżej pisałem, Dżordż nabrał maniery wprowadzania takich dziwnych, nielogicznych rozwiązań, które potem można zbyć przeznaczeniem i nara. Do tej pory nowy kanon nie potrafi jednoznacznie i przekonująco wyjaśnić dlaczego Leia pamięta matkę.

Otóż według niej to Palpatine zabił Padme, za pomocą mocy wysysając z niej życie i wtłaczając je w Anakina, tym samym go ratując mimo sporych obrażeń. To pasuje taki idealnie, że aż szkoda że to nie kanon.

Ta zgrabna teoria pomija fakt, że choć Sithowie potrafili wysysać ze słabszych od siebie istot moc i życie, wzmacniając swoje połączenie z mocą i wydłużając własną egzystencję, to nie mogli przekazać tej wyssanej esencji, by pomóc komuś innemu. Takie rzeczy choć możliwe, wymagają użycia jasnej strony.
 
Do tej pory nowy kanon nie potrafi jednoznacznie i przekonująco wyjaśnić dlaczego Leia pamięta matkę.
Jest jakiś powód, dla którego nie mogła mieć na myśli żony Baila Organy?
A nawet jeśli, to Dzordż sugerował, że Anakin został spłodzony przez manipulację mocą Palpatina, a nigdy nie raczył tego babola z matką wyjaśnić?
Ta zgrabna teoria pomija fakt, że choć Sithowie potrafili wysysać ze słabszych od siebie istot moc i życie, wzmacniając swoje połączenie z mocą i wydłużając własną egzystencję, to nie mogli przekazać tej wyssanej esencji, by pomóc komuś innemu. Takie rzeczy choć możliwe, wymagają użycia jasnej strony.
Tu już bym się kłócił z tym użyciem jasnej strony mocy, bo tu nie chodzi o pomoc komuś innemu tylko sobie. Palpim kierowałoby zachowanie swojego narzędzia, czyli wciąż, egoistyczne pobudki. Plus, zastanawiałbym się, czy Plagious nie potrafił takich rzeczy, albo czy Palpi sam nie zmodyfikował którejś z takich technik do celów taki jak ten.
 
Jest jakiś powód, dla którego nie mogła mieć na myśli żony Baila Organy?
A nawet jeśli, to Dzordż sugerował, że Anakin został spłodzony przez manipulację mocą Palpatina, a nigdy nie raczył tego babola z matką wyjaśnić?
Pamiętam któryś komiks o Vaderze pokazał panel, który mocno insynuował tą teorię.
 
Jest jakiś powód, dla którego nie mogła mieć na myśli żony Baila Organy?
Leia wie, że Organowie nie byli jej biologicznymi rodzicami, więc gdy mówiła do Luke'a o ICH matce nie mogła mieć na myśli Brehy.

Tu już bym się kłócił z tym użyciem jasnej strony mocy, bo tu nie chodzi o pomoc komuś innemu tylko sobie. Palpim kierowałoby zachowanie swojego narzędzia, czyli wciąż, egoistyczne pobudki. Plus, zastanawiałbym się, czy Plagious nie potrafił takich rzeczy, albo czy Palpi sam nie zmodyfikował którejś z takich technik do celów taki jak ten.

Kanon nie pozostawia wątpliwości w tym względzie; dzielenie się z kimś energia celem uleczenia wspomnianej osoby, bez względu na szerszy kontekst tego czynu, wymaga jasnej strony mocy, więc jest to zdolność do której Sithowie zwyczajnie nie mają dostępu.
 
Leia wie, że Organowie nie byli jej biologicznymi rodzicami, więc gdy mówiła do Luke'a o ICH matce nie mogła mieć na myśli Brehy.
Ale przecież w trakcie tej rozmowy Leia nie wiedziała że Luke jest jej bratem, kapnęła się dopiero na sam koniec, a on pytając ją o matkę, pytał konkretnie o jej matkę. No i nie pytał się o biologiczną matkę, więc mogła mówić o osobie, która ją wychowała.
 
Z całym szacunkiem, Totalnie się z tym nie zgadzam. Buta u Kenobiego? Bute to miał Windu i do pewnego stopnia nawet Yoda. Ale u Kenobiego, który przymykał oko na łamiący zasady zakonu związek Anakina i Padme? Kenobi był jednym z nielicznych, nieskorupowanych Jedi, z tych Jedi którzy czasami działali wbrew skostniałym dogmatom zakonu. Kenobi patrzący na płonącego przyjaciela, brata, nie da się w żaden sposób logicznie wyjaśnić, to było zachowanie całkowicie wbrew jego charakterowi i relacji z Anakinem.
Nawet u tak szlachetnego i krystalicznie czystego Obi-Wana jednak można ją znaleźć.
Okłamał Padme i podstępem ukrył się na jej statku, by odnaleźć Anakina. Gdy ta go spotkała, całość mogła by zakończyć się zgoła inaczej, gdyby nie podejrzenia i zazdrość Anakina, które żywił wobec swego 'Mistrza', niejako nie urzeczywistniły się dla niego, gdy Kenobi w pozie kozaka wyłonił się z luku statku Amidali. W tym momencie wszelkie wyolbrzymione podejrzenia przyszłego Vadera się zmaterializowały. Obi nie próbował nawet zrozumieć swego przyjaciela. Czy to było wbrew jego charakterowi? Wedle mnie nie. On, jak większość Jedi nie tolerował Sithów, uważał ich za zło wcielone. Gdy Anakin był po jasnej stronie, przymykał oko na wiele. Gdy Obi uznał, że przeszedł on na Ciemną Stronę, przekreślił go całkiem. Zauważ, że w Wojnach Klonów, gdy Jedi niesłusznie oskarżyli Ahsoke, tylko Anakin był po jej stronie. Prawy Kenobi również uznał wtedy, że jest winna.

