Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    WIEDŹMIN GRA PRZYGODOWA
  • FABUŁA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 WIEDŹMIŃSKIE OPOWIEŚCI
  • ROZGRYWKA
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 WIEDŹMIN 3 MODY (WIEDŹMIN) MODY (WIEDŹMIN 2) MODY (WIEDŹMIN 3)
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    WIEDŹMIN WIEDŹMIN 2 (PC) WIEDŹMIN 2 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (PC) WIEDŹMIN 3 (PLAYSTATION) WIEDŹMIN 3 (XBOX) WIEDŹMIN 3 (SWITCH)
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA)
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA)
INNE GRY
Menu

Register

Człowieczeństwo i transhumanizm

+
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
Next
First Prev 7 of 9

Go to page

Next Last
undomiel9

undomiel9

Moderator
#121
Jan 15, 2013
Chroma said:
Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza...
służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;
według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu
...PRZYRZEKAM TO UROCZYŚCIE!

Fragment Kodeksu Etyki Lekarskiej.
Click to expand...
Ty tak całkiem serio?
Byłeś ostatnio w publicznym ZOZie? Na pogotowiu? Wzywałeś rejonowego - nie prywatnego - lekarza do umierającego dziadka?

Bo, widzisz, ja od dłuższego czasu gdybam, gdzie się podziała etyka lekarska.
I nawet wiem - etyka lekarska jest w gabinetach na wysoki połysk, w prywatnych praktykach; lekarz, który otrzymuje należność na konto bądź do ręki od pacjenta na koniec wizyty = szanuje tego pacjenta, szanuje swoją pracę i prawdopodobnie nadal odczuwa powołanie zawodowe. Cała reszta (z wyjątkami) to jest humbug, a nie służba zdrowia. "Służba" to semantyczne nieporozumienie ;)

...ale odbiegam od tematu pomału, pardon.
 
Y

Yngh

Forum veteran
#122
Jan 15, 2013
Mam wrażenie że patrzysz na to zbyt statycznie. Taka wojna na papierze. Społeczeństwo nr 1 ma mało i niskiej jakości uzbrojenie, natomiast społeczeństwo nr 2 ma najnowszą broń i w dodatku pod dostatkiem. Wojny tak nie wyglądają wiele zależy również od pobudek, którymi się kierują obie strony, od ich charakteru i uporu. Prosty przykład Napaść Niemiec i ZSRR na Polskę w '39. Mimo że wrogów było 2 broniliśmy się znacznie dłużej niż kraje walczące przeciwko samym Niemcom.

Druga sprawa społeczeństwo nr 2. Nie było by wstanie egzystować bez tego pierwszego. Najważniejszy jest przecież dla nich rozwój. Jeśli zamknęli by się w swojej klasie społecznej odcinając się od innych było by to równoznaczne z przywiązaniem się do muru. Niczym ten pies na kagańcu. A to doprowadziło by do skutków odwrotnych od zamierzeń. Różnorodność daje największe możliwości rozwoju, bo daje nam możliwość patrzenia na sprawy z innych perspektyw, często oczami innych ludzi.
Click to expand...
Podkreśliłem, że do konfliktu doszłoby tylko wtedy, gdyby była najlepsza z dostępnych opcji - czyli gdy byłyby inne, lepsze, np. obserwacja społeczeństwa nr 1 w celach naukowych czy interakcja handlowa/polityczno-społeczna/jakakolwiek inna z nim (pod warunkiem oczywiście, że społeczeństwo nr 1 nie miałoby oporów przed kontaktem z inteligentnymi nie-ludźmi), to konfliktu by nie było. Ach, i oczywiście jest to "wojna na papierze", bo rozmawiamy tu o rzeczach bardzo abstrakcyjnych, no ale to taki cyberpunkowy odpowiednik tematu SŻFPG, więc nie dziwota.

