Ja także widzę transhumanizm w ten sposóbTranshumaniści widza siebie jako pomost z jednej strony na drugą, a nie jako kres drogi.
Z małą poprawką - taki pogląd "postuluję" przy przyjętym założeniu, tj. że pojawił się taki problem, że bez przekroczenia pewnych barier dalszy rozwój będzie co najmniej bardzo utrudniony i społeczeństwo stanie przed wyborem, w którym perspektywa utrata tego, co obecnie rozumiemy jako człowieczeństwo, będzie kwestią kluczową. Krótko mówiąc, odnosząc się do "przezwyciężanie ograniczeń oznacza także odchodzenie od człowieczeństwa, rozumianego jako altruizm itd." - może, nie musi. Jak będzie, nie wiem.To co nas - mam wrażenie - óżni, to podejście do moralności. Ja uważam, że przejście do koeljnego etapu rozwoju nie musi oznaczać całkowitej jej zmiany. Ty - o ile dobrze rozumiem - postulujesz pogląd, że przezwyciężanie ograniczeń oznacza także odchodzenie od człowieczeństwa, rozumianego jako altruizm itd.
Argumenty dot. potencjalnej utraty człowieczeństwa w ogóle są przecież jednym z największych zarzutów odnośnie transhumanistów. Niestety, często są tworzone "po najmniejszej linii oporu" i "grają na emocjach". Tak czy siak, ja po prostu takiej perspektywy nie uważam za coś z gruntu "złego", jeżeli oznaczałoby to wiele innych korzyści, ale, co podkreślałem kilkukrotnie, ja opieram się na racjonalnych przesłankach - na gruncie moralnym kwestia jest znacznie bardziej sporna.
EDIT: Jedno mnie cieszy - w dyskusji nikt nie użył reductio ad Hitlerum (Stalinum) na serio. Niech Latającemu Potworowi Spaghetti będą dzięki.


