@Swooneb O rany, od czego w ogóle zacząć?
Posłuchaj, każdy na tym forum chce by ten serial był dobry, naprawdę. Chcemy by się spodobał publiczność, odniósł sukces finansowy, zdobył nagrody, stworzono 10 sezon itd. Dobry serial o Wiedźminie to coś, co chce każdy fan wiedźmina.
Rzecz w tym, że niektórzy fani siedzą przy filmach i serialach dłużej niż inni, i potrafią dostrzec pewne powtarzające się schematy, które mogą dać nam sporą dozę prawdopodobieństwa na temat tego, jak dobry będzie końcowy produkt. Ja osobiście długo śledziłem proces powstawania pierwszej i drugiej części Insygniów Śmierci, bo jako fan Pottera nie mogłem się doczekać na to, co szykowali filmowcy. Śledziłem je tak, jak niektórzy ludzie na tym forum śledzą powstawanie tego serialu, łapiąc się każdego wycieku, zdjęć z planu i informacji jak tonący brzytwy. Na podstawie tego co się dowiedziałem, spodziewałem się, że filmy będą takimi samymi wydmuszkami jak dwa pozostałe filmy Yatesa, tylko trochę wierniejsze książkom. I dokładnie takimi produktami się okazały. Deymos z kolei śledził procesy produkcyjne wielu innych filmów i seriali, więc patrząc na to, co robią twórcy mógł przypuszczać różne rzeczy, choć nie spodziewałem się, że będzie miał rację w tak wielu kwestiach.
O samym Netflixowym wiedźminie mogę powiedzieć tyle, że od początku wiązał się z dziwnymi decyzjami. Najpierw wybór Henrego na Geralta, którego nikt się nie spodziewał (Przy czym połowie w tym mnie się podobał, drugiej połowie fanów już nie), Opublikowanie foty Cavila z tą nieszczęsną peruką, pozostanie chyba tajemnicą kto uznał że to był dobry pomysł wypuszczać ten test footage no i jeszcze te nieszczęsne nilfgaardzkie zbroje. Jednak moje największe obawy pojawiły się dopiero po opublikowaniu tego trailera. Ten zwiastun pokazał, że to będzie bardzo luźna adaptacja książek, głównie przez to, że podwyższyli wiek Ciri i dali do zrozumienia, że ta nie pozna Geralta w Brokilonie (bo jest tam z innego powodu) i nie będzie ekranizacji Miecza Przeznaczenia, oraz zrobienie Thanned tak, by była tak daleka od swojego książkowego opisu tak daleko jak to tylko możliwe. Inne poszlaki wskazujące że to będzie bardzo luźna adaptacja to takie szczegóły jak: umiejscowienie akcji strzygi zimą, danie czarnoskórej Fringili (która z kolei jest daleką krewną Emhyra), ciemnowłosej Calanthe, za młoda Yennefer, za stara Triss, plus bardzo liczne wątki zapychaczowe z młodości czarodziejek.
I może aż tak bardzo by mi nie przeszkadzała taka swobodna adaptacja książek (Chociaż czy to naprawdę takie niemożlwe by było zrobić serial, który adaptował by treść książek wiernie i jeszcze był przy tym jednocześnie dobry?), ale CV Lauren Hissrich wskazuje, że ta raczej nie jest ani dobrą scenarzystką, ani showrunnerką. Napisała drugi sezon Daredevila, który po świetnym pierwszym sezonie był dla mnie srogim rozczarowaniem, napisała Luka Cage'a którego nie oglądałem, ale słyszałem że był dość średni, a to co widziałem w wiedźminie do tej pory nie wskazuje na to, że będzie to miało dobry scenariusz i fabułę. Poza tym słyszę tutaj głosy, że Lauren jako skończona feministka chce w tym serialu wpychać swoje skrajne poglądy lewicowe, i obawiam się, że może być coś na rzeczy. W efekcie ta baba może przez swoją nachalność zepsuć świetne historie o przecież i tak już liberalnym przesłaniu.
Zawsze uważałem, dla mnie ten serial może być kompletnym paździerzem a i tak będę miał z tego taką samą masochistyczną przyjemność, jaką mam z Wiedźmina Brodzkiego, a marce taki crap może tylko pomóc, bo dzięki temu więcej ludzi usłyszy o wiedźminie, o książkach i zyskają one więcej czytelników. No ale to crapem raczej na pewno nie będzie, już widać że serial będzie miał zbyt dobre efekty, grę aktorską, montaż itd by można było to uznać za barachło, więc boję się, że serial stanie się zwykłym, netflixowym średniakiem, którego ludzie obejrzą raz i szybko zapomną. A dla produkcji filmowej i serialowej to jest chyba najgorsze.