Wyobraź sobie teraz świat w którym wyznają twoje zasady.
Nie ma czegoś takiego, że "wszyscy wyznają moje zasady". Pomyśl sobie, jak wyglądałby świat złożony z samych "prawdziwych altruistów". Gwarantuję Ci, że społeczeństwo nie wyszłoby na tym dobrze. W ten sposób można prawie każdą postawę sprowadzić do absurdu, ale chyba nie o to chodzi?
Nie ma wówczas żadnych przytułków dla bezdomnych, bo po co nawiązywać "toksyczne kontakty z ludźmi bez perspektyw". Tacy menele będą istnieć zawsze, tylko w świecie twoich zasad ginęli by na rogu każdej ulicy. Ale Ciebie to nie obchodzi to tylko śmieci, odrzutki społeczeństwa.
Znowu błąd - widzisz, ja opisywałem moje bezpośrednie zachowania, z perspektywy państwa może wyglądać to trochę inaczej. Chcesz ze mnie zrobić jakiegoś paskudnego wyznawcę zasady "survival of the fittest", podczas gdy to jest tylko pół-prawda. Ci menele niekoniecznie będą ginąć z głodu - oni mogą np. zacząć popełniać przestępstwa. Nie wspomnę już o perspektywie rozprzestrzeniania się chorób, stabilności społecznej... Dlatego nie podważam sensu istnienia sfery pomocowej jako takiej i godzę się z tym, że będzie istnieć. Jak to ma dokładnie wyglądać, kto ma za to płacić, jakie mają tu być zachowane proporcje, czy ma być to dobrowolne czy przymusowe itp. - to już osobne kwestie. Ja tylko napomknąłem o nich w kontekście WOŚP - patrz post #41.
Alkoholizm jest ciężką chorobą. Losy bezdomnych w wielu wypadkach nie są tak proste i oczywiste jak się wydaje. Za wieloma menelami stoi ich tragedia, nieszczęśliwe wybory jakie podjęli wiele innych czynników które sprawiły że są na ulicy. Wiesz dlaczego piją? Masz świadomość dlaczego są na ulicy. Odbyłeś kiedyś rozmowę z bezdomnym by się tego dowiedzieć, czy może operujesz stereotypem?
Zgadzam się, że ich losy są różne - sam o tym wspomniałem. Chyba nie myślisz jednak, że nabiorę się na numer "świat jest brutalny, ci ludzie są tam z nie swojej winy"? Wg mnie duża część potencjału w przypadku żebraków się marnuje, bo zamiast żebrać, mogliby robić coś pożytecznego, ale niestety tutaj system się krztusi. Na szczęście czasem widać sensowne inicjatywy - wspomniałem o tych ulotkach, Und mówiła o koszykach... Tym ludziom ma się chcieć, oni nie mają tutaj wyboru. Małe rzeczy, ale ludzie będą znacznie bardziej skłonni do dawania, gdy będą widzieć, że ma to sens.
Prawdziwie przeraża mnie to co piszesz. Traktowanie ludzi którym w życiu nie wyszło jak kastę pariasów. Jest bardzo nieludzkie i mało w tym człowieczeństwa. Przypuszczam, że właśnie tak mogą się zachowywać sztuczne inteligencje. Biorąc pod uwagę rachunek zysków i strat będą kontaktować się tylko z tymi którym się powodzi, reszta na śmietnik.
To zależy, jak będą zaprogramowane. AI
potencjalnie mogą być bardziej empatyczne od ludzi. No i znowu nie rozumiesz, jak ma działać system (zauważyłem to w wielu naszych dyskusjach). Wyrzucanie ludzi na śmietnik to nie jest najlepszy pomysł, chociaż część siłą rzeczy musi tak skończyć. Nie ma społeczeństwa, w którym tak by nie było, podobnie jak nie ma społeczeństwa, które w pełni wykorzystywałoby swój potencjał.
Chęć ukrywania tego wynika chyba z jakiegoś - błędnego moim zdaniem - przekonania, że egoizm jest postawą z gruntu złą. Ale ja ogólnie staram się nie oceniać kwestii etyczno-moralnych w zwykłych kategoriach "dobro" i "zło" (jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało).
Dokładnie, bo egoizm jest całkowicie naturalny, pod warunkiem że nie mówimy tutaj o jakiejś patologii.
Ot, znajomy, któremu pomagamy. Ręka do góry - kto nie poczułby się źle, gdyby dana osoba pomoc przyjęła, a potem żadnego "dziękuję" i ogólnie całkowita, chamska niewdzięczność? Jest ktoś?
Jeżeli widzę, że dana osoba tak traktuję moją "pomoc" (na której ostatecznie moglibyśmy razem skorzystać), to moja reakcja jest taka: pies go trącał. Zaryzykowałem - nie opłaciło się. Ode mnie niczego nie dostanie, a niech tylko nasze drogi się gdzieś skrzyżują i ta osoba będzie musiała się do mnie zwrócić...
Istotna jest raczej sama pomoc, a nie powód.
W większości wypadków tak, chyba, że ten powód w jakiś sposób jest uzewnętrzniony i wpływa na coś innego, np. niektórych ludzi może zmotywować do działania, u innych może powodować dozgonną wdzięczność.
zbliżamy się do podejścia, wedle którego każdy kto leży na ulicy NA PEWNO jest pijany, więc idę se dalej
W zasadzie żule działają na niekorzyść "innych" bezdomnych, bo ich żulostwo powoduje znieczulicę. Zobacz, nawet osoby deklarujące chęć pomocy boją się, że kasa pójdzie po prostu na przepicie, a "bułka wyląduje w koszu". To człowieka boli, bo to takie marnotrawstwo w najgorszym wydaniu.