A, tak, to było całkiem-całkiem. Podobał mi się epilog w tej grze, a jak potem sprawdzałem na Wiki, ile jest kombinacji, to byłem pod wrażeniem

. Fajne też było to, że różne były początki historii, w zależności od typu postaci.
Generalnie DA:O było dość liniowe - owszem, same początki (tytułowe? Origins) były niepowtarzalne (bodaj 6 czy 7 wariantów), i trochę wpływały na pojedyncze "duże" questy (w skrócie, powroty), ale poza tym nieliniowość była minimalna, a różne kluczowe decyzje raczej "wychodziły" dopiero w owym "wielokombinacyjnym" epilogu. Chociaż muszę przyznać, że niektóre efekty bywały zaskakujące - np. w Orzammarze raczej nie czujemy się chętni popierać Bhelena (a już szczególnie), ale ostatecznie okazuje się on bardziej światłym władcą.
Niestety, "środek", czyli "mięsko", strasznie na tym ucierpiał, bo tak to się wlokło, że #orany.
Owszem, dlatego na drugi gameplay skusiłem się dopiero po paru latach, kupując w steamowej zniżce Ultimate Edition. No i trochę zrobiłem go pod kątem DA:I (potem powtórzyłem sobie DA2 z save'm z DA:O - bądź co bądź mamy spotkać zarówno Szarego Strażnika, jak i Hawke, czyli podwójnie "siebie" - doświadczenie dość ciekawe).
A zatem niby potencjał replayability mizerny - ale przecież zrekompensowany przez objętość gry. "Stockowa" wersja jak pamiętam, zajęła mi jakieś 65 godzin, a Ultimate (z wszystkimi dodatkami, ale już bez rozgrywania dodatkowych "początków" - bo te przerobiłem z ciekawości na początku pierwszego playu) dokładnie
99 godzin. Jak na grę fabularną, a na dodatek pozbawioną elementu grindu (ze spawnami itd.) - to wartość więcej niż przyzwoita. Sam nie kojarzę podobnie długiego tytułu. Może stare BG czy Torment... ale obstawiam, że byłyby porównywalne.
Bardzo jestem ciekaw
długości DA:I. Obstawiam coś pomiędzy DA:O a DA2 - bliżej licząc na jakieś 50-60 godzin. Gdyby było poniżej 40 - byłbym mocno rozczarowany. Chyba, że nieliniowość będzie naprawdę spora, ale znając Bioware - obstawiam elementy czysto kosmetyczne.
Brzmi ciekawie. Jakaś nowość. Zastanawiam się, czy to będzie tylko taki bajerek, powodujący, że postać gracza wykona co najwyżej inną animację, ale reakcje NPCów się nie zmienią, czy będzie miało rzeczywisty wpływ na rozgrywkę.
Tak w sumie było już w DA2, gdzie zależnie od kwestii mieliśmy albo wybór (tak/nie), albo ton wypowiedzi (gdzie właściwie prawie zawsze wybierało się "sarkastyczny/złośliwy", bo był najzabawniejszy i najlepiej napisany).
W sumie tutaj wchodzimy na "czarno-biały" (gdzie opłaca się konsekwentnie być draniem ALBO aniołem), a zarazem "paskowy" system reputacji i relacji - dość typowy dla Bioware, a niekoniecznie dobry, czasem nawet wyśmiewany.. A od tego jeden krok do elementów romansowych...