Ja myślę, że oglądalność będzie duża. Ze wszystkich rzeczy, o które można się martwić to jest ta jedna o którą bym martwiła się najmniejZastanawia mnie, ile to 18 milionów wyświetleń pod zwiastunem ma przełożenie na ewentualną oglądalność serialu. W sensie, czy jak serial wyjdzie, to pierwszy sezon obejrzy tylko to 18 milionów z górką, i będzie to wystarczający sukces, czy to 18 milionów to tylko ułamek tego, ile będzie wynosiła faktyczna liczba widzów? Nie wiem ilu ludzi oczekiwało na pierwszy sezon Gry o Tron, ja dowiedziałem się o niej dopiero po premierze, a zacząłem oglądać dopiero w okolicach trzeciego sezonu. Jeżeli liczba oczekujących na grę była nawet o połowę mniejsza niż teraz na Wiedźmina, to serial powinien przy takich założeniach wręcz odnieść gigantyczny sukces (Pod warunkiem oczywiście, że ludzie będą chcieli go oglądać i zachęcać innych do obejrzenia).
To się okrutnie mało przekłada. Po pierwsze i najważniejsze - dla nas YouTube to codzienność i normalność, ale dużo ludzi nie ogląda tam zwiastunów, albo nie ogląda zwiastunów w ogóle - i wśród nazwijmy to roboczo zwykłych widzów, nie siedzących mocno w temacie, a traktujących Netflix jak dodatkowy kanał w telewizorze, znam takich całkiem sporo. Właściwie np. u mnie w biurze zwiastunami interesuje się poza mną jedna osoba, pozostałe kilkadziesiąt osób jak je widzi, to w kinie albo tv spoty w TV.Zastanawia mnie, ile to 18 milionów wyświetleń pod zwiastunem ma przełożenie na ewentualną oglądalność serialu.
Powtarzam, Rience ma natychmiast zorganizować zamach, ma natychmiast wyeliminować wiedźmina z gry. Zabić. A potem zniknąć, przyczaić się i czekać na rozkazy. A gdyby wcześniej wpadł na ślad czarodziejki, ma ją zostawić w spokoju. Yennefer nie może spaść włos z głowy. Zapamiętałeś, Coehoorn?
Ale to chyba tylko postacie w książce miały mieć niepewność co do prawdziwych motywów Yen? Bo dla czytelnika chyba było jasne, że ta od początku działała dla dobra Ciri i z Vilgim nie miała nic wspólnego.Bo łatwo o tym zapomnieć, ale jej rola w całej historii bardzo długo nie jest jednoznaczna i wcale nie wiadomo, czy i w jakim zakresie współpracuje z Vilgefortzem. Teraz oczywiście po latach od przeczytania książek, grach itd. Yen to jest jednoznacznie pozytywna postać, ale w trakcie czytania książek wcale tak nie jest. Yennefer jest długo podejrzewana o działanie razem z Vilgim, również przez samego Geralta, od momentu wydarzeń na Thanedd. Nawet Condringher zakłada, że Geralt działa "ze smyczy" Yen.
Dlatego właśnie pisałem, że łatwo o tym zapomniećBo dla czytelnika chyba było jasne, że ta od początku działała dla dobra Ciri i z Vilgim nie miała nic wspólnego.
Nie sądzę, by miał takie informacje o Yennefer. Gdyby wiedział o rodzącym się zaufaniu i więzi między nią i Ciri, to by jednocześnie wiedział, gdzie jest Yennefer i Ciri. Mógł wiedzieć, że jest jakiś związek między zniknięciem samej Yennefer i miejscem pobytu Ciri, ale nie było to nic, co dawałoby podstawy do wyłączenia jej spod działań zabójców. Żadnych cieplejszych uczuć do niej też nie wykazywał, bo i skąd. Co więcej, na pewno wiedział, że mocne uczucia łączą Geralta i Yennefer i mógł się spodziewać, że pozostawienie żywej czarodziejki niekoniecznie może być dobrym pomysłem.Być może była mu potrzebna w roli mentorki Ciri, żeby pomóc okiełznać jej moce?