Jesteś kolejnym, który ,,to'' poczuł. Ja się zabierałem kilka razy do jedynki, a to jedna z najlepszych serii gier - w ogóle.
Wzięło mnie tak naprawdę po pokonaniu Gargulców na dachu Parafii. A ile się namęczyłem z takim drugim bossem - Taurusem, a on wcale taki trudny nie jest.
No, Taurus z początku był dość trudny, ale udało mi się go zrzucić z mostu

Jednak jak doszedłem do Demons Ruins (do których nie powinienem iść, bo nie zdobyłem Lordvessel i przemierzałem tą planszę na marne

), to spotkałem 10 takich, i jeszcze przy okazji 8 Capra Demonów i masę innego badziewia

I wtedy już trzeba było się nauczyć, jak sobie z nimi radzić
@Hostile
Jakim buildem skończyłeś ?
Jeszcze gry nie skończyłem, obecnie szturmuję Sen's Fortress (wcześniej musiałem wrócić się z Demon Ruins i The Catacombs, bo poszedłem do nich w złej kolejności

), a właściwie to muszę obecnie przygrindować 30000 dusz, by wykupić rozgrzeszenie, bo przypadkowo zaatakowałem kowala Andre

Na buildach się nie znam, ale gram Hunterem posługującym się łukiem i ulepszonym sejmitarem, stawiam głównie na szybkość i mobilność.
W ogóle cała moja gra to pasmo niekończących się nieszczęść i niepowodzeń. Co ciekawe, w końcu też spodobała się mojemu bratu (temu, dla którego to miałbyć prezent), więc tydzień temu na urodziny postanowiłem kupić mu coś w tym klimacie. Ale że w empiku nie znalazłem Dark Souls 2, to postawiłem na polskie Lord of the Fallen (była przecena z 49zł do 39zł). Po powrocie do domu okazało się, że ta gra jest w najnowszym CD-Action, które i tak regularnie kupuję
