Ekranizacja Sagi - czy za drugim razem będzie lepiej? (Hollywood, Platige Films, Netflix)

+
Status
Not open for further replies.
To jest bardzo fajne opowiadanie do ekranizacji.
Też tak uważam - i chciałbym, żeby było zekranizowane dokładnie bo jest istotne dla całej fabuły, przynajmniej książek. Poza wymienionymi umilaczami można też tam sprawnie wepchnąć trochę ekspozycji/wątków innych gości, czyniąc ich zaproszonymi na ucztę.
 
Tak naprawdę dla historii (przynajmniej serialowej) istotne jest tylko to, by Geralt miał udział w wydarzeniu prowadzącym do złożenia obietnicy związującej go z dzieckiem Pavetty i Jeża. A czy będzie to uczta z Jeżem czy też zupełnie inne zdarzenie z ich udziałem, to już w sumie bez znaczenia dla dalszych losów bohaterów. Jedynymi postaciami z tego opowiadania, z którymi jeszcze się później Geralt spotka, będą Calanthe, Duny i Myszowór. Więc równie dobrze może ono zostać bardzo mocno zmodyfikowane.
 
Tak naprawdę dla historii (przynajmniej serialowej) istotne jest tylko to, by Geralt miał udział w wydarzeniu prowadzącym do złożenia obietnicy związującej go z dzieckiem Pavetty i Jeża.

No tak, jak mógłbyś się ze mną zgodzić, prawda? :)

A wydarzenie jest bardzo istotne nie tylko z powodu tego punktu fabularnego, o którym piszesz - zwłaszcza, że na dobrą sprawę o "historii serialowej" jak to określiłeś nie wiemy nic.

Po pierwsze, jest to wydarzenie zawiązujące fabułę z punktu widzenia sagi i opowiadania doń wprowadzającego. Po drugie, opowiadanie pokazuje magiczne, nadnaturalne zdolności Pavetty, a waga tego w kontekście Dziecka Niespodzianki jest gigantyczna. Po trzecie, całe wydarzenie kładzie się cieniem na postrzeganiu Geralta w Cintrze, przede wszystkim przez Vissegerda. A to z kolei ma znaczenie z punktu widzenia geopolityki wiedźminlandu i roli samej Cintry. Opowiadanie przedstawia też Lwicę z Cintry i jej istotne cechy charakteru i sposób rządzenia, który również ma potem znaczenie bo wpływa na jej decyzje dotyczące Ciri.

Do tego przedstawienie Skellige, gdzie Ciri się praktycznie wychowywała i obstawiam, że ten wątek ma szansę być rozwinięty w serialu. Ostatnio się zastanawialiście, czego dotyczą zdjęcia z planu i w jakich opowiadaniach był śnieg. W opowiadaniach - żadnych. Ale już na przykład wydarzenia na Skellige z dzieciństwa Ciri, takie jak skok przez głazy już a i owszem.

Z punktu widzenia nie tyle fabuły, co przedstawienia bohaterów jest to ważne opowiadanie. Spłycenie, jakiego dokonujesz byłoby zabójcze dla szeroko rozumianego storytellingu.

A czy będzie to uczta z Jeżem czy też zupełnie inne zdarzenie z ich udziałem, to już w sumie bez znaczenia dla dalszych losów bohaterów.

To co piszesz jest w ogóle mało konsekwentne, bo wychodząc z tego założenia właściwie żadne opowiadanie nie jest potrzebne, bo wszystko może się wydarzyć w innych okolicznościach i z udziałem innych bohaterów:

Jedynymi postaciami z tego opowiadania, z którymi jeszcze się później Geralt spotka, będą Calanthe, Duny i Myszowór.

No właśnie, a przecież ich pierwsze spotkania mogą się odbyć zupełnie gdzie indziej, więc po co w ogóle ekranizować to opowiadanie? :)

Bez sensu. To jest jednak adaptacja, a uczta i wydarzenia podczas niej są bardzo istotne. Dlatego liczę na wierną ekranizację tegoż.
 
Dla mnie istotny jest każdy detal z książki i będę rozpaczał oraz rwał ostatnie włosy z głowy na wieść o kolejnych zbędnych zmianach. Po prostu widzę, że zapewnienia o szacunku dla materiału źródłowego nie przeszkadzają scenarzystom w dokonywaniu dużych ingerencji. Na tyle dużych, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby adaptacja poszła równie daleko, co na przykład w cyklu o Jasonie Bournie. Tam z książkowego oryginału zostały właściwie imiona i niewiele więcej. Ja się tego obawiam, ale jednocześnie jestem w stanie przyjąć ten punkt widzenia dla dobra dyskusji i rozpatrywać takie założenia.
 
Sapkowski przyrównał w jednym z wywiadów (bądź napisał to w którymś z felietonów) świat, w którym żyją jego bohaterowie do tła, teatralnych dekoracji (trudno mi teraz znaleźć ten fragment, bo sapkowski zone się sypnęła, część materiałów jest na szczęście poprzenoszona, ale ciężej się szuka). Za najważniejsze uważał interakcje między bohaterami i samą opowieść. Dlatego nie będę darła szat, jeśli geografia, wystrój sali, czy czyjś wygląd będą "nie takie, jak w książce". To zacznie mi przeszkadzać dopiero, kiedy sens relacji między postaciami zostanie wywrócony do góry nogami (casus Aragorna i Eowiny we Władcy Pierścieni - do dzisiaj zgrzytam zębami). Na razie jestem ostrożną optymistką.
 
Last edited:
Mnie tam bardziej zastanawia fakt, że Geralt ma zupełnie inną fryzurę i ubranie niż na oficjalnym filmiku. Choć to storyboardy, a nie concept arty.
 
Sapkowski przyrównał w jednym z wywiadów (bądź napisał to w którymś z felietonów) świat, w którym żyją jego bohaterowie do tła, teatralnych dekoracji
Prawda, jak najbardziej, ale to moim zdaniem chodziło o geografię raczej, czyli o te nieszczęsne mapy, o które tak bardzo wszyscy zabiegali.
Przykładowy stół w tym opowiadaniu pełni jednak już rolę centrum, miejsca, wokół którego tworzą się zdarzenia. Rozstawienie gości i stołów po całej sali siłą rzeczy wpłynie na ich wzajemne relacje. Może się uda wprowadzić ten specyficzny klimat biesiady przy wspólnym stole, ale przypuszczam, że jednak cała ta scena będzie inaczej wyglądała.

A skąd przypuszczenie, że to ma coś wspólnego ze storyboardem?
 
Mnie tam bardziej zastanawia fakt, że Geralt ma zupełnie inną fryzurę i ubranie niż na oficjalnym filmiku. Choć to storyboardy, a nie concept arty.
To na pewno są storyboardy? Jak dla mnie za bardzo komiksowe i nijak mają się do tego co widzieliśmy do tej pory. Geralt z tych "storyboardów" za bardzo przypomina mi tego z gry. To aby nie są fanarty?
 
Dla mnie istotny jest każdy detal z książki i będę rozpaczał oraz rwał ostatnie włosy z głowy na wieść o kolejnych zbędnych zmianach.

Same here. Co nie zmienia faktu, że to opowiadanie jest bardzo ważne z punktu widzenia fabuły Sagi, postaci Geralta i losów wiedźminlandu. Głównie po mocnej obsadzie czarodziejek, też spodziewam się raczej swobodnej interpretacji i ubolewam podobnie, czemu dałem wyraz gdzieś powyżej pod innym nickiem.

Choć to storyboardy, a nie concept arty.

No właśnie jak na storyboardy to rysunki są zdecydowanie zbyt szczegółowe. Storyboardy są często bardzo schematyczne, rysowane prostą kreską, niekolorowane i opatrzone detalami pomagającymi w przeniesieniu tego na ekran, na przykład strzałkami kierunkowymi etc.

Ale potwór mi się wielce podoba, chociaż niestety do designu zaserwowanego przez Red-ów trochę brakuje. Uprzedzając uwagi - porównania będą nieuniknione.

EDIT: no właśnie @geralt.z.rivi.20 uprzedziłeś mnie w wątpliwościach:)
 
A skąd przypuszczenie, że to ma coś wspólnego ze storyboardem?
To na pewno są storyboardy?
No właśnie jak na storyboardy to rysunki są zdecydowanie zbyt szczegółowe.

Pewności nie mam żadnej, ale z tego co zrozumiałem te obrazki znajdują się na fejsie autora "wyciekniętych, cintrowych" zdjęć. Więc są to zwyczajnie domysły i do nich się odnoszę.

Ale to jest nazwa książkowa z tego co kojarzę.
Dziwne by było gdyby go tak nie nazywali, tylko wymyślili jakąś swoją nazwę.

O ile mi wiadomo świat Wiedźmina nie ma oficjalnej nazwy, jak Śródziemie (czy szerzej: Arda), czy inne Westeros. Wiemy, że jest to jakaś planeta i że akcja dzieje się na bezimiennym kontynencie. A skoro pani Lauren pisze o kontynencie zaczynając od dużej litery poprzedzając słowo przedimkiem określonym "the", to pewnie jest to teraz jakaś forma nieoficjalnej nazwy.
 
Miałem wrażenie, że gdzieś takiej formy używano. Może w grach, nie pamiętam. Ale w książkach chyba faktycznie żadnej nazwy nie było.
 
Z tym że w jednym miejscu jest wzmianka, która mogłaby sugerować, że jednak jakąś niesprecyzowaną nazwę miał.
Będzie, pomyślała nagle Ciri, czując zawrót głowy. Będzie pływał na wielkich białych żaglowcach... Dotrze do krain, których nikt przed nim nie widział... Fabio Sachs, odkrywca... Jego imieniem nazwie się przylądek, kraniec kontynentu, który dziś jeszcze nie ma nazwy.
Skoro nazwany zostanie nowo odkryty kontynent, to można założyć, że ludzie nadali nazwę i temu, po którym chodzą. Oczywiście nazwy nadaje się dla odróżnienia jednych rzeczy od innych, więc możliwe, że zwykli ludzie nie mieli takiej potrzeby i po prostu mówili kontynent, bo innych nie znali. Tak jak my mówimy Księżyc na naszego jedynego naturalnego satelitę, chociaż przy innych planetach też krążą księżyce. Ale nazwa powstała w czasach, gdy takiej wiedzy nie było. Stąd w sumie poprawne założenie, że mieszkańcy Wiedźminlandu zamiennie używają terminów kontynent i Kontynent.
 
Status
Not open for further replies.
Top Bottom