Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

+

Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

  • Luke Skywalker

    Votes: 22 11.8%
  • Yoda

    Votes: 65 34.8%
  • Palpatine

    Votes: 5 2.7%
  • Obi-Wan Kenobi

    Votes: 30 16.0%
  • Qui-Gon Jinn

    Votes: 5 2.7%
  • Darth Vader

    Votes: 37 19.8%
  • Hrabia Dooku

    Votes: 3 1.6%
  • Mace Windu

    Votes: 20 10.7%

  • Total voters
    187
Obejrzałem pierwsze dwa odcinki "Załogi rozbitków" i muszę powiedzieć, że naprawdę mi się spodobało to nowe podejście do Gwiezdnych Wojen. Czuć w perypetiach tej czwórki dzieciaków domieszkę takiego bardziej przygodowego kina rodem z "The Goonies", pierwszego "Jumanji", a może nawet "Indiany Jonesa". Jestem bardzo ciekaw jak się potoczą ich dalsze losy. Ale na to będę musiał poczekać do środy, bo kolejne odcinki mają się ukazywać w środy właśnie.
 
Obejrzałem kolejny odcinek, który pojawił się w środę i nadal jest dobrze :D. Pojawiają się X-wingi, dzieciaki dają radę, Jude Law także, pojawia się nowa postać, która wydaje się bardzo ciekawa. A i fabuła zaczyna się zazębiać. No i droid ze szczurem w oku też robi robotę :ROFLMAO:.
 
Zgadzam się, dowolny dzieciak z tej ekipy ma lepszą charyzmę i prezencję na ekranie, już nie mówiąc że gra sto razy lepiej, niż ta pożal się Boże główna bohaterka tego niewydarzonego Alcoholity.
Czyli jednak da się zrobić coś nowego, co nie będzie totalnym paździerzem i nagle ci wszyscy źli i opluwani fani jakoś dziwnie przestają narzekać...
 
Ojeeej tak tak tak!!! Nowa animacja będzie o Maulu! Jaram się strasznie.

Screenshot_20250418_135544_Instagram.jpg
 
A już myślałem że dali sobie z nim spokój 😁XD
Od kilku lat było gadanie że zrobią spin-off, ale ja już pogodziłem się że nic z tego.
 
Dzisiaj w nocy finał drugiego i zarazem ostatniego sezonu Andora. Jak dotychczasowe wrażenia? Jakie oczekiwania?

Dla mnie Andor to jedna z najlepszych pozycji w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Bardzo przyziemny, odrzucający prosty czarno-biały podział na dobro i zło co oczywiście wcześniej pokazano już w Łotrze 1. Imperium ukazano tutaj jako opresyjny system, który jednak mimo wszystko dba o porządek w galaktyce, a wysoko postawieni funkcjonariusze to po prostu ludzie ze swoimi problemami, przywarami i poglądami. Jednocześnie rebelianci to nie romantyczni bojownicy o wolność, ale też ludzie, którzy może i chcą dobrze, ale nierzadko dopuszczają się haniebnych czynów. Dużo miałem tutaj skojarzeń z historią z naszego świata, w tym również z naszego kraju. Całości dopełniała wysoka jakość produkcyjna.

Oczekiwania co do drugiego sezonu miałem zatem bardzo wysokie i... początek trochę mnie rozczarował. Twórcy zdecydowali się podzielić sezon na złożone z trzech odcinków historie i tak też serial jest emitowany. Te trzy pierwsze epizody wydawały mi się jednak jakieś takie rozlazłe, przeciągnięte. Do tego naprawdę dziwne przeskoki między wątkami w tym niesamowicie nudne wesele. Później było niewiele lepiej, bo wątek na Ghorman trochę mnie nudził i tak aż do ósmego odcinka, który wynagrodził mi wszystko. Powolne ustawianie pionków i rozwój bohaterów zaplusowały. Szczególne wrażenie zrobił na mnie wątek Syrila Karna.

Syril to człowiek z problemami wypełniający jednak swoją funkcję w Imperium, który z czasem zaczyna dostrzegać co jest nie tak z tym systemem i coraz bliżej mu do rebelianta. Ostatecznie staje oko w oko z Cassianem Andorem, którego ścigał od dawna, ale ten go nawet nie rozpoznaje po czym ginie jak jeden z wielu bezimiennych uczestników walk na ulicach miasta. Mocne.

