Sceny kaskaderskie, a z aktorów tylko Myszowór na planie. To ciekawe.

W końcu Ciri to "brzydulka"Pavetta ładniejsza niż Ciri![]()
W końcu Ciri to "brzydulka"Pavetta ładniejsza niż Ciri![]()
Bądź co bądź, jedyna akcja w całym opowiadaniu jest właśnie z jego udziałemSceny kaskaderskie, a z aktorów tylko Myszowór na planie. To ciekawe.
Którym opowiadaniu? Ucztę w Cintrze już kręcili z tego co nam wiadomo, no i tam zdecydowanie nie byłby jedynym aktorem na planie.Bądź co bądź, jedyna akcja w całym opowiadaniu jest właśnie z jego udziałem![]()
Filmowe nie, ale teatralne jak na ten wiek już całkiem spore: https://www.curtisbrown.co.uk/client/gaia-mondadori/cvDoświadczenie filmowe chyba zerowe, ale i rola Pavetty nie jest nadmiernie wymagająca tak oględnie mówiąc.
Seriali ani filmów nie kręci się "odcinkami", po kolei. Partie wymagające dużej ilości FX robi się czasem w ogóle w osobnym studiu, a czasem w innym momencie. W innym czasie kręcono sceny masowe, a teraz zrobi się rzucanie czarów i wkomponuje.Ucztę w Cintrze już kręcili z tego co nam wiadomo, no i tam zdecydowanie nie byłby jedynym aktorem na planie.
No właśnie. Pierwsza nakręcona scena może być z ostatniego odcinkaSeriali ani filmów nie kręci się "odcinkami", po kolei. Partie wymagające dużej ilości FX robi się czasem w ogóle w osobnym studiu, a czasem w innym momencie. W innym czasie kręcono sceny masowe, a teraz zrobi się rzucanie czarów i wkomponuje.
Wiem, dlatego piszę o konkretnych scenach, nie całym odcinku. Raczej nie ogarnialiby scenografii, wszystkich potrzebnych aktorów do konkretnej sceny żeby wrócić do jej kręcenia po miesiącu albo dwóch. Chyba że robiliby jakieś dogrywki pod FX w studio tak jak piszesz, ale nie jestem pewien czy akurat w przypadku tej uczty byłoby to potrzebne (mogę się mylić, mogli dodać jakieś ujęcia wymagające kompletnego greenscreena itd). Raczej stawiam, że może chodzić o jakieś nowe sceny z Myszoworem, i tak coś podejrzanie sporo ma tych dni zdjęciowychSeriali ani filmów nie kręci się "odcinkami", po kolei. Partie wymagające dużej ilości FX robi się czasem w ogóle w osobnym studiu, a czasem w innym momencie. W innym czasie kręcono sceny masowe, a teraz zrobi się rzucanie czarów i wkomponuje.
Tam jest konkretna rozpierducha przecież i Myszowór bierze w niej aktywny udział.nie jestem pewien czy akurat w przypadku tej uczty byłoby to potrzebne
Dlaczego nie? W przypadku innych postaci i tak będzie nowych scen dużo, dam sobie głowę uciąć. Mogą być jakieś sceny ze Skellige z Myszoworem i Ciri (już jakieś wspólne sceny Ci aktorzy mieli, wiemy to z instagrama. I raczej nie chodziło o zakończenie "Miecza Przeznaczenia", bo kręcili te sceny na mrozie w Budapeszcie)W każdym razie kombinuję z materiałem źródłowym, może dlatego że podświadomie nie chcę nowych scen![]()
Bo istnieje uzasadniona obawa, że ekranizacja Wiedźmina odchodząca za bardzo od prozy ASa będzie (jak wiele ekranizacji) scenariuszowym koszmarkiem.Dlaczego nie?
W RPA mieli jeszcze kręcić.Zwróciłabym tylko uwagę na to, że jeżeli zdjęcie jest 'świeże' i było robione gdzieś na lokacji, to raczej nie kręcą już w Budapeszcie (za ciepło, za zielono).
Ja po prawdzie nie znam w ogóle takich ekranizacji, które nie dodawałyby sporo od siebie i zmieniały na swój sposób jakieś wątki. To czy te filmy były dobre, czy nie jakoś nigdy IMO nie zależało od tego jak blisko oryginału się trzymały. Dobrym przykładem może być "Lśnienie" czy "Jak wytresować smoka". Z tym że w przypadku Wiedźmina nie mowa o jakimś przekopywaniu fundamentów i zmienianiu lore, a po prostu o rozbudowywaniu wątków by oglądało się to jak faktyczny serial.Bo istnieje uzasadniona obawa, że ekranizacja Wiedźmina odchodząca za bardzo od prozy ASa będzie (jak wiele ekranizacji) scenariuszowym koszmarkiem.
Jeśli będzie to dobrze zrobione i będzie ciekawie ekstrapolować świat, to oczywiście nie mam nic przeciwko, ale to truizm. Po prostu praktyka pokazuje że rzadko coś takiego przynosi powodzenie.
Chcesz powiedzieć, że pierwsze dwa sezony GoT czy ekranizacja LoTR dodały "sporo" od siebie? Bo być może to kwestia nieostrości pojęcia "Sporo".Ja po prawdzie nie znam w ogóle takich ekranizacji, które nie dodawałyby sporo od siebie i zmieniały na swój sposób jakieś wątki
Pieśni Lodu i Ognia oraz Władcy nie czytałem, więc nie wiem. W przypadku GoT trudno byłoby mi uwierzyć, że czegoś nie pozmieniali / nie dodawali choćby w małym stopniu.Chcesz powiedzieć, że pierwsze dwa sezony GoT czy ekranizacja LoTR dodały "sporo" od siebie? Bo być może to kwestia nieostrości pojęcia "Sporo".
Opowiada i saga są tak skontruowane że jakieś wątki aż wypada dodać, a inne rozbudować żeby to miało sens w serialu. Żeby nie zaczynać jakiegoś wątku w jednym sezonie, po to by go kontynuować po 10 odcinkach na krótką chwilę. W języku filmu trzeba coś czasem dopisać żeby widz bardziej się zaangażował w daną linię fabularną albo lepiej zżył z postaciami. Wiem, że zostało tu to powiedziane ze sto razy, ale storytelling książkowy nie działa tak samo jak filmowy i trzeba coś zmienić / dodaćGeneralnie akurate tego materiału literackiego nie trzeba poprawiać mocno i nie do końca widzę potrzebę tworzenia całych dodatkowych wątków.