Swoją drogą jeśli te książki tematycznie związane z DA są gorzej napisane, niż dzieła Sandersona - który mistrzem słowa nie jest i choć fabułę umie stworzyć, to z opisaniem miewa problemy - to chyba nie warto się za nie brać.
Jak dla mnie są gorzej napisane od Sandersona, chociaż mi akurat Sandersona czyta się świetnie. Fabularnie Gaider też dupy nie urywa, nie ma startu do lepszych autorów. Jeśli ktoś grał w Inkwizycję, to czytanie np. Rozłamu nie powinno go niczym zaskoczyć (fabuła dzieje się pomiędzy DA 2 a Inkwizycją), tym bardziej, że w kodeksie znajdziemy wszystko o zakończeniu tej książki.
Ciekawy jestem poziomy tych dwóch nowych wydawnictw ze świata DA, tam jacyś inni autorzy są. Nie przewiduję jednak rewelacji.
Jak dla mnie są gorzej napisane od Sandersona, chociaż mi akurat Sandersona czyta się świetnie. Fabularnie Gaider też dupy nie urywa, nie ma startu do lepszych autorów. Jeśli ktoś grał w Inkwizycję, to czytanie np. Rozłamu nie powinno go niczym zaskoczyć (fabuła dzieje się pomiędzy DA 2 a Inkwizycją), tym bardziej, że w kodeksie znajdziemy wszystko o zakończeniu tej książki.
Ciekawy jestem poziomy tych dwóch nowych wydawnictw ze świata DA, tam jacyś inni autorzy są. Nie przewiduję jednak rewelacji.
Mnie też się Sandersona bardzo dobrze czyta, a Archiwum Burzowego Światła z miejsca wskoczyło w moją czołówkę sag fantasy, co nie zmienia faktu że styl to on ma mało wyrafinowany.
Jest jakiś sposób na zniszczenie Studni Smutków? Bo miałem do wyboru jedynie osobę, która się napije (Inkwizytorka lub Morrigan).
W drodze wykonałem wszystkie rytuały i współpracowałem z elfami. Może wskoczenie do dziury w pogoni za templariuszami dałoby taką opcję? Ktoś próbował?
Ukończyłem dziś watek fabularny powiązany z moją Hawkeówną:
Z początku strasznie irytowało mnie, a potem już tylko bawiło, jak moja Hawke'ówianeczka oburza się widząc magię krwi, podczas gdy prowadziłem ją w DAII była zepsutą do szpiku kości użytkowniczką magii krwi właśnie. Nie wspominając o tym, że nie bardzo lubiła się z Varrickiem, a tymczasem w Inkwizycji strasznie się z nim przyjaźni. Zalety Keep'a. Grrr. Nie podobał mi się też fakt, że z poziomu badasa jakim była na zakończenie DAII spadła do poziomu jakiegoś pionka od zabezpieczania tyłów, tudzież nic nieznaczącego słupa miotającego sztucznie ognie w trakcie starcia. Podczas gdy powinna masakrować przeciwników na polu walki, tym bardziej, że przed pojawieniem się naszej postaci była ponoć głównym kandydatem na Inkwizytora.
Reasumując jej historia bardzo mnie zawiodła.
Z drugiej strony powrót Morrigan niezwykle udany. Przyszła i od razu podniosła reszcie postaci poprzeczkę. Przesiadka na frosbite była dla niej wyjątkowo łaskawa. Ma dobrze napisane dialogi i ciekawą role w fabule. Widać, że budzi respekt. Tu dla odmiany Keep się spisał, bo wszystkie ważniejsze decyzje są odzwierciedlone, włącznie z jej relacją z Bohaterem Fereldenu (oraz wyjaśnieniem, dlaczego jest nieobecny).
Czekam z niecierpliwością jak zostanie rozwinięty wątek Kierana.
Myślałem, że DA:I już mnie niczym nie zaskoczy o tu proszę: postanowiłem wybrać się na smoka z okolic Crestwood. Jak tylko go dojrzałem rozpocząłem atak magiem w trybie zręcznościowym.
Biedny smok najwyraźniej nic nie zauważył i grzecznie stał w tym samym miejscu aż po ~10 minutach wyzionął ducha. Zabić smoka jedną postacią, bez najmniejszego draśnięcia - bezcenne...