Bardzo czekam na ostatnią porcję odcinków, a potem chyba zrobię płynne przejście do kolejnego seansu Łotra 1.
 
Bardzo przyziemny, odrzucający prosty czarno-biały podział na dobro i zło

I co tu się dziwić, że Gwiezdne Wojny są jakie są w roku Pańskim dwutysięcznym dwudziestym piątym, skoro fundament na którym zbudowane są najlepsze wpisy w historii tej marki jest "odrzucający".

Edyt: Proszę o wybaczenie, czytanie ze zrozumieniem zazgrzytało. Tym niemniej odejście od tematycznego rdzenia oryginalniej trylogii nadal uważam za przyczynę degrengolady współczesnych Gwiezdnych Wojen.
 
Last edited:
Dzisiaj w nocy finał drugiego i zarazem ostatniego sezonu Andora. Jak dotychczasowe wrażenia? Jakie oczekiwania?
W sumie to się dziwię, że nikt nie podjął tematu. Dla kontrastu, na YT, TT i reddicie różnych dyskusji widziałem sporo :D.

1747753623136.png

Na pomidorach opinie są ogólnie bardzo dobre. Taki obraz też się ogólnie wyłania z mediów społecznościowych.

Jeżeli o mnie chodzi, serial mi się ogólnie podobał, momentami nawet bardzo, ale ten sezon uważam za bardzo nierówny. Pierwsza połowa jest wyraźnie gorsza od drugiej. Etap rozstawiania pionków i budowania napięcia często należy do moich ulubionych w dobrych serialach jak np. w pierwszym sezonach Rodu Smoka czy The Expanse, ale tutaj dla kontrastu kilka rzeczy mi po prostu nie zagrało. Wątek Andora rozgrywający się w dżungli - głupi, niespójny i rozwleczony - niemalże zabił dla mnie ten sezon, gdyż byłem bliski wyłączenia odcinka, rzucenia tego wszystkiego w kąt i napisania rantu w Internecie, jak na dorosłego człowieka w XXI wieku przystało. Wesele było lepsze, ale zbyt przeciągnięte. Ogólnie było sporo problemów z tempem narracyjnym i rozłożeniem akcentów. Pewne rzeczy można by poskracać lub wyrzucić, a w zamian za to rozwinąć wątki, które w tym serialu są mocne i powodują, że chce się to oglądać. Tym bardziej, że ten sezon jest przecież ostatnim.

Największą zaletą Andora jest wg mnie przedstawienie uniwersum z innej perspektywy. To serial o cichych bohaterach tego świata, o których historia często po prostu zapomni. Schodzimy na średni i niski szczebel hierarchii imperialnej i rebelianckiej, widzimy jak działa Zły System (tm) zarówno w stosunku do swoich i jak obcych, jak również mamy okazję obserwować działania rebeliantów, które cechują się moralną niejednoznacznością. To są tematy, których oryginalna trylogia oraz prequele generalnie nie podejmowały, także jest to ciekawe. Oczywiście ktoś może powiedzieć: "ale to nie są Gwiezdne Wojny", jednak wg mnie w ramach tego uniwersum w innych projektach skręcono tak bardzo w nachalny fanserwis, że odejście od tego klucza stanowi przyjemny powiew świeżości.

Złośliwie przy tym dodam, że mamy tylu "cichych bohaterów", że wielu z nich jest kompletnie nieciekawych. Albo nie daje się im wystarczająco wiele czasu ekranowego, albo ich wątki sobie jakoś tak dryfują bez ładu i składu. To jednak nie wina koncepcji serialu, lecz poszczególnych decyzji twórców w tym sezonie. Ci potrafili wcześniej stworzyć nawet epizodyczne postacie, które bardzo zapadają w pamięć (jak np. Kino z S1).

Jeśli chodzi o postacie główne, najmniej interesujący pozostaje... sam Andor. Luthen, Syril, Mon Mothma, Kleya czy Dedra - wszyscy wydają się ciekawsi niż sam Andor. Ba, ta ostatnia jest ciekawsza od niego pomimo iż w 75% scen ma taką samą minę, przypominając jakąś stereotypową babę z NRD, której dodatkowo coś śmierdzi pod nosem. W żadnej mierze nie jest to wina aktorki - ta ogólnie gra świetnie, zwłaszcza gdy daje się jej ku temu okazję. Sam wątek też jest dobry, no ale mimika szybko staje się powtarzalna. Z nudniejszych postaci poza Andorem wymieniłbym również Bix, także całkiem nieźle się dobrali :coolstory: .

