Refluksja mnie naszła. A propos każuali. Otóż jestem takim każualaem i choć dostrzegam zmiany, o których piszecie, część z nich przeszkadza mi coraz mniej. Głównie dlatego, że mam zwyczajnie mało czasu na granie. I to, co kiedyś stanowiło fajne wyzwanie, teraz jest irytujące. Bo jeżeli mogę sobie pograć dwie, góra trzy godziny dziennie (przy dobrym układzie), to najbardziej chcę wiedzieć, co jest dalej, a nie robić pięćdziesiąte podejście do jakiegoś questa.
Najfajniej byłoby po prostu, gdyby balans gry nie polegał tylko na dodawaniu/odejmowaniu zadawanych obrażeń w zależności od poziomów (w uproszczeniu mówiąc). Wtedy ci bardziej zajęci mogliby grać sobie na poziomie łatwym z uproszczeniami, a hardkorowcy cieszyć się trudną i wymagającą grą, na poziomie o wyższym stopniu trudności. Ale marnie to widzę.
Chciałam tylko powiedzieć, że czasem punkt widzenia zmienia się nieco, w zależności od sytuacji życiowej i ilości czasu, jaki na hobby możemy poświęcić. Ale też od całej masy innych czynników, więc moje uwagi są tylko luźną refleksją, bez pretensji do jakiejś kategorycznej opinii.
Choć akurat pod tym, o czym pisze Vojtas mogę się podpisać obiema rękami.
Najfajniej byłoby po prostu, gdyby balans gry nie polegał tylko na dodawaniu/odejmowaniu zadawanych obrażeń w zależności od poziomów (w uproszczeniu mówiąc). Wtedy ci bardziej zajęci mogliby grać sobie na poziomie łatwym z uproszczeniami, a hardkorowcy cieszyć się trudną i wymagającą grą, na poziomie o wyższym stopniu trudności. Ale marnie to widzę.
Chciałam tylko powiedzieć, że czasem punkt widzenia zmienia się nieco, w zależności od sytuacji życiowej i ilości czasu, jaki na hobby możemy poświęcić. Ale też od całej masy innych czynników, więc moje uwagi są tylko luźną refleksją, bez pretensji do jakiejś kategorycznej opinii.
Choć akurat pod tym, o czym pisze Vojtas mogę się podpisać obiema rękami.