Wiem, jak wyglądają ludzkie konflikty, ale omawiany tutaj przypadek nie podpada pod "regularny" konflikt, w którym jedna ze stron jest po prostu trochę bardziej ograniczona technologicznie/liczebnie/ekonomicznie, tylko wręcz pod groteskę - dzidy przeciw czołgom, że się tak kolokwialnie wyrażę. Ludzie starają się prowadzić konflikty w racjonalny sposób, tj. mają plany, plany awaryjne, doktrynę wojenną, jakąś część decyzyjności pozostawiają inicjatywie itp. itd., ale w przypadku nr 2 to wszystko weszłoby na kolejny poziom, w dodatku ograniczenia i sposób działania społeczeństwa nr 1 byłyby doskonale znane. W przeciwieństwie też do błędu popełnianego przez wiele państw świata, takie społeczeństwo od razu przygotowałoby się na perspektywę wojny partyzanckiej, jeżeli w ogóle chodziłoby o podbój w klasycznym sensie a nie o coś innego (zniszczenie/asymilacja/cokolwiek). Pomyśl o czymś w rodzaju ataku Reapersów, ale bez Shepparda, Crucible itp.
 
ZglenQa

ZglenQa

Rookie
#123
Jan 15, 2013
undomiel9 said:
Ty tak całkiem serio?
Byłeś ostatnio w publicznym ZOZie? Na pogotowiu? Wzywałeś rejonowego - nie prywatnego - lekarza do umierającego dziadka?
Click to expand...
Ja już dawno zwątpiłem we wszystkie placówki powiązane z NFZ.

Chociaż wciąż można spotkać prawdziwego lekarza z powołania, ale to już jest kwestia wielkiego szczęścia :/
 
Z

zi3lona_old

Senior user
#124
Jan 15, 2013
@Yngh
Przy założeniu, że społeczeństwo altruistyczne to w ogóle, panie, banda ciemniaków, co to nic nie umiom. Skąd przekonanie, że w takim społeczeństwie nie byłoby ciekawości naukowej, badań itepe? Bo nie ogarniam.

@ZOZy i tepe.

O ile moje prywatne doświadczenia w tej dziedzinie są takie se, o tyle doświadczenia związane z wzywaniem lekarzy/pogotowia do bardzo starszej babci są bardzo pozytywne. Tej umierającej także. I, pomimo smutnej w końcu okoliczności, profesjonalizm i właśnie "ludzkie" podejście ratowników medycznych wspominam bardzo pozytywnie. Wytłumaczyli, co i jak, uspokoili, posiedzieli chwilę dłużej, niż musieli. Generalnie mam dobre doświadczenia z wzywanym pogotowiem, tfu tfu.
Niemniej zasada, ze jak trafisz dobrze, to masz farta, a jak nie, to well, deal with it, jest do bani
 
Y

Yngh

Forum veteran
#125
Jan 15, 2013
Przy założeniu, że społeczeństwo altruistyczne to w ogóle, panie, banda ciemniaków, co to nic nie umiom. Skąd przekonanie, że w takim społeczeństwie nie byłoby ciekawości naukowej, badań itepe? Bo nie ogarniam.
Click to expand...
Społeczeństw nr 1 byłoby znacznie bardziej rozwinięte niż dzisiejsze ludzkie społeczeństwo, ale cały czas operujemy założeniem, że na pewnym etapie rozwoju, aby dalej się rozwijać, część społeczeństwa zdecydowała się na przekroczenie naturalnych ludzkich barier kosztem utraty tego, co nazywamy dzisiaj "człowieczeństwem", a inna część nie zdecydowała się na ten krok. Stąd właśnie te różnice. W ujęciu nominalnym nr 1 to nie "banda ciemniaków" bez "ciekawości naukowej", ale w ujęciu relatywnym - już tak.

Naturalnie członkowie społeczeństwa nr 1 mogliby być szczęśliwymi ludźmi (przynajmniej do czasu, gdyby nie wybuchł konflikt [jeżeli by to nastąpiło]), ale mówimy tutaj o zasadniczym rozdziale naszej cywilizacji, który w dłuższej perspektywie oznaczałby, że los nr 1 byłby zależny od decyzji nr 2.
 