Dużo marudzę, ale to głównie dlatego, że nie rozumiem powszechnych peanów na cześć serialu w przypadku gdy drugi sezon naprawdę miał sporo różnych problemów. Pierwszy uważam za bardziej udany jeśli chodzi o całokształt, natomiast w żadnej mierze nie oznacza to, że drugi jest zły. Nie no, aż tak to nie... Peak przypada moim zdaniem na odcinki 7-11. Wtedy to naprawdę kanał świetnej telewizji :). Odcinek finałowy (12.) już takiego wrażenia nie robi, ale wciąż jest nieźle. Całość zachęciła mnie do powrotu do Rogue One, gdyż ciekaw jestem, jak odbiorę ten film mając tym razem kontekst dostarczony przez Andora.
 
Last edited:
Finał Andora dowiózł, a później jeszcze dopchałem się kolejnym seansem Łotra 1 :D Wciąż jednak sporo wątków pozostało otwartych...

Siostra Cassiana, dalsze losy Bix i dziecka, które miała z Cassianem, co dalej z mężem i córką oraz kuzynką Mon Mothmy, a także kilka pomniejszych.

Znając jednak to uniwersum to pewnie ciąg dalszy nastąpi w książkach i komiksach. Tak czy siak, jestem zadowolony, a w międzyczasie Disney zaserwował kolejną odsłonę animowanych Opowieści, które też się dobrze oglądało. Nic dziwnego, że nabrałem ochoty na więcej Gwiezdnych Wojen i mój wybór padł na grę Star Wars Jedi: Ocalały. Poprzednia część bardzo mi się podobała więc w sumie nie wiem czemu do tej pory nie zagrałem, ale pewnie tak jak zwykle tj. grałem wtedy w coś innego, a tak już mam że jak nie sięgnę po daną grę w dniu premiery to potem raczej czekam już na darmówkę albo solidną promkę. No i tutaj z pomocą przyszły promocje z okazji 4 maja dzięki czemu kupiłem grę za jakieś 60 zł zamiast 300 (dank farrik!), bo tyle wciąż kosztuje cyfrówka na PC.

Do końca jeszcze trochę mi zostało, ale już teraz mogę napisać, że to typowa bezpieczna kontynuacja oferująca po prostu więcej tego samego co poprzednio z paroma drobnymi nowinkami. Jeśli zatem ktoś tak jak ja dobrze się bawił w Upadłym Zakonie to i przy Ocalałym miło spędzi czas. Ci którzy się odbili nie mają tu jednak czego szukać. Gra jest dość długa, ale cały czas mam taki posmak grania w fabularny dodatek. Brak tutaj znaczących nowości w rozgrywce plus fabuła, która sprawia wrażenie takiej pobocznej przygody. Gdyby zatem było to rozszerzenie to byłbym zachwycony, a tak mimo iż fajnie się gra to lekkie rozczarowanie pozostaje, bo od pełnoprawnej kontynuacji oczekiwałbym więcej.

Wielka szkoda, że w mieczu świetlnym nie zaszły jakieś zmiany. Nadal przeciąć możemy tylko wybrane, nieliczne obiekty. W przypadku reszty albo zostaje ślad na powierzchni, albo w ogóle promień przenika teksturę. Chyba jedyne co uległo zmianie to to że teraz przynajmniej czasami jesteśmy wstanie pozbawić kończyny humanoidalnych przeciwników. Poprzednim razem ten zaszczyt spotykał tylko droidy z tego co pamiętam. Cóż, może w kolejnej części będzie lepiej chociaż pewnie nie... Poprawiono natomiast dwa inne elementy, na które odrobinę narzekałem: personalizację postaci i treści poboczne.

Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt to tak jak pisałem poprzednio, nie jest to dla mnie bardzo ważne, ale skoro już jest to fajnie żeby oferowało coś więcej niż dwie szmaty na krzyż. Tutaj faktycznie zostało to rozbudowane i w grze możemy znaleźć oraz kupić u handlarzy przeróżne koszule, spodnie i kurtki, a także fryzury i zarosty. Do tego oczywiście różne kolorki do wyboru. Personalizować możemy też miecz świetlny, droida oraz będący nowością blaster (o ile oczywiście ktoś ma zadatki na nieucywilizowanego barbarzyńcę).

