Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

+

Ciemna strona mocy - uniwersum Star Wars

  • Luke Skywalker

    Votes: 22 11.8%
  • Yoda

    Votes: 65 34.8%
  • Palpatine

    Votes: 5 2.7%
  • Obi-Wan Kenobi

    Votes: 30 16.0%
  • Qui-Gon Jinn

    Votes: 5 2.7%
  • Darth Vader

    Votes: 37 19.8%
  • Hrabia Dooku

    Votes: 3 1.6%
  • Mace Windu

    Votes: 20 10.7%

  • Total voters
    187
@Szincza

Nie oszukujmy się, ep VII, to soft reboot franczyzy. Od ostatnich dobrych GW minęło niemal 40 lat. Ten film to wiadomość do starych fanów, że "wiemy co stanowiło o sile OT" i szansa dla nowych, by poznać tą magię. Ja jestem świadom "fabularnych nadużyć" tej części, ale jednocześnie, jest to pierwszy film w uniwersum 2.0, więc wiele mu w tym względzie wybaczam. Oczywiście takiej taryfy ulgowej nie będzie miał ep. VIII, ale Rian chyba wie, że nie wystarczy zrobić Imperium kontratakuje 2.0.

Przebudzenie Mocy nie zawiodło tam, gdzie zawieść nie mogło, dostaliśmy energetyczny, pełen akcji i humoru film, ociekający klimatem uniwersum. Dostaliśmy też godnych następców oryginalnej, otoczonej kultem trójki; nowych, młodych aktorów, którzy pokazali, że są w stanie unieść ciężar oczekiwań "nowej generacji" (już za to JJowi należy się ogromna pochwała).

Film oglądałem już dwa razy, przy czym za drugim razem podobał mi się chyba nawet bardziej niż za pierwszym.
 
@PATROL , @sserek

Trochę wam zazdroszczę tego bezkrytycznego podejścia.
Chciałbym tak umieć oglądać filmy, i podpierać się tym, że gdzieś tam, kiedyś przemawiało do mnie czy to uniwersum, czy historia.
Bezkrytycznego??? LOL :p

Np. mam ochotę kogoś udusić, kto odpowiada za
tak beznadziejne pokazanie wydarzeń po śmierci Hana. Np. debilny uśmiech Chewiego w Sokole...
 
////Trochę spojlerów z okresu Starej Republiki. Ostrzegam.

Obejrzałem i na razie oceniam 9/10. Podobał mi się jak nie wiem, może oprócz
śmierci Hana, ale z drugiej strony może tak trzeba było
Ktoś przytoczył, że KOTOR ma lepszą fabułę, a Force Awakens to zżynka z IV, chyba zapomniał w KOTORrze
o Gwiezdnej Kuźni będącą czymś na miarę Gwiazdy Śmierci i Bazy Starkiller. Rewelacja o Revanie też poniekąd wpisuje się w twist Imperium Kontratakuje, więc argument chybiony. Inna sprawa, że mówiono zbyt wiele o "martwym" lordzie sithów by nie można było tego przewidzieć, a mimo to gra i fabuła mi się jak najbardziej podobała
Co do filmu i końcowej
walki moim zdaniem było ok, Kylo to taki jeszcze gorszy Anakin z epizodu II pod względem umiejętności, do tego rozchwiany (wg. bardziej wiarygodny niż kamienny Vader po ubiciu młodzików i doprowadzeniu do zgonu Windu), więc nie dziwota, że mógł obskoczyć wpiernicz od Rey, która ma coś w sobie więcej poza talentem w Mocy, a co wciąż jest tajemnicą

P.S
Pozorną nielogiczność nie wykrycia
Przez dłuższy czas Bazy Starkiller można również porównać do tajnego i równocześnie ogromnego Imperium SIthów, z którym jedynie Revan i Malak mieli kontakt i które przypuściło oficjalny najazd znienacka dopiero coś około 300 lat później.
 
Last edited:
W filmie było tak jak napisałem. Jeśli film sam w sobie nie jest w pełni wartościowym dziełem i trzeba sięgać po produkty poboczne to niezbyt dobrze o nim świadczy ;)

Nie no oczywiście, że jest :p Ale Ty lubisz komiksy to sobie przeczytaj :D
 
No, lubię :p I zawsze mnie cieszy jak ulubione uniwersum jest rozwijane, bo jeśli wsiąknę w ten świat i polubię bohaterów to mogę sięgnąć po nowe historie. Nie podoba mi się jednak jeśli dziury fabularne czy nielogiczne rzeczy z głównego produktu są wyjaśniane w produktach pobocznych. Sięgam po nie wtedy nie dlatego, że mam ochotę, ale dlatego, że czuję się niejako przymuszony.
 