E

__ecroscope

Rookie
#126
Jan 15, 2013
udomiel9 said:
(...) przy czym sprawa z Belgii dotyczy wyłącznie psychicznego, które zresztą jakiś lekarz osądzający sprawę mógłby uznać za niepotrzebnie wyolbrzymiane. (...)
Więc mi nie mów, że umiejętność współodczuwania nie zmienia perspektywy.
Click to expand...
Nie twierdzę, iż nie zmienia, a jedynie że w tym konkretnym wypadku empatia nie gra głównej roli. Sytuację, w której pacjent traci wzrok będąc głuchym raczej trudno traktować w kategoriach wyolbrzymiania, zwłaszcza że organizm pozbawiony jednego ze zmysłów próbuje to rekompensować wyostrzeniem pozostałych (dlatego osoby ślepe mają lepszy słuch). Tak więc to trochę tak, jakby po utracie ręki uczyć się żyć z jedną, a potem ją też stracić.

Każdy przeciętny człowiek jest sobie w stanie wyobrazić koszmar bycia głuchym i ślepym, nie trzeba być do tego specjalnie empatycznym. Stan taki powoduje cierpienia niewiele mniejsze niż paraliż, z którym też przecież można żyć. Prawo belgijskie dopuszcza w takich sytuacjach eutanazję i lekarze dokonali jej na żądanie (co czuli w chwili jej dokonywania i jak traktowali pacjenta nie wiemy). Tyle.

Przypadek ten jest po prostu inny, chociaż z punktu widzenia zasadności eutanazji nie bardzo różni się od ciężkich urazów kręgosłupa.

udomiel9 said:
Nadal uważasz, że empatia jest bez znaczenia w tym zawodzie i nie wpływa na działanie?
Click to expand...
A kiedy ja powiedziałem, że empatia je bez znaczenia w zawodzie lekarza? Uważam dokładnie odwrotnie.
 
Z

zi3lona_old

Senior user
#127
Jan 15, 2013
Yngh said:
Społeczeństw nr 1 byłoby znacznie bardziej rozwinięte niż dzisiejsze ludzkie społeczeństwo, ale cały czas operujemy założeniem, że na pewnym etapie rozwoju, aby dalej się rozwijać, część społeczeństwa zdecydowała się na przekroczenie naturalnych ludzkich barier kosztem utraty tego, co nazywamy dzisiaj "człowieczeństwem", a inna część nie zdecydowała się na ten krok. Stąd właśnie te różnice. W ujęciu nominalnym nr 1 to nie "banda ciemniaków" bez "ciekawości naukowej", ale w ujęciu relatywnym - już tak.

Naturalnie członkowie społeczeństwa nr 1 mogliby być szczęśliwymi ludźmi (przynajmniej do czasu, gdyby nie wybuchł konflikt [jeżeli by to nastąpiło]), ale mówimy tutaj o zasadniczym rozdziale naszej cywilizacji, który w dłuższej perspektywie oznaczałby, że los nr 1 byłby zależny od decyzji nr 2.
Click to expand...
Tak sobie myślę, że mam zdecydowanie za małą wiedzę, żeby przeprowadzać tego rodzaju eksperymenty , w oderwaniu od dotychczasowej historii (społecznej, idei, nauki). Bo majta mi się po głowie kilka różnych przykładów (eksperymenty hitlerowców, eugenika - wiem, wiem Godwin, społeczeństwa krajów skandynawskich), ale żeby to jakoś spójnie rozwinąć, przelatując się po historii cywilizacji, to już niebaudzo. Więc pewnie pozostanę przy lurkaniu, czasem coś tam wtrącając.
 
