A ja napiszę kilka niepopularnych (chyba) rzeczy.
Po pierwsze chciałbym, aby edycja kolekcjonerska naprawdę była... kolekcjonerska. Nic mi po EK, którą Redzi trzasną w ilości 10 000 lub 20 000 sztuk w samej tylko Polsce. Z samej nazwy takie cuś winno być trudno dostępne i rzeczywiście rzadkie. I drogie (ale z tym też bym nie przesadzał - 1000 PLN za EK nawet Redom bym nie dał). A już nie wyobrażam sobie zupełnie, żeby można było taką edycję najzwyczajniej w świecie kupić sobie w gdzieś w sklepie pół roku po premierze gry.
Po drugie: gadżety z samej swojej racji bytu nie mają być rzeczami użytecznymi, ale ładnymi, takimi, które pieszczą nasze ego i, tak, jak najbardziej, dają nam punkty do codziennego lansu i samozadowolenia. Z tego powodu też kurzące się na moim biurku figurki, na przykład z kolekcjonerki Władcy Pierścieni (mam na myśli film) sprawiają mi do dzisiaj frajdę, choć niebotycznie wkurzają moją żonę. Inna sprawa, że jakość figurki powinna być naprawdę odpowiednia, bo głowa Geralta z EK dwójeczki, delikatnie mówiąc, jakością nie powala. A to mnie rozczarowało. Pomysły ze szklaneczkami są jak najbardziej trafione. Nie przesadzajmy, odpowiednie opakowanie czyni cuda - i szklaneczka do szkockiej może spokojnie być zapakowana.
Z propozycji własnych - a może tak Redzi poszliby na całość? Niech, powiedzmy (przy założeniu, że EK będzie 1500 sztuk), w co dziesiątej kolekcjonerce znajdzie się zaproszenie do odwiedzenia studia? Wydaje się, że 150 osób naprawdę byłoby zadowolonych z takiej możliwości. 150 osób Redzi mogliby podzielić na grupy dziesięcioosobowe i zorganizować taki mały tour. Ja chętnie bardzo bym skorzystał.
Chętnie też powiesiłbym sobie w ramce jakąś ładniutką ilustrację (scenka z panią i z panem z trailera - jak najbardziej) z gry. A jakby była w 3D to już w ogóle miodzio.