Zresztą, abstrahując od tego, sama idea Jedi, którzy wierzyli w Wybrańca, który przywróci balans mocy jest dosyć dziwna. Jedi dominują, są ich tysiące, Sithów praktycznie nie ma. (no, jest dwoje, czy tam kliku, ale Jedi nie specjalnie wiedzą o ich istnieniu). Po co więc dążyć do przywrócenia balansu, z perspektywy Jedi/Jasnej strony? Anakin zrobil to, co mu przeznaczono. Wyrównał ilośc Jedi/Sithów, do kilku po każdej stronie. (Pomijam tu fakt, że w Trylogii była mowa że po śmierci Obi-Wana i Yody Luke jest ostatim Jedi, a w serialach i pobocznych produkcjach okazuje się że całkiem spore grono ich przeżyło, pokroju Ahsoki, Ezry i różnych innych mniej lub bardziej trzecioplanowych postaci).
 
Last edited:
Pomijam tu fakt, że w Trylogii była mowa że po śmierci Obi-Wana i Yody Luke jest ostatim Jedi
A to akurat uważałem za mało sensowne, pomijając tych spin offowych niedobitków. W sensie że co, nagle ludzie i kosmici obdarzeni mocą przestali się rodzić, że nie mogli zostać kolejnymi Jedi?
 
A to akurat uważałem za mało sensowne, pomijając tych spin offowych niedobitków. W sensie że co, nagle ludzie i kosmici obdarzeni mocą przestali się rodzić, że nie mogli zostać kolejnymi Jedi?
Chodziło o tych co już przeszli trening. Ahsoka "Im no Jedi" Tano jak sama ciągle powtarzała, Jedi już nie była. Poza tym zniknęła gdzieś na te kilka lat między 4 a 6 epizodem (Filoni nadal nie raczył wyjaśnić gdzie poszła, jak Ezra ją wyciągnął przez portal).
Ezra poleciał z Thrawnem, więc też już go nie było w tej galaktyce.
Cal Kestis? Jedi Survivor toczy się zanim Yoda to powiedział, więc może go jeszcze ubiją, albo zniknie. Chłop ma mega szczęście, bo jako jeden z nielicznych przeżył spotkanie z Vaderem nie raz, a dwa.
Jak dla mnie to co Yoda powiedział ma sens.
Post automatically merged:

Nawet u tak szlachetnego i krystalicznie czystego Obi-Wana jednak można ją znaleźć.
Okłamał Padme i podstępem ukrył się na jej statku, by odnaleźć Anakina.
Gdzie ją okłamał? Powiedział jej przecież prawdę. To ona nie chciała w nią uwierzyć.
Gdy Obi uznał, że przeszedł on na Ciemną Stronę, przekreślił go całkiem.
Przecież powiedział Yodzie żeby go wysłał na Imperatora, bo nie chcę zabijać Anakina. Ba, próbował z nim rozmawiać na Mustafarze, ale ten nie chciał rozmawiać.
Wyrównał ilośc Jedi/Sithów, do kilku po każdej stronie.
Pamiętam tego mema, nadal śmieszy ;D
(Pomijam tu fakt, że w Trylogii była mowa że po śmierci Obi-Wana i Yody Luke jest ostatim Jedi, a w serialach i pobocznych produkcjach okazuje się że całkiem spore grono ich przeżyło, pokroju Ahsoki, Ezry i różnych innych mniej lub bardziej trzecioplanowych postaci).
Odpisałem już drugiemu koledze o tym.
 
Gdzie ją okłamał? Powiedział jej przecież prawdę. To ona nie chciała w nią uwierzyć.

Przecież powiedział Yodzie żeby go wysłał na Imperatora, bo nie chcę zabijać Anakina. Ba, próbował z nim rozmawiać na Mustafarze, ale ten nie chciał rozmawiać.