Y

Yngh

Forum veteran
#128
Jan 15, 2013
Tak sobie myślę, że mam zdecydowanie za małą wiedzę, żeby przeprowadzać tego rodzaju eksperymenty , w oderwaniu od dotychczasowej historii (społecznej, idei, nauki). Bo majta mi się po głowie kilka różnych przykładów (eksperymenty hitlerowców, eugenika - wiem, wiem Godwin, społeczeństwa krajów skandynawskich), ale żeby to jakoś spójnie rozwinąć, przelatując się po historii cywilizacji, to już niebaudzo. Więc pewnie pozostanę przy lurkaniu, czasem coś tam wtrącając.
Click to expand...
Jeżeli chodzi o sam proces dochodzenia do takiego rozdziału, wg mnie można przedstawić go dość prosto - ludzie mają ograniczony potencjał, z czasem te ograniczenia będą coraz bardziej nam doskwierać. Niektórzy będą chcieli te bariery pokonywać za pomocą technologii, inni nie - pierwszy etap pewnie będzie wyglądał tak jak w DHR, tj. będzie wielki flejm nt. wszelkich "ulepszaczy". Po drodze zapewne będzie wiele różnych falstartów, eksperymentalne usprawnienia będą dość ograniczone i niedoskonałe itp., ale generalny trend będzie taki, że ci, którzy się nie ulepszają, pozostają w tyle. W końcu przychodzi momentu, w którym społeczeństwo staje na rozdrożu - albo porzuca się człowieczeństwo i wkracza na kolejny etap rozwoju, albo pozostaje się przy człowieczeństwie, ale kosztem postępu (pewne ograniczenia zawsze będą nie do pokonania). Być może nigdy do tego nie dojdzie (wtedy po prostu problem się nie pojawi), ale osobiście uważam, że jednak naturalne ograniczenia w dalekiej (chociaż może nawet nie aż TAK dalekiej) przyszłości staną się poważną barierą rozwojową.
 
undomiel9

undomiel9

Moderator
#129
Jan 15, 2013
LoneRunner said:
Nie twierdzę, iż nie zmienia, a jedynie że w tym konkretnym wypadku empatia nie gra głównej roli. Sytuację, w której pacjent traci wzrok będąc głuchym raczej trudno traktować w kategoriach wyolbrzymiania, zwłaszcza że organizm pozbawiony jednego ze zmysłów próbuje to rekompensować wyostrzeniem pozostałych (dlatego osoby ślepe mają lepszy słuch). Tak więc to trochę tak, jakby po utracie ręki uczyć się żyć z jedną, a potem ją też stracić.

Każdy przeciętny człowiek jest sobie w stanie wyobrazić koszmar bycia głuchym i ślepym, nie trzeba być do tego specjalnie empatycznym. Stan taki powoduje cierpienia niewiele mniejsze niż paraliż, z którym też przecież można żyć. Prawo belgijskie dopuszcza w takich sytuacjach eutanazję i lekarze dokonali jej na żądanie (co czuli w chwili jej dokonywania i jak traktowali pacjenta nie wiemy). Tyle..
Click to expand...
Moim zdaniem empatia jednak odgrywa tu rolę wiodącą, bowiem - co podkreślają media (swoja drogą: na ile im można wierzyć?) - prawo belgijskie dopuszcza eutanazję w przypadkach, kiedy spełnione są trzy warunki: nieuleczalność choroby, prośba pacjenta, ból pacjenta, a w tej sytuacji spełniony był de facto jeden, o prośbie. Bo chodzi o ból - o ile rozumiem sytuację prawną - fizyczny.

Gdyby to było takie oczywiste, to nie byłoby tak gorących dyskusji w Belgii na ten temat, poza, że to tak ujmę, "zwyczajowymi" sprzeciwami środowisk religijnych bądź grup, które nie uznają eutanazji w ogóle.
A jednak dyskusje są, a lekarzy odsądza się od czci i wiary, bowiem dokonali uśmiercenia fizycznie zdrowych (a "tylko" niepełnosprawnych) osób.

I dlatego, wg mnie, wskazania medyczne były tutaj żadne, zadecydowała "ludzkość" lekarzy.



LoneRunner said:
A kiedy ja powiedziałem, że empatia je bez znaczenia w zawodzie lekarza? Uważam dokładnie odwrotnie.
Click to expand...
Źle się wyraziłam, próbując innymi słowami ująć ten sam problem, a mianowicie istotę podstawy decyzji podjętej przez lekarzy, a co za tym idzie, naczelną rolę empatii w tym zawodzie.

Bowiem - pomijając przekonania religijne czy przyjęte granice moralne jednostek - w głowie mi się nie mieści, jak można krytykować lekarzy za taką decyzję, a tym samym pośrednio skazywać podobne przypadki na dalszą egzystencję; i imo taka postawa wynika z nieumiejętności zrozumienia stanu fizycznego i psychicznego drugiej osoby.
Wskazania czysto medyczne były tutaj żadne na dobrą sprawę, w myśl zasady "poboli i przestanie" - i tylko osoba, która potrafi sobie wyobrazić "koszmar bycia głychym i ślepym", jak napisałeś, może osądzić temat względnie obiektywnie. Ale, moment, czy nie opisałeś tym samym właśnie empatii?
Nie wiem, na czym opierasz przekonanie, że każdy przeciętny człowiek posiada taką zdolność, ale przyjmijmy, że masz rację. Czyli wywieść stąd można pośrednio dowód mojej tezy - że człowieczeństwo musi się wiązać z empatią, bez tego człowiek nie istnieje.