Swoją drogą trochę skopany jest balans jeśli chodzi o magów - w trybie zręcznościowych mają tak gigantyczny zasięg, że często można zabić przeciwnika, który nie jest w stanie nas dojrzeć. Podobnie jest pewnie w przypadku łuczników (jeszcze nie sprawdzałem). Na razie testuję w drugim podejściu Knight Enchanter'a, który jest mocno przegiętą specjalizacją
Walka z koszmarem w pustce zajęła mi jakieś 10 sekund: duchowe ostrze + bariera regenerująca się od zadawanych obrażeń = kompletne szaleństwo.
Auto-atak istnieje w trybie taktycznym, chociaż prawdopodobnie nikt przy zdrowych zmysłach tego trybu nie używa. Tak czy siak, inicjatywa BW jak najbardziej pozytywna. Trochę późno, DA:I zniknęło z mojego dysku bezpowrotnie, wątpię żeby pojawił się na nim jakikolwiek kolejny ich produkt, beta patch PC, czy nie. W sumie dobrze wyszło, gdyby gra mnie tak nie zawiodła, prawdopodobnie nigdy nie odpaliłabym Wiedźmina 2ki :3
Dzięki za info, Nars.
Jestem psychiczny w takim razie, bo każdą walkę tak toczę Sztuczna inteligencja w tej grze nie istnieje i kiedy komuś każę coś zrobić to przestaje to robić kiedy tylko przełączę się na inną postać (podawałem wcześniej przykłady z łucznikiem zbiegającym ze wzgórza w tłum wrogów czy wojownikiem, który zamiast dobić wroga nagle biegnie do innego). Jedyna opcja żeby walka przebiegała tak jak tego chcę to właśnie tryb taktyczny, ciągłe pauzowanie i przełączanie się między postaciami.
PS. Gram na poziomie trudnym z opcją friendly fire więc lajtowe naciskanie jednego guzika nie wystarczy
@HuntMocy
Właśnie w tym problem był, że ja też używałam trybu taktycznego w każdej walce (NM, FF). Ostatni patch (4 bodaj) wyeliminował autocentrowanie wybranej postaci, co znacznie poprawiło grywalność, wg mnie (jeśli ktokolwiek śledzi BSN, to wie doskonale, że konsolowcy podnieśli larum po tym patchu - dla nich autocentrowanie pasowało idealnie). W całej rozciągłości zgadzam się, SI w DA:I nie istnieje, nie przekonuje mnie argument (który wielokrotnie widziałam tu i ówdzie), że bez masy skryptów edytowalnych przez gracza automaty wiedzą co robić, bo nie wiedzą, niektóre ze zdolności są zachowawcze i istnieją specyficzne sytuacje w których warto czegoś użyć, pomijam już nawet unikanie obrażeń i atakowanie na oślep.
Gra i tak sprowadza się do naciskania trzech guzików w większości przypadków. Nie ma taktyk na potworki, mob to mob, jedyne różnice w zachowaniu wrogów to zwierzęta leśne (które uciekają), i... cała reszta. Poziom trudności sprowadza się do wydłużenia paska życia, nawet Quake sprzed 10 lat rozróżniał poziomy zwiększając parametr celności przeciwników, a nie tylko HP. Ok... miałam zacząć ścieżkę Roche'a W2, a nie bulwersować się DA:I - wszak i tak to nic nie da.
:3
@HuntMocy Grę przeszyłem 2 razy na koszmarze + obrażenia od sojuszników. I o ile przeciwnicy posiadają SI z diablo to u sojuszników jest poprawna (wystarczy im wyłączyć kilka ataków). Choć muszę powiedzieć że było to niezłe utrudnienie (już nie pamiętam ile razy drużyna padła przez kiepsko użytą szarże lub potężne uderzenie).
Kiedy przechodziłem grając wojowniczką, to w walkach używałem tylko trybu taktycznego (w zręcznościowym nie dało rady precyzyjnie wycelować odległość dla Doskoku i cięcia). Z kolei dla maga lepiej sprawdza się tryb zręcznościowy - dużo większy zasięg z jakiego można rozpocząć walkę (zbyt duży IMO). Dodatkowo, podstawowy atak Rycerz Zaklinacza (Duchowe ostrze) w trybie taktycznym jest kompletnie nieużywalny.
Pisząc recenzję umknęło mi opisanie jeszcze jednego mankamentu jakim jest polonizacja (na którą zostałem skazany przez idiotyczną politykę EA). Nie byłaby nawet najgorsza, gdyby nie:
1. Notoryczne mylenie płci jeżeli nasza inkwizytorka oraz bohaterka Kirkwall to kobiety. XXI wiek, lata doświadczeń w przekładzie gier na język polski a problemy z właściwymi końcówkami czasowników nadal występują.