Spoiler, którego wszyscy się spodziewają :p

 
Jako zadeklarowany ortodoks, oceniam film na 8/10.
2 punkty zabieram za zgon, który mi się w ogóle nie spodobał, jak chyba nikomu.
Przypuszczam, że Ford nie chciał dalej grać, ewentualnie miał obawy (on lub decydenci), że nie podoła w następnych częściach z racji wieku. No nie czarujmy się, do biegania po górach i dolinach to już chyba nie jest ta forma, niestety, a mimo wszystko Saga jest filmem akcji, a nie siedzenia w fotelu pilota. Chociaż... Z drugiej jednak strony, imo przy obecnych możliwościach montażowych dałoby radę się pobawić, więc może jednak pierwsze skojarzenie lepsze? Zresztą Ford się nieraz wypowiadał, że go ta seria wcale nie kręci, ot, praca.
Mimo to mam głupią nadzieję na powtórkę z karbonitu...
Natomiast całość - bardzo dobra.
W weekend obejrzę drugi raz i już się na to cieszę, powyciągam smaczki z tła, które wcześniej pewnie poumykały.
Nie poczułam tych 2 godzin i co jakiś czas miałam takie miłe dreszcze, kiedy na ekranie pojawiał się stary znajomy.
Nowi - na razie jestem neutralna, może poza BB-8, który pasuje idealnie.
Stwierdzam też, że dobrym ruchem było unikanie wszelkich trailerów, widziałam raptem kilka zdjęć - dzięki temu oglądałam bardzo na świeżo, bez wcześniejszych rozkmin, kto może być kim i dlaczego.

Czy VII-IX będą godnym kontynuatorem serii, tego na razie nie wiem. Wiem tylko, że pomimo wielokrotnego obejrzenia I-III nadal uważam je za interesujące fanfiki, a rdzeń jest jeden :p

---------- Zaktualizowano 20:45 ----------

Jeszcze tylko dodam, że właśnie sobie uświadomiłam, że tylko dzięki starym bohaterom czułam klimat SW w tym filmie.
Całość świetna fabularnie, dobrze nakręcona, a nowe postacie ciekawe, ale bez osadzenia wśród starych znajomych to by w ogóle nie było to.
Chyba dlatego mi nie podeszły I-III, bo tam poza droidami, Yodą i kanclerzem nie było w zasadzie wspólnego mianownika z IV-VI. Obi-Wan jeszcze ewentualnie.
Bez tych postaci to nie będzie dla mnie Saga i tyle.
 
Last edited:
Tak odnośnie do teorii o pochodzeniu jednej z postaci: zauważył ktoś w sumie, że miecz uważany za własność Skywalkerów, dużo więcej czasu (19 lat) spędził w posiadaniu Kenobiego, niż Luke'a i Anakina (max 6 lat)?
 
Do kina wybieram się dopiero po nowym roku, więc nawet nie chcę czytać wcześniejszych postów :p
Napiszę tylko, że jestem szczęśliwym posiadaczem tej oto pozycji :D

Publikacja prezentuje się rewelacyjnie i jest to niezła gratka dla takich nerdów Star Warsowych jak ja ;P
W skrócie, jest to:
Star Wars Art: Wizje jest pierwszym opublikowanym zbiorem fantastycznych prac, które honorują prawie czterdzieści lat Gwiezdnych wojen, i panoramą osiągnięć artystycznych reprezentujących różne style i gatunki.
Znajduje się tu cały ogrom artów przeróżnych artystów (zaskoczyła mnie praca Gigera). Duży format albumowy jest tu stanowczym plusem. Wszelkie teksty o autorach, pracach i ich związkiem z Gwiezdnymi Wojnami można odnaleźć na końcu książki. Jest to fajnie rozwiązane, gdyż przy każdym opisie jest również miniatura obrazów.
Poniżej kilka prac jakie można znaleźć w "Wizjach" :)
 
Świeżo po seansie nr 2 i NADAL MI SIĘ PODOBA (co wymagało kapitalików imo).

Jednakowoż śmierć Sami Wiecie Kogo jeszcze bardziej uważam za niefajną; porównałabym do śmierci Sami Wiecie Kogo w ostatnim tomie Sagi Wiedźmińskiej (nie spoileruję na wypadek, gdyby ktoś tu trafił, nie doczytawszy... no, co, wszystko jest możliwe).
Jestem na nie. Tak nie wolno. Usiłuję cały czas znaleźć jakiś argument na to, że mógł to przeżyć. Może Snoke go wyciągnął okaleczonego celem szantażowania swojego ucznia w przyszłości? Może wiara w Jasną Stronę jakoś mu pomogła? Żałoba jakaś taka symboliczna była po nim, bez przekonania.
No ej :(
Przecież mówimy o filmie, który ma niekiedy mało wspólnego z logiką...
- nieszkolona Rey pokonuje w walce silnego, wytrenowanego przeciwnika
- zdziesiątkowana eskadra Rebeliantów tfu, Ruchu Oporu, ech, te stare przyzwyczajenia... przebija się przez obronę wroga i rozwala kluczowy element ich broni, tym samym ewaporując chyba 90% sił Porządku czy jakoś tak
- statki w próżni Wydają Dźwięki
- itd itp
To może jednak?

