Jobs Support Register

Deus Ex

+
Też szłam non-lethal i kluczem było pokonanie najpierw tych ciężko opancerzonych, plus robota, ogłuszanie żołnierzy na pietrach tej konstrukcji zostawiłam sobie na później, bo oni robią mało szkody
 
Pierwszy Deus Ex jest jedną z moich ulubionych gier wszech czasów i co jakiś czas do niego wracam, by spróbować innych rozwiązań i poszukać ukrytych smaczków (które wciąż są odkrywane do dziś). Invisible War miał może całkiem dobrą fabułę, ale typowo konsolowe ograniczenia kompletnie zrujnowały rozgrywkę. Dlatego do Buntu Ludzkości podchodziłem zarówno z ogromnymi nadziejami, jak i obawami. Gdy skończyłem grę, rozsiadłem się w fotelu i popadłem w zadumę. Mam tak z niektórymi grami, że im więcej o nich myślę po ukończeniu, tym lepsze się stają (Wiedźminy, Spec Ops: The Line, seria Metal Gear), ale w przypadku Buntu Ludzkości było odwrotnie i im więcej o tej grze myślałem, tym gorsza się stawała.

Fabuła była strasznie przeciętna, może poruszała ciekawą tematykę, ale poza tym była prosta, słabo napisana i pełna nijakich postaci. Kiedy coś zaczyna się w niej wreszcie dziać, okazuje się że to już sama końcówka gry. Grzechem śmiertelnym jest jednak to, że gra którą cechą charakterystyczną powinna być swoboda działania, ogranicza ją przyznając sporą ilość bonusowych punktów doświadczenia za przekradnięcie się przez cały etap i oszczędzanie wrogów. Sam przechodziłem w ten sposób całą grę, ale przez to w ogóle nie mam ochoty do niej wrócić. Po co ryzykować i próbować w inny sposób rozwiązać napotkane problemy, skoro gra mnie bez przerwy za to karze? W jedynce dostawałeś doświadczenie jedynie za postęp w grze i odkrywanie sekretów, co zachęcało do eksperymentowania i pozwalało na większe zróżnicowanie, czego w Buncie Ludzkości brakuje.

Ogólnie to niezła gra, ale pod wieloma względami rozczarowująca. Ze względu na średnią fabułę i wyżej wspomniane ograniczenia, ukończyłem ją raz i od tamtej pory nawet nie tknąłem ponownie.
 
Ja nawet nie wiedziałem, że da się tą pilot uratować. Dopiero gdy przeglądałem listę osiągnięć to się o tym dowiedziałem. No i dobra, nie wszystko musi mieć szczęśliwy przebieg wydarzeń. :)
 
Last edited:
Dobra, żeby była przeciwwaga (i dawno o tym nie pisałem) - Deus Ex HR jest mocno średni. Fabuła bez rewelacji, fatalne zakończenie, poziomy są w widoczny sposób tworzone pod gracza itd. Gdyby nie to że bardzo przyjemnie zabija się po cichu to bym nie skończył ;)
Zakończenie jest takie sobie, ale ogólnie fabuła i klimat trzymają wysoki poziom. Doskwiera natomiast pewna klaustrofobia - z jednej strony huby są dość małe, z drugiej z powodu swojej "korytarzowości" i braku FT, bywają frustrujące (pod tym względem podobnie czułem się w Vampires).

Zgadzam się jednak, że DE:HR to "jednorazówka".

Dziwne. :D Jeszcze się z taką awersją do FPP nie spotkałem. Dla mnie to w sumie obojętne czy gram w TPP czy FPP.
Ja osobiście wolę TPP, ale FPP jakoś mnie nie odrzuca. W strzelankach (np. Far Cry, Borderlands) jest chyba jednak lepsze. Najlepiej mieć wybór - za to akurat cenię gry od Bethesdy.
 
Last edited:
Małe mapki i niezbyt wiarygodny świat (NPCe niezbyt reagują na poczynania gracza a ogłuszony przeciwnik będzie leżał niczym kukła do końca świata) były minusami Buntu Ludzkości. Gra była dość liniowa a zakończenie przypominało to z ME3. Mamy trzy przyciski i możemy je wybrać, super. Poza tym zgadzam się, iż gra narzuca skradankowy styl przy czym walki z bossami trzeba rozwiązać drogą siłową. U mnie granaty energetyczne + częsty zapis podczas walk z nimi okazał się kluczem do sukcesu i dość szybko każdą taką walkę udało mi się wygrać. Ale w ogólnym rozrachunku, mimo swoich wad, na które trzeba przymknąć oko, jest to bardzo dobra i wciągająca gra.
 
Gra była dość liniowa a zakończenie przypominało to z ME3. Mamy trzy przyciski i możemy je wybrać, super.
No, jednak odwrotnie - DE:HR wyszedł rok przed ME3. To raczej Bioware zrzynało tutaj od Eidosu.

A z walk pamiętam jedną dość frustrującą, gdzie Jensen zostaje pozbawiony możliwości cybernetycznych.
 