Bo chyba to chciałam udowodnić.
O ile pamiętam...
 
A

acid_burned

Rookie
#130
Jan 15, 2013
Pomyśl o czymś w rodzaju ataku Reapersów, ale bez Shepparda, Crucible itp.
Click to expand...
SPOILER z ME3
Właściwie to to nie był atak, żniwiarze chcieli upgrade'ować ludzkość na wyższy poziom i zachować istotę ludzkości w teoretycznie wiecznej formie. Tylko że na siłę.
/SPOILER

To w sumie następna cecha człowieka. Nawet jak mu robią dobrze, tylko że bez jego zgody, to się będzie buntował. Wymieniane już wcześniej postępowe społeczeństwo chyba nie miałoby problemu z utraceniem autonomii, jeśli oznaczałoby to tylko korzyści.
 
Z

zi3lona_old

Senior user
#131
Jan 15, 2013
Yngh said:
Jeżeli chodzi o sam proces dochodzenia do takiego rozdziału, wg mnie można przedstawić go dość prosto (...).
Click to expand...

Yhy, w idealnie sferycznym i okrągłym społeczeństwie :p
 
Y

Yngh

Forum veteran
#132
Jan 15, 2013
Heh, nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to jest właśnie jedna z największych zalet s-f - rozpatrywanie wizji przyszłości, zastanawianie się nad fundamentalnymi problemami/ograniczeniami/X ludzkości, utopie i dystopie w wydaniach wszelakich. Moim zdaniem s-f nadaje się do tego jak żaden inny gatunek, można tutaj pociągnąć wodze wyobraźni, ale jednocześnie stosunkowo łatwo jest nadać wszystkiemu rozpoznawalny kontekst. Nie wiemy, co będzie za 1000 lat, ale to nie znaczy, że rozważania nad tym nie są ciekawe ;>. W sumie transhumanizm to akurat nurt, który może odegrać sporą rolę nawet w najbliższej przyszłości.

@acid_burned Reapersi dużo "chcieli", ale potem nadszedł ME3... ekhm...
 
E

__ecroscope

Rookie
#133
Jan 15, 2013
undomiel said:
(...) prawo belgijskie dopuszcza eutanazję w przypadkach, kiedy spełnione są trzy warunki: nieuleczalność choroby, prośba pacjenta, ból pacjenta, a w tej sytuacji spełniony był de facto jeden, o prośbie. Bo chodzi o ból - o ile rozumiem sytuację prawną - fizyczny.
Click to expand...
Pisałem już zarówno o przesłankach, jak i o "cierpieniu"; nie widzę żadnych podstaw, aby zawężać to pojęcie do sfery fizycznej (zresztą mowa o cierpieniu, a nie cierpieniu fizycznym). Osoba sparaliżowana też odczuwa przede wszystkim psychiczny ból.

Spełnione są wszystkie trzy przesłanki: choroba jest nieuleczalna dla współczesnej medycyny, powoduje cierpienie, prośba pacjenta.

undomiel said:
Gdyby to było takie oczywiste, to nie byłoby tak gorących dyskusji w Belgii na ten temat, poza, że to tak ujmę, "zwyczajowymi" sprzeciwami środowisk religijnych bądź grup, które nie uznają eutanazji w ogóle.
Click to expand...
Nie wiem jak gorące były dyskusje w tym konkretnym przypadku, ale Belgia zanotowała już bardziej dyskusyjne przypadki eutanazji (vide przykład podany przeze mnie powyżej). Sam temat jako taki jako taki jest przedmiotem olbrzymich kontrowersji na całym świecie, stąd nic dziwnego, że dyskusja ożywa na nowo, kiedy pojawia się jakiś oryginalny, że się tak makabrycznie wyrażę, przypadek.

