Ok. 20 godzin Death Stranding 2 za mną, któryś z forumowiczów skusił się na drugą część symulatora kuriera od Hideo Kojimy?
Jestem bardzo dużym fanem pierwszej części, była dla mnie powiewem świeżego powietrza w zatęchłym już segmencie gier z otwartym światem, w których świat przestał mieć jakiekolwiek znaczenie - liczyła się tylko mapa napaćkana na każdym kroku znacznikami z powtarzalnymi siedmioma aktywnościami na krzyż, które odwiedzało się mechanicznie, bez pomyślunku, ze wzrokiem wlepionym w minimapę. Byle szybciej, byle jak, byle chodzić od punktu do punktu, żeby wybić bandytów, znaleźć skrzynkę itp. itd. Death Stranding kompletnie odwróciło ten gameplay loop, ów znacznik przestał mieć jakiekolwiek znaczenie, liczyła się podróż, droga, którą przemierzaliśmy do wyznaczonego celu. Planowanie podróży, zabranie odpowiedniej ilości ekwipunku, radzenie sobie z naturalnymi przeszkodami takimi jak strumyki, rzeczki, rzeki, pagórki, wzniesienia góry, czy w końcu deszcz temporalny, który niszczył nasze narzędzia. Tak, byli bandyci, byli wynurzeni, ale to znowu był element drogi, jedna z przeszkód w drodze do celu, a nie cel sam w sobie. Każdy krok miał znaczenie, tempo poruszania postaci miało znaczenie, gra wymagała od gracza ciągłego skupienia, bo przy cięższej dostawie łatwo było stracić równowagę i uszkodzić niesioną dostawę.
Do tego oryginalny koncept świata przedstawionego, fabuła zaprezentowana w dość dziwny, ale przez to intrygujący sposób, cudna muzyka m.in. od Low Roar i śliczna grafika. Widoczki zachwycają do dziś (mówię to z pełnym przekonaniem, bo przed sequelem odświeżyłem sobie jedynkę).
Jak na tym tle wypada póki co DS2? Dynamiczniej, jest po prostu więcej akcji. Ogólnie koncept gry się nie zmienił, to więcej +/- tego samego, ale rozbudowano te elementy, na które narzekało część graczy, które jedynkę uznało za nudną. Jako przykład podam, ze bardzo szybko (w porównaniu do pierwszej części) zdobywamy broń palną, która jedynie ogłusza przeciwników, a nie ich zabija. Skradanie zostało poprawione, strój który nosi Sam, ma statystykę kamuflażu (nie jest ona wyrażona cyferkami, ale jeden strój w opisie ma, że pomaga w kamuflażu w rejonie pustynnym, inny że w śnieżnym itd.). Dodane są nowe elementy uzbrojenia, np. granaty. Ba, wystarczy powiedzieć, że zdarzyła mi się misja, która polegała na oczyszczeniu terenu z bandytów. Żadnej przesyłki, żadnego ładunku odzyskania.
Ogólnie usprawnienia, czy pewne nowości są widoczne na każdym kroku. W jedynce mieliśmy kryptobioty? Dorzucimy w dwójce dwa kolejne rodzaje robaczków. W DS1 mogliśmy budować drogi? Dorzućmy do tego kolejkę. W pierwszej części były pewne elementy rozwoju postaci? Rozbudujmy to. Dodano nowe rodzaje przeciwników i tak można wymieniać, jak to w sequelu - więcej, więcej, więcej.
Grafika ponownie jest śliczna. Gram na podstawowym PS5 w trybie wydajności, lokacja którą odwiedziłem wczorajszego wieczoru urwała mi czapkę, była kapitalna. Nie powiem nic więcej, żeby uniknąć spoilerów, powiem tylko, że znajduje się rozdziale 5. Technicznie widać krok naprzód, gra działa w 60 fpsów praktycznie bez problemów, modele postaci są świetne i w stosunku do DS1 znacznie poprawiono np. mimikę twarzy. Jednocześnie jednak skłamałbym, gdybym nie przyznał, że pomimo, że pod kątem
technologicznym jedynka jest słabsza to pod względem projektu lokacji podobała mi się ciut bardziej (przynajmniej w porównaniu do lokacji, które do tej pory w sequelu odwiedziłem). To po prostu czysta preferencja, bardziej do mnie trafiają krajobrazy wzorowane na Islandii.
W każdym razie, póki co jestem bardzo zadowolony z sequela, gra mnie wciągnęła, jestem ciekawy historii i znowu z ogromną przyjemnością chodzę po świecie roznosząc paczki. Gdzieś może czasami brakuje mi spokojniejszego tempa pierwszej części, ale nie ma gry idealnej. Do końca daleko, ale wygląda na to, że Kojima dał radę.
EDIT:
Dziękuję za przeniesienie posta, nie spodziewałem się, że mamy osobny temat dla tej (już) serii.
View attachment 11418473