Nie jest mi w ogóle żal gościa. Kiedyś na stronie Sapkowskiego wsiał czat gdzie odpowiadał na pytania od widzów jeszcze przed premierą filmu i serialu. Tego zapisu już niestety nie ma, więc musicie mi wierzyć na słowo. Facet jak dla mnie wyszedł na nim na gbura, typowego Janusza polskiej reżyserki, który mógłby kręcić najwyżej telenowele, a nie wysokobudżetowe produkcje, obojętnie jakiego gatunku. Jego cały tok myślenia jest dla mnie dziwny, niby wychwala książki, a w serialu i filmie świetnych andrzejowych dialogów jest jak na lekarstwo, po części dlatego bo nie chciał dawać przekleństw i słów na k ( W serialu gdzie nie ma problemu z pokazywaniem golizny, krwi i ogólnej przemocy), wychwalał aktorów w ogóle nie pasujących do swoich ról jak Wolszczak, Walczewskiego czy Peszek. Mam wrażenie, że tak naprawdę nie miał pojęcia za co się porywał i myślał że jak każdy marny polski film czy serial, ta produkcja przejdzie bez echa, a potem strasznie się zdziwił negatywną reakcją. Winę zrzuca na budżet, efekty, zupełnie jakby reżyseria i brak zrozumienia materiału źródłowego nie był istotny. Ma facet teraz takie szczęście, że ludzie już ochłonęli i jego wiedźmin już nikogo nie wkurza, co najwyżej bawi. I może cieszyć się tym, że jako pierwszy próbował adaptować książki Sapkowskiego.
Było o tym pomyśleć ZANIM zrobiło się druida z Vesemira
W tym samym czacie ktoś go pytał, czemu w serialu nie było Eskela i odpowiedział, że Eskel to postać z sagi a oni robią opowiadania.
Widać nie przeszkadzało mu to umieszczeniu Vesemira, który w opowiadaniach jest tylko wspominany (Tak samo jak Eskel), a ponieważ nie było tam napisane wprost, że Vesemir to wiedźmin, to można było zrobić z niego druida.
Aha, i jeszcze w opowiadaniach nie było Nilfgaardczyków, ale dla nich Brodzki postanowił zrobić wyjątek.