Dla mnie to bardziej wygląda porównanie jak
Normalny zrzut ekranu vs bullshoot
Ja mam pewne déjà vu...
Zapowiedzi...
A na premierę będzie tak...
A tak nie narzekając po próżnicy, mnie najbardziej bolą kolejne "ficzery" i zmiany kierunku w wizji Cyberpunk 2077.
Widok z oczu bohatera może być spoko (tym bardziej, z praktycznego punktu widzenia, przy rozgrywce w sporej części we wnętrzach), to już przetrawiłem. Jednak cierpi na tym customizacja naszej postaci, którą zobaczymy tylko w wybranych lustrach (przy włączanej opcji przeglądania się - coś jak w Death Stranding). Początkowo mogliśmy oświadczać wygląd naszej postaci w przerywnikach z zewnętrznej kamery (jak widzieliśmy na pierwszym prezentowanym game-play), ale jak się okazało z "jakiś powodów" (wiadomo jakich - z powodu oszczędności - i niech twórcy nie wpychają nam tego kitu o ile fajniej jest obserwować operacje wszczepu implanta oka z perspektywy oczu naszego bohatera, bo to tylko jeden przypadek, który służy za wymówkę do setek innych akcji, które fajniej oglądałoby się z dynamicznej kamery) ten "ficzer" wypadł.
To już był, w moich oczach, pierwszy poważny zgrzyt (i coś, co trudno będzie przeboleć). W tym momencie ta cała wizualna customizacja naszej postaci mogłaby wylądować w koszu, albo sprowadzić się do prostej decyzji wyboru płci (oraz ewentualnie koloru skóry).
Kolejne, już mniej spektakularne acz ciekawe, informacje zyskujemy w tym roku.
Na przykład nie ma już możliwości przemieszczania się po ścianach (i używania do tego celu ostrza).
Poniekąd kłuci się to z, tak wcześniej promowaną, konstrukcją świata, która miała być bardziej wertykalny (wiadomo, wszelkie budynki itp. dają ku temu możliwości), a gracz mobilny. Jednym słowem miał być taki Titan Fall (prawie Dying Light). Tym czasem nie wyszedł przeciętny Boardelands (w nieco bardziej realnym wizualnym sosie). Niezaprzeczalny minus.
Teraz dowiadujemy się, że nie będzie możliwości podróży metrem (co prawda pokazanej jedynie w debiutanckim trailerze) oraz customizacji pojazdu (tym już RED'zi się oficjalnie chwili i wyszło... teraz już wszyscy wiemy co). Podróż metrem byłaby fajnym uzasadnieniem szybkiej podróży (w sumie metro albo taxi) - nawet jeśli tylko wsiadalibyśmy do środka i obraz byłby zaciemniany (ewentualnie wgrywana jakaś krótka cutcenka, maskująca czas potrzebny na wczytanie się obszaru docelowego).
Za brakiem odpicowywania bryki jakoś nie płaczę (nie jest to w końcu NFS: Underground, a wyścigi nie stanowią tutaj esencji rozgrywki), ale
tutaj ukazuje się pokrętne rozumowanie RED'ów. Otóż naszą postać możemy odpicować wybierając nawet pięć (PIĘĆ?!?) rodzajów włosów łonowych (WTF? bardziej bezmyślnej opcji w kreatorze postaci jak żyję nie słyszałem), plus dziesiątki innych rzeczy (
które będziemy oglądać jedynie okazjonalnie w lustrze - a ciekawe gdzie poza kreatorem zobaczymy te owłosienie łonowe

).
Za to samochód, który realnie możemy obejść dokoła (nie mówiąc już o możliwości oglądania go z zewnątrz przy prowadzeniu) i nim "szpanować" po mieście nie będzie podlegał naszym personalizacją.
Coraz bardziej odnoszę nieodparte wrażenie, że gra Cyberpunk 2077 miała już kilka wcieleń (lądujących potem w koszu i zaczynania projektu niemal od "zera" ) i z każdym z nich staje się produkcją coraz bardziej generyczną. Jadącą jedynie na niezmiernie rozpędzonym hype train'ie oraz dawnej reputacji studia.
Powiem tak, nie chcę aby ten pojazd się rozbił ale sami maszyniści co rusz dorzucają do pieca, jednocześnie wciskając pręty w szprychy własnej maszyny.
W ostatecznym rozrachunku jakaś katastrofa jest nieunikniona.