Nie siedzę po forach tematycznych, to nawet nie wiem, jakie panują trendy interpretacyjne, ale z pełnym przekonaniem wetuję nieodwołalność tego zgonu i lepiej niech Disney coś z tym zrobi. W końcu ich stać ;]
 
Usiłuję cały czas znaleźć jakiś argument na to, że mógł to przeżyć. Może Snoke go wyciągnął okaleczonego celem szantażowania swojego ucznia w przyszłości? Może wiara w Jasną Stronę jakoś mu pomogła? Żałoba jakaś taka symboliczna była po nim, bez przekonania.
No ej :(

Bogowie, mam nadzieję, że nikt o zdrowych zmysłach nie postanowi odzabić tą zabitą postać. Podkopałoby to strasznie wymowę i znaczenie sceny.


- nieszkolona Rey pokonuje w walce silnego, wytrenowanego przeciwnika
- zdziesiątkowana eskadra Rebeliantów tfu, Ruchu Oporu, ech, te stare przyzwyczajenia... przebija się przez obronę wroga i rozwala kluczowy element ich broni, tym samym ewaporując chyba 90% sił Porządku czy jakoś tak
- statki w próżni Wydają Dźwięki
- itd itp

1. Trafionego wcześniej z kuszy Chewiego, która to kusza, rzucała szturmowcami kilka metrów w losowym kierunku. Snoke kazał Rey zabrać żywcem, więc nie mógł jej zwyczajnie zabić. Z książki i scenariusza dowiadujemy się, że Kylo był bardzo osłabiony po zabójstwie Hana (można się spierać, że w filmie za słabo to zaakcentowano).
2. To, że ta baza nie miała aż takiego znaczenia sugeruje spokój Snoka, gdy dowiedział się o jej rychłej destrukcji.
3. To akurat cecha charakterystyczna wszystkich części GW. Gdyby w Przebudzeniu Mocy nagle postawiono na realizm, fani by twórców roznieśli na mieczach i pochodniach.
 
No i dlatego właśnie również nie stawiam na realizm, a - jak dla mnie - odzabicie by niczego nie podkopało. Karbonit też nie podkopał.
Równie dobrze można by się spierać - o ile ktoś zaczął oglądać SW od epizodu 1 i leciał dalej, nie znając 4-6 wcześniej - że pozostawienie przez Lucasa przy życiu Anakina tak potwornie okaleczonego po tym, jak Obi zrobił z niego kotlet siekany i pozostawił na ognistej planecie w trujących wyziewach bez obu nóg i bez ręki, jak również bez włosów i 3/4 skóry, to jest jakaś bzdura fabularna.
 
Powrotowi Hana mówię nie, nie i jeszcze raz nie. Kocham tą postać, śmierć przeżyłam bardzo (usmarkałam się w kinie i zapłakałam okulary na obydwóch seansach, mimo że ktoś mi to zaspoilował), ale to byłoby totalne przegięcie - zwyczajny człowiek miałby przeżyć przebicie mieczem przez klatkę piersiową i upadek do szybu? Nieee, nieeee, nieeeeeeeee. Mnie się tylko marzy jakieś memento, scena pogrzebu, albo czegokolwiek w tym temacie, ale żaden powrót - cała scena straciłaby sens.
 
No to mały coming out:

Nie płakałem po Solo. Powiem więcej: jego śmierć mnie nie ruszyła wcale, mimo iż bardzo lubię tę postać. Cały przebieg sceny na mostku nie dość, że był bardzo przewidywalny, to na dodatek emocji nie wywołał u mnie żadnych.

Żadnych.
 
Kompletnie nie rozumiem tego narzekania na śmierć Hana. Po pierwsze była potrzebna (choćby ze względu na wiek Forda i to, że możliwe że nie chciał grać w kolejnych częściach) a po drugie IMO fajnie zrobiona. Jak dla mnie dobrze wykonane pożegnanie z tą postacią, nie mam na co narzekać. Chyba tylko na to, że nie zdążył się ponownie spotkać z Lukiem, ale jakoś to przełknę.
 
Top Bottom