Nie znamy tej sprawy na tyle dobrze, aby mówić tu o jakimś szczególnym udziale empatii.

undomiel said:
tylko osoba, która potrafi sobie wyobrazić "koszmar bycia głychym i ślepym", jak napisałeś, może osądzić temat względnie obiektywnie. Ale, moment, czy nie opisałeś tym samym właśnie empatii?
Click to expand...
Napisałem, że nie trzeba być szczególnie empatycznym, aby wyobrazić sobie koszmar bycia głuchym i ślepym (i tak, potrafi to każdy przeciętny człowiek). Zresztą abstrakcyjna umiejętność wyobrażenia sobie jakiejś niedogodności nie jest jeszcze empatią, bo empatia to umiejętność spojrzenia na rzeczywistość z perspektywy innej osoby, a więc nie "co by było, gdybym był głuchy i ślepy?", tylko "co to oznacza dla tej konkretnej osoby, że jest głucha i ślepa, czy może sobie z tym poradzić?".

undomiel said:
- pomijając przekonania religijne czy przyjęte granice moralne jednostek - w głowie mi się nie mieści, jak można krytykować lekarzy za taką decyzję, a tym samym pośrednio skazywać podobne przypadki na dalszą egzystencję;
Click to expand...
Eutanazja to temat rzeka; odmienne przekonania, religia, a co za tym idzie relatywne rozumienie moralności, to tutaj naczelne problemy, więc nie wiem jak w ogóle można sobie to wszystko ot tak pominąć i mówić, że coś mi się nie mieści w głowie.
 
undomiel9

undomiel9

Moderator
#134
Jan 15, 2013
LoneRunner said:
Pisałem już zarówno o przesłankach, jak i o "cierpieniu"; nie widzę żadnych podstaw, aby zawężać to pojęcie do sfery fizycznej (zresztą mowa o cierpieniu, a nie cierpieniu fizycznym).
Click to expand...
Tak, w przywołanym przeze mnie artykule będącym komentarzem do artykułu stanowiącego komentarz do wydarzenia mowa jest o "cierpieniu"; w audycji, której słuchałam, była mowa o fizycznym, siłą rzeczy nie zalinkuję.

LoneRunner said:
Eutanazja to temat rzeka; odmienne przekonania, religia, a co za tym idzie relatywne rozumienie moralności, to tutaj naczelne problemy, więc nie wiem jak w ogóle można sobie to wszystko ot tak pominąć i mówić, że coś mi się nie mieści w głowie.
Click to expand...
A ja bezczelnie usuwam na bok wszelkie dywagacje moralne, religijne i tym podobne, ponieważ nie mieści mi się w głowie, że autonomiczna jednostka nie ma w XXI wieku prawa do indywidualnego stanowienia o tym, czy chce dalej żyć, czy też nie - skoro decyzja ta dotyczy wyłącznie tej jednostki i nikogo więcej - ani papieża, ani popa, ani mułły, ani przewodniczącego Ruchu na Rzecz Zniesienia Eutanazji w Pcimiu Górnym... że tak zareaguję nieco żartobliwie na Twoją ironię.

Zastanawiam się tylko, co w zasadzie chcesz mi udowodnić, skoro - generalnie rzecz biorąc - stoimy po tej samej stronie barykady w kwestii człowieczeństwa?
 
E

__ecroscope

Rookie
#135
Jan 15, 2013
(Nie wiem, nie słuchałem audycji.)

Próbuję Ci udowodnić, że dyskutując o tak kontrowersyjnych i wielowątkowych zagadnieniach jak eutanazja nie da się problemu sprowadzić do poziomu "jestem autonomiczną jednostką i mam prawo do decydowania o sobie". Jeszcze nie tak dawno był głośny przypadek (niestety nie pamiętam żadnych szczegółów), kiedy kobieta wygrała sądową batalię o prawo do eutanazji, tylko po to, żeby w efekcie się rozmyślić. Zresztą nie trzeba szukać daleko - mamy nasz polski przykład Janusza Świtaja. Empatia ≠ zamieniam się we wróżkę; podejmując empatyczną decyzję o uśmierceniu pacjenta można odesłać za Styks kogoś, kto mógłby jeszcze cieszyć się szczęściem w życiu doczesnym. Dlatego jest to tak trudne i dyskusyjne zagadnienie. Przy tym decyzja o eutanazji bardzo rzadko dotyka jednostki, najczęściej są to dramaty rodzinne.

