A tam nie ma być czasem retrospekcji m.in. Z czasu, gdy zaczęła się cała afera ze Strzygą? Mogliby to wrzucić w momencie, gdy Velerad opowiada Geraltowi o Addzie i Folteście.
Już tu kiedyś prowadziliśmy rozmowy w podobnym duchu, ale co tam. Istotą wybierania materiału źródłowego do ekranizacji jest zwykle potencjał..Szukających nowego sexy fantasy serialu fanów Gry o Tron która co by nie mówić często przesiąkała romansami i seksem
oraz stosu fanek walorów fizycznych Cavilla.
To jest bardzo odważne stwierdzenie. Skąd w ogóle pochodzi ta teza, że ludzie widzą zapowiedź serialu Wiedźmin i myślą sobie w większości: "O! Idzie druga Gra o Tron!"?Grupa potencjalnych odbiorców mająca inne oczekiwania co do tego co zobaczą w serialu jest po prostu zbyt duża
I znowu - skąd teza, że ludzie rzucili się na GoT bo tam był seks i romanse? Skąd teza, że ludzie czekają na sexy fantasy i za takie uznają GoT? Pierwsze sezony GoT to majstersztyk, zarówno realizacyjnie, aktorsko jak i scenariuszowo. Kawał świetnej intrygi i opowieści, fajnie napisani bohaterowie. Sprowadzanie ich sukcesu do tego, że parę razy widać było goliznę to gigantyczne nie tyle uproszczenie, co strzelenie kulą w płot.Szukających nowego sexy fantasy serialu fanów Gry o Tron która co by nie mówić często przesiąkała romansami i seksem
O ile w ogólnym założeniu trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, o tyle prawdą jest, że produkcje HBO do pewnego momentu zawsze musiały "odznaczyć się" beztroską nagością i seksem. Nie zawsze w momentach, kiedy było to potrzebne, a czasami kosztem czasu antenowego, który można by wykorzystać w treściwszy sposób.I znowu - skąd teza, że ludzie rzucili się na GoT bo tam był seks i romanse? Skąd teza, że ludzie czekają na sexy fantasy i za takie uznają GoT? Pierwsze sezony GoT to majstersztyk, zarówno realizacyjnie, aktorsko jak i scenariuszowo. Kawał świetnej intrygi i opowieści, fajnie napisani bohaterowie. Sprowadzanie ich sukcesu do tego, że parę razy widać było goliznę to gigantyczne nie tyle uproszczenie, co strzelenie kulą w płot.
Na pewno tak, ale posiłkując się tym samym argumentem byłbym bardzo ostrożny w szafowaniu tezą, że golizna to było właśnie to, co przyciągnęło tłumy do GoT.Dla świadomych widzów dużo lepiej, żeby zrobić to w oryginalny sposób, ale widz świadomy to tylko ułamek potencjalnej widowni, która czegoś jednak po serialu będzie się spodziewać, co niekoniecznie musi się pokrywać z naszymi oczekiwaniami.
Tylko sprostuję.Dodatkowo, jak sam napisałeś, w produkcjach HBO to występowało od jakiegoś czasu, a jednak największym hitem stała się właśnie ekranizacja książek Martina.
Rzym to przykład serialu, gdzie a i owszem, występował wcale często seks, ale po pierwsze było to raczej podyktowane konwencją (bo i jak wiemy z przekazów historycznych podejście do seksu było tam dalekie od pruderii), po drugie pogląd ten nawet jeśli był (a nie wiem, czy był) był raczej mało sprawiedliwy. W HBO golizna i seks mogły zainstnieć z racji na model funkcjonowania stacji i brak ograniczenia, jakie mają filmy kinowe czy inne telewizje - to HBO pokazywało nie tyle seks dla samego seksu, tylko raczej mogło sobie pozwolić na dowolność artystyczną, tak samo jak mogli sobie pozwolić na bardzo niewybredny język w takim Deadwood bez strat na oglądalności. Czy dla niektórych był to magnes - tego nie wiem, ale wiem że w żadnym z klasyków HBO nie był to nieuzasadniony ozdobnik.Może zaraz ktoś poprosi o przykłady, a ja ich nie podam, ale pogląd, że w serialach HBO ordynarnie świeci się cyckami tylko i wyłącznie dla tak zwanego eye candy był swego czasu dość powszechny.
Z tym się jak najbardziej zgadzam i nie dotyczy to wyłącznie scen łóżkowych, ale jednak czym innym jest książkowy, nieco poetycki nawet opis (moim ulubionym przykładem jest scena w bibliotece z Fringillą, gdy więcej się dowiadujemy o książkach, niż o samych wysiłkach pary), a czym innym przełożenie tego na obraz i dźwięk, który jest jednak bardziej dosłowny. Nie sądzę, by serial pozostał przy tej wyblurowanej rzeczywistości.Sapkowski potrafił opisać akty bardzo elegancko, dyskretnie, by wymienić chociażby przykład scen z Iolą.
Pewnie ciężko będzie oddać te opisy dosłownie, ale już sam akt można przedstawić mniej lub bardziej dosłownie, środków ku temu kinematografia ma dużo. Jeśli będzie to przedstawienie brzydko mówiąc ordynarne, to będzie mi się to gryzło z książkami. Tak jak trochę gryzły mi się karty z W1, ale tam traktuję to trochę inaczej z racji na medium i to, że to raczej była jakaś kontynuacja, która od początku poszła trochę innymi tory niż książki. Tu jednak będzie to ekranizacja. Ale nie spodziewam się patrząc na politykę Netfliksa.Nie sądzę, by serial pozostał przy tej wyblurowanej rzeczywistości.