Gorzej wypada druga rzecz. Dobrze, że teraz w każdej większej lokacji mamy trochę zadań pobocznych, bo jest coś więcej do roboty poza głównym wątkiem i poszukiwaniem znajdziek. Szkoda jednak że te zadanka nie oferują ani ciekawych historii ani jakiegoś większego wyzwania czy to pod kątem walk czy to zagadek środowiskowych i segmentów platformowych. Ot, udaj się w takie a takie miejsce, pokonaj przeciwników, zabierz przedmiot i tyle. Element jeszcze wymaga poprawy.

Podsumowując, Star Wars Jedi: Ocalały to fajna gra dla miłośników Gwiezdnych Wojen, szczególnie tych którym podobał się Upadły Zakon. Chciałoby się po prostu więcej i lepiej. Na promocji śmiało można łykać.

Pasuje jednak odnieść się jeszcze do kwestii technicznych, bo tutaj jest tragedia. Spadki płynności i mikrościnki zdarzają się tak często, że momentami aż się odechciewa grać. Do tego gra ma jakiś dziwny problem z wykorzystaniem pamięci przez co z jakiegoś powodu podczas wspinaczki wyskakuje błąd, a gra się wysypuje. Tutaj na szczęście dość szybko udało mi się znaleźć w sieci rozwiązanie i od tamtej pory jest ok. Wciąż jednak te problemy z płynnością są dobijające, a gra przecież wyszła już ponad dwa lata temu czyli najwyraźniej olali już tę grę.



Dodam, że gram na kompie, na którym bez problemu grałem w Cyberpunka od premiery, a ta gra przecież miała sporo problemów technicznych. Co więcej, od tamtej pory zainwestowałem w nową kartę graficzną, a jednak Jedi Ocalały stroi fochy.
 
No ja od Survivora odpadłem z powodu przesytu kosmetycznych znajdziek i respawnu przeciwników, który w pierwszej części aż tak nie pzeszkadzał, bo backtragingu i eksploracji nie było aż tak dużo.

Niestety, soulsowy respawn to plaga współczesnych action RPG. Łapię się na tym, że zwyczajnie skreślam każdą grę opartą na fabule, która ma ten "ficzer".
 
Finał Andora dowiózł, a później jeszcze dopchałem się kolejnym seansem Łotra 1 :D Wciąż jednak sporo wątków pozostało otwartych...

Siostra Cassiana, dalsze losy Bix i dziecka, które miała z Cassianem, co dalej z mężem i córką oraz kuzynką Mon Mothmy, a także kilka pomniejszych.
Znając jednak to uniwersum to pewnie ciąg dalszy nastąpi w książkach i komiksach. Tak czy siak, jestem zadowolony, a w międzyczasie Disney zaserwował kolejną odsłonę animowanych Opowieści, które też się dobrze oglądało.
Wątek męża padł ofiarą skrócenia serialu do dwóch sezonów. Z wypowiedzi Gilroya i pozostałych wynika, że miała być scena konfrontacji Perrina z Mon w której ten wyjawia, że od początku wspierał Rebelię i mogła mu zaufać od początku.

Jego finalne ujęcie z żoną Sculduna to pozostałość po wycięciu wątku ze Sculdunem broadcastującym przemówienie Mothmy swoimi kanałami informacyjnymi, więc to nie scena z dwoma niewiernymi małżonkami, tylko osobami, które połączyło poświęcenie się ich partnerów dla Rebelii.
 
Wątek męża padł ofiarą skrócenia serialu do dwóch sezonów. Z wypowiedzi Gilroya i pozostałych wynika, że miała być scena konfrontacji Perrina z Mon w której ten wyjawia, że od początku wspierał Rebelię i mogła mu zaufać od początku.

Jego finalne ujęcie z żoną Sculduna to pozostałość po wycięciu wątku ze Sculdunem broadcastującym przemówienie Mothmy swoimi kanałami informacyjnymi, więc to nie scena z dwoma niewiernymi małżonkami, tylko osobami, które połączyło poświęcenie się ich partnerów dla Rebelii.
Wydźwięk tej sceny w praktyce jest kompletnie inny. Co tam sobie zamierzali przed wycięciem, w zasadzie nie ma to istotnego znaczenia, gdyż efekt ostateczny ma niewiele wspólnego z tym, co piszesz. Na obecnym etapie to bardziej headcanon poparty wyciętym contentem :coolstory: .
 
Top Bottom