2. Bywa, że przetłumaczony tekst ma zupełnie inne znaczenie niż oryginał
np. Dorian w pewnym momencie opowiada o Alexiusie: o tym, jak jego rodzina została napdnięta przez pomioty, które zabiły mu żonę, a syna zakaziły Plagą. Tymczasem w tłumaczeniu czytamy, że pomioty zabiły zarówno jego żonę jak i syna. Kompletny bezsens, biorąc pod uwagę fakt, że rzeczonego syna chwilę wcześniej spotkaliśmy
3. To wszystko jednak pikuś biorąc pod uwagę kardynalne błędy w tłumaczeniu opisów umiejętności. Przykład: umiejętność Rycerza Zaklinacza Tarcza Pustki (Fade Shield). Każdy atak jaki wyprowadzimy wzmacnia naszą barierę o 30% obrażeń jakie zadamy przeciwnikowi. Tymczasem w polskim tłumaczeniu czytamy, że "każdy cios, który [wrogowie] ci zadadzą wzmacnia twoją barierę. Im więcej otrzymasz obrażeń, tym potężniejsza będzie twoja bariera. Kompletne nieporozumienie, wprowadzające w błąd co do tego jak działa dana umiejętność. Podobnie sprawa wygląda z niektórymi arcymistrzowskimi materiałami rzemieślniczymi (tymi które regenerują nasze życie np. o 15% obrażeń jakie nasza postać zada przeciwnikowi - w tłumaczeniu tymczasem stoi "Leczy 15% otrzymanych obrażeń".
Nie wspominając już nawet o takim babolu jak specjalizacja Żelaznego Byka (Reaver czyli Łupieżca; w polskiej wersji - "Wojowniczka"; ręce opadają). Naprawdę, w produkcji AAA tego rodzaju błędy nie powinny mieć miejsca.
Zagrałem w końcu w pierwszego Dragon Age'a (magiem, jak nie ja) i początek mnie zachęcił (Katorga i mag krwi), ale odrzuca mnie praktyczny brak reakcji na 'chamskie' dialogi. Chciałem sobie porolplejować takiego właśnie maga-chama, ale nie mogę, bo jak do króla mówię "człowieczku" to się śmieje że fajny jestem, i tak z każdym....
@mrrruczit
Bo król tak po prostu ma. Za to jak grając dalijskim elfem powiedziałem kapłance gdzie może sobie wsadzić błogosławieństwo Stwórcy, w którego moja postać nie wierzyła, to zaliczyłem śmiertelną obrazę :-D
BTW, mag to niezły wybór na postać. Polecam kombinację Spirit healer + Arcane warrior (drużynowi wojownicy stają się zbędni).
Jak grałem miejskim elfem to często spotykałem się z tzw. gnojeniem mojej postaci przez innych (szczególnie ludzi). Z kolei grając krasnoludzkim szlachcicem na każdym kroku miałem do wyboru opcje dialogowe pokazujące moją wyższość (coś w stylu 'jakim prawem się do mnie odzywasz wieśniaku?'), ale odgrywając postać, która jednak próbuje zerwać z tradycją to inni przedstawiciele szlachty dziwnie na mnie patrzyli No i tak jak pisał arturius_c, Cailan jest po prostu typem spoko gościa, który ze wszystkiego żartuje i brata się z ludźmi innych stanów.
Poza tym Cailan miał fioła na punkcie Szarych Strażników, a nasza postać zostaje przedstawiona przez Duncana jako bardzo obiecujący rekrut, co może też wpływać na nastawienie króla.
Swoją drogą, rzecz, która mnie mocno irytowała w DA: Inquisition to:
właśnie kwestia Szarej Straży. W DA:Origins zostali oni przedstawieni jako jednostka elitarna - najlepsi z najlepszych, stworzeni do walki z pomiotami. Tymczasem w Inkwizycji nie dość, że dali się podejść jak dzieci, to jeszcze kompletnym idiotyzmem był plan pt. "zabijmy wszystkich Starych Bogów; w tym celu sprzymierzmy się ze starożytnym pomiotem". Elitarna Szara Straż podejmująca taką współpracę? I do tego bezgranicznie ufająca tevinterskim Magistrom? Bez sensu.