Co by nie robić bydła to przenosze tu...
MasPingon said:
Czy ja wiem, w Oblivionie akurat gadzety nie przypadły mi do gustu. Każdy miecz czy inna siekierka miała swoją nazwe, dwa staty( które były modyfikowane wraz z przyrostem siły bohatera) i tyle. Podejrzewam, że nie tylko dla mnie liczył się jedynie wygląd zbroi czy miecza, których akurat używałem( no chyba, że ktoś w tym widzi cały sens gadzetomani). Cały ekwipunek został zdegradowany do roli wyjściowego stroju.To co odciągało uwage gracza od nudnych questów to imo piękna grafika/ogrom świata, które na starcie rzucały graczem o glebe i poczucie, że gdziekolwiek się nie ruszyłeś, zawsze było coś do roboty. Dopiero po 30 godzinach gry orientujesz się, że wszystko już widziałeś i choć nie ruszyłeś praktycznie głównego questu, nie widzisz sensu w dalszej grze. W sumie to na tym chyba polega cały czar Obliviona i wypada tylko pogratulować panom z Bethesdy tak świetnego make-upu
Zgadzam się z kolegą , dodam od siebie,ze mnie osobiście dobiło całkowicie zastosowania awansowania świata wraz z graczem,zepsuło mi to całą zabawę, teoretycznie to pownno działać na plus bo w końcu nigdy nie jest się na bezgranicznie lepszej od wrogów pozycji za to zwiedzanie niektórych lokacji stało się nudne, w Daggerfallu przynajmniej wiedziałem,że jak na poczatku spotkam Daedre to należy zmienić kierunek i szybko zwiewać a tu zabawa zmienia się w ganianie się z ogrami po jaskini.
Aileen said:
Aaye...Oblivion miał nudne questy Geno twoim zdaniem?Aż się zdziwiłem ...Robiłeś questy dla Dark Brotherhood?Albo ten z obrazem?Jak dla mnie side questy Obliviona są obecnie jednymi z lepszych questów w grach tego typu.Geno : uzsadnij jak możesz swoją wypowiedź na konkretnych przykładach, dobrze?Bo naprawdę mnie zaskoczyłeś.Aileen
Sprostuje - ja dotychczas grałem w same nudne

, acz nie skończyłem jeszcze więc może i się zdziwię. BTW nie mam pretensji do Obliviona za to,że jest nudny bo to taka konwencja, trudną aby gra dla uniwersalnego bohatera jednak nie musiała być nieco spłaszczona.Nie bedę jakoś specjalnie grzebał w pamęci aby udowodnić,że moja jest mojsza, natomiast o ile mnie ta pamięć nie myli to jedną z takich rozbrarających misji była ta związana z lekiem na wyampiryzm lub coś w podobnym brzmienu. Rozwalił mnie hrabia niczym granat F1 informując o tajności misji w hallu pełnym NPców i bodajże dodatkowo wspominając,że nik chyba nie może wiedzieć,iż jest wampirem, uprzedzam ,że mogłem coś pomylić ale chyba takie wrażenie odniosłem. Szczerze mówiąc grając nie czuję,że jestem wpleciony w jakąś wielką intrygę, może chwilowo inaczej było w Kvatch, mimo uproszczeń akurat ten quest mi się podobał.