Na koniec dodam, że przeciwnikiem eutanazji nie jestem.
 
  • RED Point
Reactions: SMiki55
A

acid_burned

Rookie
#136
Jan 15, 2013
Przy tym decyzja o eutanazji bardzo rzadko dotyka jednostki, najczęściej są to dramaty rodzinne.
Click to expand...
No, rodzina też powinna wykazać się empatią. Miałem jednak to nieszczęście patrzeć na bliską mi, umierającą osobę i nie jest to jednak takie proste. Chcesz, by jej ulżyło, ale nie możesz się pogodzić z jej odejściem.
Generalnie też jestem za, mimo wszystko.
 
C

crystalcat

Rookie
#137
Jan 15, 2013
No, rodzina też powinna wykazać się empatią. Miałem jednak to nieszczęście patrzeć na bliską mi, umierającą osobę i nie jest to jednak takie proste. Chcesz, by jej ulżyło, ale nie możesz się pogodzić z jej odejściem.
Click to expand...
!
To bym chyba z całej tej dyskusji wyciągnęła jako element człowieczeństwa. Trudno mi to jakoś bardziej określić albo podsumować, po prostu... no niby dobrze, ale nam źle i nie możemy sobie poradzić z tym, że będzie nam gorzej, jak ktoś odejdzie, bo będziemy bez niego i będziemy czuć jego brak, choć mamy świadomość, że tak dla niego lepiej.

We wcześniejszych postach ktoś pisał o empatii lekarzy, o tym, że nie mieli raczej wyboru i tak dalej - nie sądzicie, że można mówić raczej o empatii społeczeństwa jako ogółu? W końcu przepis nie wziął się znikąd i gdyby był silnie oprotestowany (jak u nas), raczej by nie powstał. Ale społeczeństwo wykazało się empatią, zwykłym "ja na tym miejscu".
 
Y

Yngh

Forum veteran
#138
Jan 15, 2013
Niezależnie od wszelkich dywagacji moralnych, w praktyce eutanazja to przede wszystkim problem prawodawstwa. W Polsce jest akurat przestępstwem (uprzywilejowana forma zabójstwa), także stwierdzenie Und - "(...) autonomiczna jednostka nie ma w XXI wieku prawa do indywidualnego stanowienia o tym, czy chce dalej żyć, czy też nie (...)" - w polskim kontekście jest prawdziwe.
 
E

__ecroscope

Rookie
#139
Jan 15, 2013
Yngh said:
Niezależnie od wszelkich dywagacji moralnych, w praktyce eutanazja to przede wszystkim problem prawodawstwa.
Click to expand...
Nie tylko, bo prawodawca musi mieć poparcie społeczne dla wprowadzenia podobnych przepisów.

Ano, w Polsce jest jak jest i jeszcze długo tak pozostanie.
 
Y

Yngh

Forum veteran
#140
Jan 15, 2013
@up
Rozróżniasz znaczenie kwantyfikatora "tylko" od użytego przez mnie "przede wszystkim"? Oczywiście poparcie społeczne jest ważne, zwłaszcza w państwie demokratycznym. Są jednak kwestie, w których społeczeństwo myśli jedno, a prawo mówi drugie, np. kara śmierci w Polsce (większość od lat jest "za", ale to nie zmienia faktu, że kary śmierci w Polsce nie ma), więc nie zawsze poparcie społeczne przekłada się na prawodawstwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że często to są tylko poszczególne zagadnienia, które wyborcy są w stanie zignorować jeżeli w innych sprawach partia X im bardziej odpowiada lub uważają inne partie za zdecydowanie gorsze. Nie wspomnę już o lobbystach, którym zależy na tym, by stosowano określone rozwiązania.
 
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
Next
First Prev 7 of 9

Go to page

Next Last
Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED Mature 17+
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

The Witcher® is a trademark of CD PROJEKT S. A. The Witcher game © CD PROJEKT S. A. All rights reserved. The Witcher game is based on the prose of Andrzej Sapkowski. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.