Tak, Navi to coś ala driady, albo Indianie. Skojarzenia z Pokahontas znikąd się nie wzięło.
Albo to, albo po prostu młody Geralt będzie się swojej starszej wersji zwidywał w majakach w trakcie jazdy na wozie Jurgi.flashbacki z Visenną
Będzie to 8. odcinek, więc raczej będą to krótkie flashbacki, nie cały odcinek. Na szczęścieA tak się modliłam, żeby nie było odcinka "Dzieciństwo Geralta" xD bo mam złe skojarzenia. Chociaż, jeśli pokazują młodość Yen, to nic dziwnego, że Geralt też się łapie.
Albo rozmowa z Calanthe.– Jak ci się podobają? – spytał spokojnie. – Moje poprawione oczy? Takie... niecodzienne. Czy wiesz, Visenna, co robi się z oczami wiedźminów, aby je poprawić? Czy wiesz, że nie zawsze się to udaje?
– Przestań – powiedziała miękko. – Przestań, Geralt.
Naprawdę lepiej jest to zamieniać na wątpliwej jakości aktorstwo tego dzieciaka?– Rozmyślałam nad tym długo – ciągnęła Calanthe, już bez uśmiechu. – I doszłam do wniosku, że selekcja dzieciaków na etapie Wyboru ma znikome znaczenie. Cóż to wreszcie za różnica, Geralt, co to za dziecko umrze lub zwariuje nafaszerowane narkotykami? Cóż za różnica, czyj mózg rozerwie się od majaczeń, czyje oczy pękną i wypłyną, miast stać się oczami kota? Cóż za różnica, czy we własnej krwi i rzygowinach skona dziecko rzeczywiście wskazane przeznaczeniem, czy dziecko zupełnie przypadkowe?
Nie no, nie musiała ani to z niczego nie wynika. Ciri to dziecko-niespodzianka, które wiedźmini sobie "zamawiali" i to trochę co innego.Musiała się nim sama zajmować przez wiele lat, a późnej stwierdziła, że idealną karierą dla syna będzie fach wiedźmiński.
Ja też wątpię, ale nic nie świadczy o tym, że na pewno tak nie będzie, tylko to stwierdzam.Wątpię, by to były jedno- czy dwusekundowe przebitki.
Mimo wszystko chyba rozumiała, że oddanie niemowlaka wiedźminom to nie jest najrozsądniejszy sposób postępowania. Poza tym, nawet jeśli przyjąć takie założenie, to tym bardziej chłopak nie wygląda mi na kogoś, kto od prawie urodzenia jest przygotowywany na wiedźmina.Nie no, nie musiała ani to z niczego nie wynika. Ciri to dziecko-niespodzianka, które wiedźmini sobie "zamawiali" i to trochę co innego.
Jakby nie patrzeć, zupełnie nie widzę w nim tego opisywanego przez Triss żylastego, twardego, doświadczonego krótkim życiem hultaja.Na tych waszych wiatrakach i wahadłach, na waszej Mordowni połamało kości i poskręcało karki dziesiątki chłopców, twardych i zaprawionych włóczęgów, podobnych wam, zbieranych po drogach i wyciąganych z rynsztoków. Żylastych, nieźle doświadczonych krótkim życiem urwipołciów i hultajów.
Nie wiemy, czy to było nierozsądne, bo nie wiemy, jakie dzieci podrzucano wiedźminom, ani jaka była ich kondycja organizacyjna wtedy. Małe dzieci są porzucane albo podrzucane przez matki zwykle dlatego, że są niechciane, a nie po X latach.Mimo wszystko chyba rozumiała, że oddanie niemowlaka wiedźminom to nie jest najrozsądniejszy sposób postępowania.
Tylko że znów wrzucasz cytat, który mówi o czymś innym - o dzieciach, zbieranych przez wiedźminów z rynsztoków, dróg, bezdomnych. A porównujesz to do matki, która analogicznie miałaby poczekać odpowiednią ilość lat, żeby dzieciaka odwieźć do Kaer Morhen. Może nawet mieli tam kartkę z warunkami, ile lat musi mieć dziecko, żeby je można było podrzucićJakby nie patrzeć, zupełnie nie widzę w nim tego opisywanego przez Triss żylastego, twardego, doświadczonego krótkim życiem hultaja.
I tak zapewne było, bo inaczej, jak pisałem wcześniej, Geralt by ją pamiętał. Tylko dlaczego Vesemir się zgodził? Co łączyło Vesemira z Visenną? Czy byli kochankami? Jakaż to tragiczna i romantyczna historia się za tym kryje?I nic nie wskazuje na to, żeby Visenna czekała z oddaniem Geralta wiedźminom, mogła go podrzucić wkrótce po urodzeniu.