Nie jest ok. Kolekcjonerki już dawno się sprzedały i nagle posiadacze Xboxa One dowiadują się że dostaną coś jeszcze oprócz tego co było zapowiedziane podczas gdy pozostali obejdą się smakiem. Inaczej by to wyglądało gdyby od początku było wiadomo, że każda platforma dostanie jakiś unikatowy gadżet. Część ludzi pewnie i tak by marudziła powołując się na cytat o równym traktowaniu graczy, ale przynajmniej sytuacja byłaby mniej nieprzyjemna. News jasno też daje do zrozumienia, że wszystko powstało we współpracy z Microsoftem, od razu nasuwają się skojarzenia z czasową ekskluzywnością Tomb Raidera czy innymi tego typu akcjami. Skala inna, ale przekaz ten sam: ktoś sypnął kasą żeby mieć coś extra tylko dla siebie, a tym samym zachęcić ludzi do wybrania właśnie swojej wersji podczas podejmowania decyzji o zakupie.
Jak już parę osób słusznie zauważyło, CD Projekt RED jawił się jako mesjasz branży. Wszyscy inni są niefajni, dają mało żądając za to mnóstwo kasy, nie traktują graczy równo, wciskają kit. REDzi zawsze byli stawiani po drugiej stronie barykady jako przykład, że można robić gry z wysokiej półki i jednocześnie być fair wobec graczy. Gdyby EA czy Ubisoft coś takiego ogłosił to reakcje byłyby inne, "Ekskluzywny dodatek? Nic nowego." czy "Spodziewałem się, nie byliby sobą gdyby czegoś takiego nie zrobili.", ale nie REDzi. Dlatego ogłoszenie ekskluzywnych dodatków na Xboxie One odbiło się aż takim echem mimo iż chodzi o fizyczne gadżety nie wpływające w żaden sposób na wrażenia z gry.
Poza tym, firmy które dzisiaj kojarzą się z masą DLC, wyciętą zawartością z gry i sprzedawaniem jej osobno, ekskluzywnymi rzeczami na poszczególnych platformach też nie od razu miały taką opinię. Zaczęło się od drobiazgów, a teraz jest jak jest. Może REDzi nie posuną się dalej, ale niebezpieczeństwo istnieje. Eksperymentowali już z zabezpieczeniami i DLC ekskluzywnymi dla różnych sklepów co nie spotkało się z pozytywnym przyjęciem (a przy okazji spowodowało mnóstwo problemów przy premierze, pamiętna kurtka i 50 mb). Szybko to jednak naprostowali wywalając DRM (za co chyba zostali pozwani przez Namco jeśli mnie pamięć nie myli), a dodatki udostępnili wszystkim. Teraz już tak łatwo nie będzie się tego dało naprawić.
Podsumowując, wizerunek fajnych gości z sąsiedztwa, którzy na pierwszym miejscu zawsze stawiają graczy na co pracowali latami został teraz poważnie nadszarpnięty przez jedną decyzją. I to decyzję dotyczącą w zasadzie drobiazgu, bo gra przecież będzie tak samo dobra bez względu na to czy gramy na PC, Xboxie One czy PS4, czy mamy edycję zwykłą, cyfrową czy kolekcjonerską, czy mamy karcianego Gwinta i płócienną mapę czy nie.