Daniel Vavra z Warhorse Studios, które dostarczyło grę Kingdom Come: Deliverance, postanowił wypowiedzieć się na temat Cyberpunka 2077. Jak stwierdził, nie napotkał żadnych poważnych problemów, a sama produkcja jest w lepszym stanie technicznym, niż „kiedykolwiek był Skyrim”.
www.gry-online.pl
Lubię Vavrę, ale tutaj nie ma racji. Gry Bethesdy są jakie są, a raczej silnik mają taki, że nietrudno w nich o bugi. Z reguły są to dość przewidywalne, powtarzalne błędy charakterystyczne dla gier na silniku Gamebryo. Tym niemniej w takim Skyrimie nie spotkałem się z tak wyraźnymi oznakami niedopracowania i z tak kuriozalnymi niekiedy błędami jak w Cyberpunku. W Skyrimie nie znikały mi postaci stojące 5 metrów przede mną, w CP2077 zdarza się to nagminnie. Zmieniające się z pupy oświetlenie, wariujący interfejs sprawiający wrażenie placeholdera i wiele, wiele innych. Ot, przedwczoraj wykonywałem misję w GIM dla Voodo Boys i wchodząc do jednego pomieszczenia ujrzałem taki widok:
View attachment 11121854
Warto zauważyć, że Vavra w wciągu 60 godzin grę przeszedł dwukrotnie. Ja mam 54 godziny na liczniku i jeszcze sporo questów pobocznych i trochę głównego wątku mi zostało. Nie wiem jeszcze czy będę zajmował się tą totalną drobnicą czy ją odpuszczę, ale na pewno będę chciał sprawdzić sobie wszystkie dostępne zakończenia. Dodam, iż gram na wysokim poziomie trudności. Sądzę, więc, że spokojnie będę miał na liczniku ok. 100 godzin.
Nietrudno więc zgadnąć, iż Vavra trzymał się przede wszystkim wątku głównego, który jest najbardziej dopracowany, choć i w nim nietrudno o kuriozalne błędy. Sorry, ale miejscami technicznie gra przypomina jeden wielki śmietnik. W trakcie misji "Uliczna sprawiedliwość" i tego całego "pościgu" dzieją się cuda niewidy: zmienia się oświetlenie, samochody znikają to pojawiają się na naszych oczach, by utrudnić nam misję wjeżdżają nam celowo przed maskę itp. itd. Poszedłbym dalej i napisał, że CP2077 jest w gorszym stanie nie tylko od Skyrima, ale ELEXa i Kingdom Come, a być może także i Mafii III.