(...) Choć może zabrzmi to głupio, ale mogąc po raz pierwszy od wieeeeelu dni wyjść na piwo w samej koszulce jeno, poczułem ze życie jest piękne [i jego sens, polityka i gospodarka tez], ze świat jest lepszy niż np. kilka dni temu, zamiast zasępionej miny przywdziałem na me lico promienny uśmiech. Nigdy nie uważałem się za meteoropatę [nie zauważyłem nigdy wpływu meteorów na moje samopoczucie], ale to chyba oczywiste, ze idąc rano w bluzie, bez oszalikowywania się i zaczapkowywania, w gwarze wiosennych ptaków czuje się nieco lepiej niż, mimo płaszcza i podobnych wiktuałów, marznąc, szczękając zębami, ślizgawszy się na lodzie.E: chyba zagubiłem nieco sens ostatniego zdania w meandrach kwiecistych epitetów, ale wiosna!...