Mnie dla odmiany hype nie ominął. Śledziłem newsy z wypiekami na twarzy, zarywałem nocki, by obejrzeć trailery w momencie ich premiery, od trzech lat spekulowałem na forach, a od tygodnia bardzo ostrożnie poruszam się po internetach. Generalnie, napaliłem się jak szczerbaty na suchary. Tylko Wiedźmin potrafi wyciągnąć ze mnie podobnego geeka. Pierwsze wrażenia, które pływają z neta, to miód na moje skołatane nerwy, bo jednak gdzieś tam głęboko ukryta tliła się obawa, że na przekór wszystkim pozytywnym sygnałom, film może być porażką.
W weekend przypomniałem sobie oryginalną trylogię, i że tak powiem my body is ready.
![]()
Myślę że chyba każdy fan oczekiwał od tego filmu ocen rzędu 8/10 i tego typu recenzji. Hype był gigantyczny nie dlatego że film zapowiadał się na arcydzieło kinematografii, a dlatego, że w końcu przypomina to oryginalną trylogię + zdawało się być dobrze napisane i pełne ciekawych bohaterów. Wszystko w ukochanym uniwersum.Patrząc po recenzjach to jest tak jak się spodziewałem. Film jako taki jest dobry, a nawet bardzo dobry, ale hype był tak absurdalnie wysoki (chyba na żaden film tyle osób nie czekało aż tak bardzo w ostatnich latach), że to zdecydowanie za mało.
Zajrzałem na Bastion żeby zapytać o drobny szczegół. Dżizas, co za gniazdo hejtu. Dobrze również, że nie odwiedzałem go przed premierą, zrozumieć nie mogę jaką przyjemność oni odnajdywali w rozkminianiu całkiem poważnych spoilerów.