Uwaga - notka będzie dość długa, ale starałem się zrobić ją w miarę przejrzystą. Nie jest jednak łatwo ustosunkować się do 15 stron rozmowy. Do wielu spraw chciałbym się ustosunkować (pasożytnictwo społeczne, eutanazja, kara śmierci), ale straciłbym na klarowności. A teraz łudzę się, że ją zachowałem
Przebiłem się przez całą dyskusję, od początku. Najbardziej - już na samym początku - zaskoczyło mnie chyba podejście, w myśl którego "przezwyciężenie ludzkich ograniczeń" stanowi "odrzucenie średniowiecznych wzorców". Może w takim razie warto jest sięgnąć do (chyba) najbardziej wiarygodnego źródła, czyli do World Transhumanist Association. Wita nas ono na swojej starej stronie hasłem: "
For the ethical use of technology to extend human capabilities". Wejdźmy na aktualną stronę Humanity+ (czyli WTA właśnie). Cytując za FAQ (podkreślenia są moją robotą, nie pochodzą z oryginału):
Max More said:
Transhumanism is a class of philosophies of life that seek the continuation and acceleration of the evolution of intelligent life beyond its currently human form and human limitations by means of science and technology, guided by life-promoting principles and values.
W związku z tym nie widzę sprzeczności między humanizmem i transhumanizmem.
Parachrist: absolutnie nie zgodzę się z Tobą, jeśli chodzi o poniższą opinię:
Parachrist said:
Jest to coś, co odróżnia nas od wszystkich znanych nam istot żywych. Czyli naturalny instynkt pomagania istotom słabszym, nawet za cenę "osłabienia stada" o czym ktoś tutaj wspomniał. Jest to dar czy przekleństwo, nie mnie oceniać? Właśnie dlatego społeczeństwo Sparty, chociaż może rozwinięte na swoje czasy militarnie, uznajemy za barbarzyńskie. Jak określić inaczej lud którego zasadą istnienia jest zrzucanie z urwiska słabo rokujących niemowląt. Słowo nieludzki, samo ciśnie się na usta.
I ten instynkt odróżnia nas od innych zwierząt? Przykro mi, ale moim zdaniem nie. Akurat to zachowanie jest typowe jako strategia przetrwania. Zwierzęta - w znakomitej większości przypadków - nie mordują swojego potomstwa, ponieważ nie spełnia społecznie ustanowionych norm. Choćby dlatego, że słabsi są potrzebni, by silniejsi mieli szansę uciec przed kolejnym ogniwem łańcucha pokarmowego. Ale to nie jest sprawa zimnej kalkulacji, a późniejszej walki o przetrwanie.
Tak naprawdę instynkt pomagania innym, to jedna z najbardziej pierwotnych postaw. Tym się zajmuje cała socjobiologia. George Price zdołał postawę altruistyczną sprowadzić do równania nazwanego swoim nazwiskiem. Czy to w czymkolwiek jej umniejsza? Moim zdaniem nie. Czy fakt, że emocje stanowią (?) wynik reakcji chemicznych w mózgu w jakikolwiek sposób sprawia, że są mniej wartościowe? Świadomość faktu, że ból to impuls elektryczny, w czymkolwiek zmniejszy jego intensywność?
Przywoływana była w pewnym momencie postawa skrajnego egoizmu w dzieciństwie, jako przykład postawy naturalnej. Spotkałem się z określeniem, że wszystkie dzieci są psychopatami (bodajże Robert Hare tak napisał, ale pewności nie mam). Całkowite skupienie na sobie i swoich potrzebach jest u dziecka postawą całkowicie uzasadnioną. Dziecko nie stanowi dla grupy korzyści. W tym stadium rozwoju nie może nic zaoferować grupie, więc ogranicza się do stawiania żądań. Czy będzie to dziecko ludzkie, czy szczenię, czy kocię, czy dowolne inne zwierzę - mechanizm jest podobny. Całkowite zapatrzenie w siebie i w swoje potrzeby. Jeśli ma przetrwać, to musi dbać wyłącznie o siebie i rywalizować z resztą miotu/grupy społecznej. Jednak potem sytuacja się zmienia. W miarę jak rośnie i zaczyna "zyskiwać" na społecznej przydatności dla grupy, zaczyna być uczona konieczności współpraca. Tak robią praktycznie wszystkie kultury (w tej chwili nie umiem przywołać innej postawy) i tak robią w większości zwierzęta. O ile nie wszystkie. Im jesteś starszy, tym korzystniejsze jest dzielenie się doświadczeniami z innymi i czerpanie z ich doświadczeń. A zatem korzystniejsze jest dbanie o utrzymanie jak największej grupy przy życiu, pomaganie sobie nawzajem. Także moim zdaniem: naturalność egoizmu - w dzieciństwie tak, później nie. Sprawia kalkulacji na podświadomym poziomie.
Widzę siebie jako transhumanistę. Uważam, że człowiek powinien korzystać z posiadanych możliwości i powinien siebie ulepszać, jeśli ma taką możliwość. Kończyny, możliwości umysłowe, cokolwiek. Ale czy to ma od razu oznaczać utratę tego, co mamy?
A czym jest dla mnie człowieczeństwo? To również empatia, to całe spektrum emocji (złych i dobrych, dla uproszczenia), ale przede wszystkim - kreatywność i tworzenie rzeczy nieprzydatnych. Czyli wrażliwość. Zwierzęta sobie pomagają, potrafią robić narzędzia. To, czego nie robią, to nie tworzą dzieł sztuki. Nie myślą o tym. Nie potrzebują tego. Nie posiadają tej wrażliwości. I mam wrażenie, że to jedyne co nas naprawdę różni.
Na koniec jeszcze jedno. Yngh: wyżej już z częścią Twoich opinii polemizuję (z innymi się zgadzam, choć akurat o nich w tym poście nie piszę - uwierz mi na słowo), ale mam ostatnie pytanie. W swoim wariancie Społeczeństwo 1 vs Społeczeństwo 2 wydajesz się nie uwzględniać jednego wariantu. Co jeśli "altruiści" stwierdzą w pewnym momencie: "postawa materialistów stanowić będzie zagrożenie dla naszych dzieci, musimy ich wyeliminować?", zanim materialiści uzyskają podobny wynik w swoim bilansie zysków i strat? Jeśli przyjmiemy, że będziemy nazywać altruistów idealistami, jak tutaj parę razy miało to miejsce, to taki scenariusz staje się jeszcze bardziej możliwy, w mojej opinii. Nikt nie urządzał przez całą historię ludzkości takich rzezi, jak właśnie ludzie opętani ideą. Nie doceniasz siły emocji, a przecież sam pisałeś w tym wątku o ich istotnej roli w niepokojach społecznych, o ile dobrze pamiętam.