Pamiętam tego mema, nadal śmieszy ;D

Odpisałem już drugiemu koledze o tym.
Nie pamiętam rozmowy słowo w słowo, ale sam fakt, że podstępem ukrył się na jej statku o czymś świadczy. Wybral się na przejażdżkę by znaleźć Anakina bez zaproszenia, zatem wbrew woli Amidali się podstępnie wprosił na pokład. Ba, tak pokierował rozmową, by ta właśnie poleciała do Aniego. Typowe podpuszczenie, stosowane przez wyrachowanych policjantów, a nie osobę, którą uważa się za przyjaciela.

Nie chciał zabijać, nie miał wyboru, to pewne. Dlatego tez pozostawił go potem samemu sobie. Bo nie chciał go zabijać, ale uznał, że Anakin jest już martwy, gdyż został Sithem, zostawił go więc na pastwę płomieni. Ostatnia ich rozmowa, zauważ, że wyrażał się w niej do Anakina w czasie przeszłym. Byłeś moim Bratem. Kochałem Cię. Czyt. już nie jesteś. Widząc jego stan, uznał że to już koniec, więc odszedł. Cóż... nie docenił potęgi Ciemnej Strony.

A co do przemyśleń Yody... można to teraz sobie tłumaczyć, ale prawda jest taka, że gdy Lucas kręcił oryginalną trylogię, było to prawdą, i zwyczajnie nie miał tak rozbudowanego uniwersum. A że od tego czasu się wiele zmieniło, to cóż... trzeba brać na to poprawkę, bo inaczej dziwić i śmieszyć zarazem może, iż w OT R2D2 nie za wiele robił, a w Prequelowej trylogii, potrafił latać i był zdecydowanie bardziej żwawy.
 
A co do przemyśleń Yody... można to teraz sobie tłumaczyć, ale prawda jest taka, że gdy Lucas kręcił oryginalną trylogię, było to prawdą, i zwyczajnie nie miał tak rozbudowanego uniwersum. A że od tego czasu się wiele zmieniło, to cóż... trzeba brać na to poprawkę, bo inaczej dziwić i śmieszyć zarazem może, iż w OT R2D2 nie za wiele robił, a w Prequelowej trylogii, potrafił latać i był zdecydowanie bardziej żwawy.
Zamierzone czy nie, to co się akurat stało z tymi których wymieniłem sprawia że można uznać że się nie pomylił.
 
Kanon nie pozostawia wątpliwości w tym względzie; dzielenie się z kimś energia celem uleczenia wspomnianej osoby, bez względu na szerszy kontekst tego czynu, wymaga jasnej strony mocy, więc jest to zdolność do której Sithowie zwyczajnie nie mają dostępu.
Kanon nie pozostawia wątpliwości :) "Czy słyszałeś historię Dartha Plagueiusa Mądrego? (...) Ironiczne, mógł uratować od śmierci innych ale nie siebie." Czy jakoś tak to szło. Nie ma też nigdzie powiedziane, że Sith nie może korzystać z mocy kojarzonych z Jasną Stroną.
 
Oby retcon, ubijanie dość ważnych postaci wprowadzonych w fimach/serialach po książkach i komiksach jest dla mnie słabe
 
Filoni akurat ani Bad Batch nie pisze, ani nie reżyseruje (wątpię, by się to miało zmienić, jak facet ma na głowie teraz Ahsokę i film), więc pomysł mógł podsunąć, jak z Kananem w pierwszym odcinku, ale pewnie ostateczna decyzja należała do scenarzystów.

Plus, idąc za oficjalną stroną Star Wars:

"In addition to the Batchers, now scattered following the events of Season 2, the trailer includes some new creatures and familiar faces, including Wanda Sykes’ Phee, and ends with the shocking appearance of fan favorite Sith-apprentice-turned-free-agent Asajj Ventress. “We love Asajj Ventress. She’s a character that we’ve been wanting to tell more stories about,” Brad Rau, supervising director and one of the executive producers of the series, tells StarWars.com. And he makes clear that her return will honor prior tales, including the book in which the character apparently perished. “We don't want to spoil anything, but want fans to know that any new storytelling with Ventress will align with the events of Star Wars: Dark Disciple.”"

Czyli w zwiastunie sezonu 3. widać wiele nowych stworków, ale i znane twarze, w tym Asajj. Twórcy pragnęli opowiedzieć z nią więcej historii, ale są świadomi istnienia "Mrocznego Ucznia", w którym to podobno Ventress zginęła. W jakiś sposób sezon 3. Zgrai wydarzenia z tej książki weźmie pod uwagę, nie chcą spoilerować jednak w jaki.

W najgorszym wypadku będzie retelling jak z Kananem i jego komiksem, gdzie trochę rzeczy się zgadza, wizualnie widać duże inspiracje, ale dołożono tyle rzeczy, że retconem to śmiało można nazwać. Natomiast akurat tutaj sądzę, że wydarzeń z tamtej książki nie dostaniemy na ekranie, jedynie odpowiednie flashbacki, by zrobić somehow returned.
Bardzo lubię Ventress, więc dla mnie bomba, ale Palpatine'a też lubię... Mam więc nadzieję, że na ten akurat powrót jest pomysł :D
 
Top Bottom