Wersja reżyserska nieco poprawia walki z bossami, ale fakt to rozwiązanie było beznadziejne. Mi małe mapki nie przeszkadzają, wystarczy, że mam kilka możliwych dróg i jestem zadowolona :p
 
@maritimus
Ta walka była bez wszczepów tylko wtedy, kiedy zdecydowałeś się wymienić chipa. Jeśli w miarę uważnie śledziło się fabułę, można było się zorientować, że to nie najlepszy pomysł
@sebogothic
Fabuła w pierwszym DE też nie była jakimś szczytem wyrafinowania, nie oszukujmy się :D
 
Nie. Cyberpunk to dla mnie przede wszystkim lata 90. i 80. (90. wymieniam w pierwszej kolejności z racji wieku), bo z tych czasów pochodzi zdecydowana większość tego, co w ogóle klasyfikuje się do tej żanry. Od drugiej połowy lat 90. - o czym zresztą była mowa w wywiadach z Pondsmithem - Cyberpunk zaczął przymierać, by wreszcie zacząć wołać zza grobu, pojawiając się już bardziej na zasadzie "elementów cyberpunku". Sam pomysł CDPR na wskrzeszenie CP2020 pod postacią 2077 jest przecież także chęcią wstrzelenia się w niszę, która powstała przez ostatnią dekadę. Natomiast skąd od razu wziąłeś "sztukę" jaką taką, nie wiem, tym niemniej lubię tak klasyczną, jak i nową - zależy o czym mówimy (chociaż w przypadku gier i muzyki zdecydowanie preferuję klasykę).

Co się miast tyczy kolorów, to dyskusję sam wywołałeś, bo ja napisałem tylko tyle, że nie podoba mi się złoty filtr w Human Revolution, kropka. To, że klasyczny cp = niebieski i zielony jest Twoim twierdzeniem, ja powiedziałem tylko tyle, że w klasycznym cyberpunku dominowały chłodne kolory - chociażby z uwagi na fakt, że akcja cyberpunkowych filmów/gier/anime rozgrywała się głównie w nocy. A teraz uwaga: w moim ulubionym cyberpunkowym arcie dominuje właśnie złoty kolor:


Co nie oznacza automatycznie, że podoba mi się gra, w której wszystko jest puszczone przez złoty filtr - CHOCIAŻ DO KOLORU JAKO TAKIEGO NIC NIE MAM.
Polemizowałbym czy to jest cyberpunk, po trochu future/sci-fi ale reszta to symbolizm i kalejdoskop...

Cyberpunk nigdy nie przymierał, tylko słychac o nim nie było :D Npisze tylko o Nealu Stephensonie: Diamentowy Wiek, Zamieć... z innych był Wurt J. Noona i kilka innych śmiałych wizji cybera. Może nawet Accelerando, ale to już odległy post-, czy trans-, humanizm.
 
Najlepiej mieć wybór - za to akurat cenię gry od Bethesdy.
Osobiście nie wyobrażam sobie grania w gry Bethesdy w TPP. Skręca mnie na samo wspomnienie trzeciego Fallouta (fatalne modele, animacje, koszmarny silnik, resztę pomijam). Jeśli już chcemy taki bajer umieścić w naszej grze to powinniśmy się postarać, aby w miarę dobrze to wyglądało. No ale racja, dzięki temu, że miałem wybór mogłem skończyć grę bez większego uszczerbku na zdrowiu.
 
Osobiście nie wyobrażam sobie grania w gry Bethesdy w TPP. Skręca mnie na samo wspomnienie trzeciego Fallouta (fatalne modele, animacje, koszmarny silnik, resztę pomijam). Jeśli już chcemy taki bajer umieścić w naszej grze to powinniśmy się postarać, aby w miarę dobrze to wyglądało. No ale racja, dzięki temu, że miałem wybór mogłem skończyć grę bez większego uszczerbku na zdrowiu.
Wybór jest tutaj dobry choćby po to, aby popatrzeć na własną postać. Brak takiej opcji denerwował np. w Borderlandsach.
 
A tam czytałem tu komentarze o misji aby uratowac panią pilot, jest trudniejsza rzecz w tym miejscu :

Chodzi o achievment aby nikt nie zginął to dopiero trudność, musimy uratować panią pilot i żołnierzy co nas atakują uchronić przed zgonem nawet nie z naszej winy!,

Chodzi o to żeby w miejscu co spada czołg, nikogo nie było, musimy oczyścić teren z nieprzytomnych żołnierzy, aby nikt nie obarwał przy upadku czołgu bo zgon pójdzie na nasze konto !. No to co wszyscy strzelają ranna pilot czeka, a ja podnoszę żołnierzy w miejscu gdzie spadnie czołg i przerzucam w bezpieczne miejsce
 
Last edited by a moderator:
Odpaliłem Director's Cut... Rany, ale schrzanili optymalizację! Podstawka śmigała, a DC na tych samych ustawieniach i tym samym sprzęcie chodzi mniej płynnie. Spodziewałbym się czegoś odwrotnego, tj. polepszenia optymalizacji, w końcu to DC, coś jak, hem hem, Edycja Rozszerzona. A tu klops. Żenada.
 
Dziwne, nie zauważyłam żadnych różnic. Obie wersje chodzą mi równie dobrze, na tych samych ustawieniach.
 
Ciężko mi stwierdzić różnicę, jako że w podstawkę grałem na starszym sprzęcie (Quad 2,6; GTX 460; 8 GB DDR 3), ale nie chodziła mi ona najlepiej.
 
Wiele ten DC wnosi? Podstawkę przeszedłem i byłem zachwycony, ale tym DC nigdy się nie zainteresowałem.
 
Poprawia sztuczną inteligencję wrogów, lekko modyfikuje walki z bossami i dodaje komentarze twórców. Generalnie jest to płatny patch, proceder jak dla mnie karygodny.
 
Jedyna rzecz jaka mi się nie podoba w DC to pozbawienie gry złotego filtra. Robił on dużo lepszy klimat niż obecnie.
 
Last edited: