Patrzysz na litery i wyrazy, ale chyba nie rozumiesz ich znaczenia.
A Ty patrzysz na litery i wyrazy, ale zbyt dosłownie i to prowadzi do zabawnych "dowodów", typu jeśli sutki są blade to znaczy że cała jest blada.
Przy czym ja nie twierdzę, że Yen nie była opisywana jako blada, ale akurat ten cytat jest kiepskim dowodem.
Można zakładać, że to jakaś metafora
Pewnie, że można, bo to poetycki opis aktu płciowego i traktowanie go dosłownie jest... niewłaściwe. To tak, jakby w opisie takiegoż aktu było, że jej talia była jak kandelabr, a Ty byś przytaczał przeciętną szerokość kandelabru i na tej podstawie wywodził, że była kadawerycznie chuda. Nie da się już prościej wytłumaczyć, gdzie popełniasz błąd w tym rozumowaniu
Wnioskowanie przez analogię nie zawsze jest poprawne, ale moim zdaniem w tym wypadku się całkiem dobrze sprawdza
Tak, bo jest jedna wzmianka na tysiące stron tekstu, że Fabio Sachs dotrze kiedyś do nienazwanego kontynentu. To jest zwykłe sformułowanie, figura literacka, bo wiadomo, że nieznane lądy nigdy nie mają nazwy i jak ktoś je odkryje, to nada im nazwę. Budowanie na czymś takim przesłanek jest, po raz kolejny, zbyt dosłownym interpretowaniem słowa pisanego. Szukasz w metaforach, potocyzmach i figurach literackich dowodów na worldbuilding, który Sapkowskiego zajmował po stokroć mniej, niż niektórych jego fanów.
Powtórnie złe wnioskowanie. To my nie wiemy, czy kontynent ma jakąś nazwę, bo Sapkowski jej nie wymienił.
To jest książka. Mylisz pojęcie tego, co istnieje obiektywnie z tym, co istnieje w tym świecie. Innymi słowy, mieszają Ci się nieco rzeczywistości w tej akademickiej dyskusji. Rozmawiamy o adaptacji książek na medium filmowe i ten kontynent nie ma nazwy, bo Sapkowskiemu ona do niczego nie była potrzebna i jej nie nadał. I tyle, koniec kropka. Nazwę, jeśli jest ona potrzebna, należy zatem wymyślić. Książki i uniwersa tworzone przez autorów tychże nie są samoistnymi bytami, tylko istnieją w takim zakresie, w jakim zostały stworzone przez tych właśnie autorów.
Dyskutowanie w kontekście książki, czy ci ludzie nazywają jakoś kontynent jest puste, pozbawione sensu. W praktyce bowiem ten kontynent nie ma nazwy, ponieważ nie został nazwany przez autora. Znów - wybacz, ale prościej się nie da. Resztę napisał już Ci Nars.
Sapkowski, co jest wiadome dla każdego, kto jest namiętym czytelnikiem sagi, lubił i bardzo często to robił, wsadzać w treść książek czasami dosłownie mikroskopijne odniesienia do zupełnie innych zdarzeń, rzeczy czy osób.
Po co o tym wspominasz? Przecież to nie ma związku z przedmiotem dyskusji, ponieważ cytat który Ty przytaczasz absolutnie nie jest potwierdzeniem powyższego.
To co robisz, to nie jest wnioskowanie przez analogię. To jest szukanie na siłę czegoś, czego nie ma. Uwierz mi, można znać Sagę na pamięć i nawet czytać ją > 20 razy i tego nie robić
