Przez to, że ceny komiksów rosną jak na drożdżach, coraz ciężej mi wybaczyć jak mało starannie Egmont wydaje serie komiksowe. Grzbiet przesunięty bardzo często w bok, jeden komiks wyższy, drugi niższy, załamanie raz działa, raz nie, nadruki w innych miejscach na grzbiecie.
Ze Star Wars to samo, a przy Obi-Wanie mam krótszą przednią okładkę niż środek komiksu
Też kupuję komiksy ze Star Wars i jest niestety tak jak piszesz, a 4-5 dyszek za album trzeba dać. Wielka szkoda, bo książki, komiksy czy filmy traktuję też jako ozdobę na półce, a takie dysproporcje w obrębie jednej serii psują efekt.
To szerokie coś w środku z Edgerunners to co?
Tak jak pisał @radosuaf_ , to kolekcjonerskie wydanie serialu. Dosyć biedne muszę przyznać, zwłaszcza jak na cenę (350 zł). Dodatki fizyczne są ok - dostajemy storyboardy, artbook z opisami i wywiadem oraz litografie, zabrakło mi jednak dodatkowej płytki z muzyką z serialu, ale nie jest źle. Gorzej z samymi płytami, bo poza odcinkami nie ma tam nic, a ja lubię jak wydanie płytowe oferuje coś więcej - niewykorzystane sceny, nagrania z planu (czy w tym przypadku ze studia odpowiedzialnego za animację), wywiady z obsadą i twórcami itd. Szkoda, ale i tak fajnie dołączyć do kolekcji.
I jeszcze taka ciekawostka, otóż polskie wydanie nie zawiera angielskiej wersji językowej. Do wyboru mamy kilka ścieżek dźwiękowych w tym japońską i polską oraz napisy, ale angielskiej brak. Nie jest to dla mnie jakiś duży problem, bo anime wolę oglądać po japońsku (tak też oglądałem Edgerunners za pierwszym razem na Netflixie), ale jest to jednak dość dziwne, bo wydawało mi się że w przypadku Edgerunners wersja angielska jest na równi z wersją japońską.
A sam serial po ponownym seansie? Cóż, wciąż świetny! Dobra historia, ciekawi bohaterowie, rewelacyjny styl wizualny i to mimo iż projekty postaci charakterystyczne dla tego studia nie są w moim guście. No i ta muzyka! Już się nie mogę doczekać kolejnego serialu i mam nadzieję że będzie równie dobry jak nie lepszy
Przeczytałem też ten pierwszy tom Edgerunners Madness i jest ok, żądne arcydzieło, ale czyta się przyjemnie. Warto tu jednak podkreślić, że manga jest bardzo jajcarska, co nie każdemu podejdzie. Anime też miało trochę zabawnych momentów, ale tutaj jest tego o wiele więcej. Szczególnie rozbawiło mnie nawiązanie do sikającego żula choć w sumie nie powinno biorąc pod uwagę jak to się skończyło dla Pilara...
Tomik zawiera sześć rozdziałów i urywa się w dość mocnym momencie więc ciąg dalszy wydaje się oczywisty, ale nie udało mi się znaleźć żadnej informacji o rozdziale 7 (czyli pierwszym z ewentualnego drugiego tomu) więc nie wiem czy przypadkiem seria nie została skasowana
