@Carramba1 - akurat na brak moich postów narzekać raczej nie możesz, więc nie do końca rozumiem zarzut - wypowiadam się na forum często, może nawet za często.
Jako moderator natomiast wkraczam w sprawach porządkowych, siłą rzeczy to nie są sytuacje fajne i wesołe, bo wtedy jest potrzebna nasza interwencja, czy się mylę?
Nie jest fajnie, kiedy jak bumerang powraca jakiś temat - temat przewałkowany na milion sposobów.
Ok, redzi wrzucają za mało materiałów, media się powtarzają w publikacjach, to wszystko prawda.
Ale ile razy można na to psioczyć?
Kogo to ma bawić, komu sprawiać frajdę?
Dlaczego ciągle ta sama grupa osób tutaj przynosi ten sam klimat negacji, marudzenia, krytyki? Po co? Co to ma na celu? Jeden, dwa razy - ok, rozumiem, ktoś ma o coś żal, słusznie w sumie. Ale w kółko o tym pisać - po co?
Po drugiej stronie sytuacja, kiedy ktoś w kółko pisze o swoim zachwycie, jakie coś jest wspaniałe i w ogóle. To też na dłuższą metę nużące, ale chyba jednak bardziej pozytywne? Bo co jest pozytywnego w krytykowaniu i punktowaniu?
Wkraczamy tu jako moderatorzy, bo - jak widać - lepiej od tych krytykantów znamy regulamin: a stanowi on jasno, że za psucie zabawy innym będziemy zwracać uwagę. I takie bezustanne marudzenie jest psuciem atmosfery, co byś, Carramba, nie myślał.
I kolejny raz powtórzę, skoro sytuacja wymaga: nikt tu nie zamyka ust krytyce, więc uniżenie proszę, żeby nie podnosić takiego argumentu, bo jest bezzasadny. Ale jest ogromna różnica pomiędzy wyrażaniem krytyki a mękoleniem. Mękolenie to już jest czysty trolling, macie tę świadomość?
Nikt za to warna nie dostał, bo nie widzimy takiej potrzeby - ale nie oczekujcie, że nie będziemy reagować w sytuacjach, kiedy ktoś (te same nicki ciągle, interesujące, prawda?) zaczyna eskalować jakiś problem, a potem się jeszcze dowiadujemy, jacy to jesteśmy wstrętni, że się odzywamy. Toż to nagonka!
My - nagonka?
A jak nazwać krytykowanie w kółko za to samo? No?
@raison d'etre - lubujesz się we wtykaniu szpilek, ale to w sumie miłe, że chce Ci się na tyle wnikliwie czytać moje posty, żeby cytaty z nich potem stosować przeciwko nam. Przynajmniej czytasz, to cenne.
Generujesz w tym momencie problem z istnienia jakiegoś tematu, którego forma nie jest dla Ciebie sensowna.
Dla Ciebie - nie, dla innych - tak. Ty przeczytałeś wszystkie te artykuły linkowane i sto innych, ale są ludzie, którzy tego nie zrobili i to jest temat dla nich. Dlaczego im tego odmawiasz?