Co do dialogów właśnie, to nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale czasem w tych takich pomniejszych misjach brakuje mi właśnie rozmów z innymi postaciami. Albo po prostu możliwości załatwienia danego questa dialogiem, a nie wyłącznie poprzez walkę, skradanie itp.
Bo na dobrą sprawę wszystkie (?) kontrakty otrzymujemy od fixerów w formie holocalli i dodatkowych informacji na drzazgach. Biorąc pod uwagę uniwersum, jest to całkiem naturalne, ale mimo wszystko ten brak bezpośredniej interakcji między zleceniodawcą a V sprawia, że całość wypada niekiedy dość sucho. Może to przez to, że patrzę na to w odniesieniu do Wiedźmina 3, gdzie jednak każde zlecenie pozwalało nam wejść w kontakt ze zleceniodawcą i poczuć kontekst zadania na własnej skórze. Już poprzez samo przybycie do danej wsi poznawaliśmy w jakimś tam stopniu tamtejszą społeczność, jej problemy etc. Pomagał też pewnie fakt, że Geralt był postacią mocno osadzoną w tym świecie.
W każdym razie zwróciłem uwagę właśnie na to, że o ile w Wiedźminie nie mam najmniejszego problemu, żeby przypomnieć sobie sporą część tych wszystkich historyjek, to w Cyberpunku poza kilkoma wyjątkami jest już inaczej. Z drugiej strony nie da się ukryć, że same misje w Cyberpunku pozwalają na o wiele więcej w warstwie gameplayowej. Może pobocznym efektem tego jest to, że sama treść zadań się przez to trochę rozmywa? Swoje robi też pewnie fakt, że te aktywności beztreściowe, albo te gdzie treść ograniczona jest do informacji na drzazgach, dominują nad resztą (a przynajmniej takie mam wrażenie). Na szczęście gameplay jest na tyle przyjemny, że w trakcie samej gry nie jest to aż tak widoczne.
I żeby nie było, nie twierdzę, że Cyberpunk to narracyjnie mniej udana gra, bo jest pewnie wręcz przeciwnie, ten przeskok jakości widać chyba najlepiej w tym, jak napisane zostały postacie. Może po prostu całość została wymieszana z tym otwartym światem w taki sposób, że odbiór wygląda w moim przypadku znacznie inaczej. Może być też tak, że te wrażenia z Wiedźmina są trochę podbudowane nostalgią i tym, że samo uniwersum jest mi o wiele bliższe. Przyznam, że post mi trochę wyszedł chaotyczny i mam w ogóle jakieś takie dziwne wrażenie, jakbym coś podobnego pisał już w trakcie pierwszego podejścia do Cyberpunka.
Bo na dobrą sprawę wszystkie (?) kontrakty otrzymujemy od fixerów w formie holocalli i dodatkowych informacji na drzazgach. Biorąc pod uwagę uniwersum, jest to całkiem naturalne, ale mimo wszystko ten brak bezpośredniej interakcji między zleceniodawcą a V sprawia, że całość wypada niekiedy dość sucho. Może to przez to, że patrzę na to w odniesieniu do Wiedźmina 3, gdzie jednak każde zlecenie pozwalało nam wejść w kontakt ze zleceniodawcą i poczuć kontekst zadania na własnej skórze. Już poprzez samo przybycie do danej wsi poznawaliśmy w jakimś tam stopniu tamtejszą społeczność, jej problemy etc. Pomagał też pewnie fakt, że Geralt był postacią mocno osadzoną w tym świecie.
W każdym razie zwróciłem uwagę właśnie na to, że o ile w Wiedźminie nie mam najmniejszego problemu, żeby przypomnieć sobie sporą część tych wszystkich historyjek, to w Cyberpunku poza kilkoma wyjątkami jest już inaczej. Z drugiej strony nie da się ukryć, że same misje w Cyberpunku pozwalają na o wiele więcej w warstwie gameplayowej. Może pobocznym efektem tego jest to, że sama treść zadań się przez to trochę rozmywa? Swoje robi też pewnie fakt, że te aktywności beztreściowe, albo te gdzie treść ograniczona jest do informacji na drzazgach, dominują nad resztą (a przynajmniej takie mam wrażenie). Na szczęście gameplay jest na tyle przyjemny, że w trakcie samej gry nie jest to aż tak widoczne.
I żeby nie było, nie twierdzę, że Cyberpunk to narracyjnie mniej udana gra, bo jest pewnie wręcz przeciwnie, ten przeskok jakości widać chyba najlepiej w tym, jak napisane zostały postacie. Może po prostu całość została wymieszana z tym otwartym światem w taki sposób, że odbiór wygląda w moim przypadku znacznie inaczej. Może być też tak, że te wrażenia z Wiedźmina są trochę podbudowane nostalgią i tym, że samo uniwersum jest mi o wiele bliższe. Przyznam, że post mi trochę wyszedł chaotyczny i mam w ogóle jakieś takie dziwne wrażenie, jakbym coś podobnego pisał już w trakcie pierwszego podejścia do Cyberpunka.


